Miejsca moich niedawnych noclegów

699573_original

Zazwyczaj wybieram na nocleg malownicze miejsca, w których można fotografować o zachodzie i o wschodzie słońca. W moim ekspedycyjnym samochodzie nie ma tylnych siedzeń, zamiast nich jest ogromny bagażnik, nad którym urządzono miejsce do spania. Dzięki temu nie muszę tracić czasu na przygotowania do noclegu. Gdzie się zatrzymam, tam śpię.

699708_original

Latem na Kamczatce nietrudno jest znaleźć miejsce pokryte śniegiem, na którym jest chłodno i nie ma tylu komarów. Jeśli obok samochodu stoi namiot, oznacza to, że mam chrapiącego towarzysza podróży :))

Dzień dobry z Zakaznika Południowokamczackiego!

699101_original

Wczoraj wieczorem wydostałem się z tego zwierzyńca znad rzeki Kambalnaja i dotarłem do osady strażników położonej nad Jeziorem Kurylskim. Wychudzony, zarośnięty, ale żywy :) Teraz wiem, gdzie jest najbardziej niedźwiedzie miejsce Rosji. I najprawdopodobniej także świata.

Najstraszniejsze zwierzę Rosji

698389_original

Wybraliśmy się z Adamem Stiepanowiczem na północ, wzdłuż rzeki Kamczatka, w kierunku Kluczewskiej Grupy Wulkanów. Zrobiliśmy ponad 500 km w jedną stronę, grzęźliśmy w błocie setki razy, złamaliśmy wyciągarkę, taszcząc samochód po stromiźnie na płaskowyż wulkaniczny. A efekt wyprawy – widoczny na powyższym zdjęciu. Wszystkie kadry popsute przez komary!!! My też cali w bąblach od nieustannych ukąszeń. Oto najstraszniejszy stwór na Kamczatce! Nigdy wcześniej nie uciekałem przed żadnym zwierzęciem, a przed komarami uciekłem z ogromnym entuzjazmem. Jeśli ktoś mnie będzie pytał o najstraszniejsze zwierzę Rosji, będę odpowiadał, że to komary z doliny rzeki Kamczatka. Następnym razem pojadę w tamte strony tylko po pierwszych przymrozkach, we wrześniu.

A na zdjęciu wulkan Tołbaczik.

O niechcianych niedźwiedziach w kadrze

697099_original

Człowiek na pierwszym planie to Adam Stiepanowicz Kirilenko – artysta fotograf, autor albumów o przyrodzie Kamczatki, znawca natury i mój dobry przyjaciel. W tym roku przez ponad tydzień pracowaliśmy razem w Dolinie Gejzerów. W głowie Adama Stiepanowicza zrodził się w bólach zamysł, aby robić wyszukane zdjęcia Doliny – to znaczy bez niedźwiedzi w kadrze. Przez całe swoje życie Adam Stiepanowicz nafotografował się niedźwiedzi do woli, dlatego teraz interesowały go gejzery, inne gorące źródła, ptaszki, robaczki, trawki i kwiatuszki. Ażeby nie spotykać się niepotrzebnie z misiami, Adam Stiepanowicz przemieszczał się tylko po turystycznych kładkach; głośno rozmawiał ze sobą, aby zwierzęta wiedziały, że się zbliża. A niedźwiedzie nie rozumiały przekazu. Przeszkadzały mu na wszelkie możliwe sposoby, to znaczy pakowały się w kadr (potem Mistrz musiałby je usuwać w Photoshopie, a to przecież dodatkowa praca). Nawet jeśli fotograf zdrzemnie się na parę minutek na drewnianej ścieżce, to misie i tak go odnajdą po odgłosach donośnego chrapania i zaczną się paść nieopodal, czekając, aż się fotograf obudzi…
Ponieważ byłem czasami w pobliżu, to podpatrzyłem, jakim utrapieniem są dla Adama Stiepanowicza niedźwiedzie. Popatrzcie i wy…

697658_original697953_original698329_original

Para zdjęć gorącego źródła z Doliny Gejzerów

696701_original

Czasami obrywam od znawców fotografii, że na wielu zdjęciach psuję krajobraz niedźwiedziami. Nie wiem już, co robić. Może publikować zdjęcia w parach: z niedźwiedziem i bez niedźwiedzia. Tak jak w tym przypadku.

697034_original

Dzień dobry z Rezerwatu Kronockiego!

696398_original

Ten oto domek znajduje się w Dolinie Gejzerów, w Rezerwacie Kronockim. Mieszka w nim dwóch strażników: Dobry i Zły. W prawym dolnym rogu siedzi smutny Podokonnik (co znaczy po rosyjsku ‘Parapet’), niedźwiedź-nastolatek. Próbuje zgadnąć, który strażnik jest teraz w domku. Niedźwiedzia nazwano Podokonnikiem dlatego, że lubi się paść pod samymi oknami strażniczego domku. Wokół domku jest najlepsza trawa. Ale strażnik Zły uważa, że to narusza porządek, kiedy niedźwiedzie pasą się pod oknami, i przegania Podokonnika strasznymi słowami, określanymi w lingwistyce jako leksyka nienormatywna. Natomiast strażnik Dobry identyfikuje się z biednym Podokonnikiem i pozwala mu się paść na świeżej trawce pod oknami, i nawet umie porozmawiać z nim po ludzku. Misiom też jest miło, kiedy słyszą dobre słowo… A wy którego strażnika wolicie?