Jesienią tego roku…

707175_original

Dziś nad południową Kamczatkę nadciągnął niż. Przyjemnie się siedzi w ciepłej chatce nad brzegiem wzburzonego Jeziora Kurylskiego i przegląda niedawno zrobione zdjęcia. I na dodatek w chatce działa internet! Patrzę to na monitor, to na przechodzące pod oknem mokre, obrastające sadłem niedźwiedzie… Ale pomimo deszczu i wiatru jesień tutaj, nad jeziorem, jest prawie niezauważalna, w końcu miejsce to położone jest zaledwie sto metrów nad poziomem morza. Niemniej w pierwszej połowie września zdążyłem zastać wczesną jesień w różnych zakątkach Kamczatki. Teraz będę miał okazję spotkać ją jeszcze raz na południowym krańcu półwyspu.

Na zdjęciu powyżej: trzęsawisko w dolinie rzeki Lewaja Szczapina.

707369_originalPark przyrodniczy „Kluczewski”. Jesienny płaskowyż wulkaniczny na wysokości ok. 1500 metrów. Górują nad nim wulkany Kluczewska Sopka i Kamień.

708033_original A kiedy spojrzy się w przeciwną stronę, to nad wspomnianym płaskowyżem wznosi się masyw wulkanu Tołbaczik. Tydzień temu, tego ranka, kiedy robiłem owo zdjęcie, było -8ºC i jeziorko zaczęło pokrywać się warstewką lodu.

707729_original A tak wyglądała kaldera wulkanu Uzon przedwczoraj. W oddali za kalderą wznosi się moja ukochana Kronocka Sopka. W tym sezonie jakoś udało mi się ani razu nie przebywać w jej pobliżu.

708096_original Azalia o mroźnym poranku.

708565_original Norka susła północnego.

Poranek nad Jeziorem Kurylskim

706920_original

Dobiegł końca samochodowy etap mojej wyprawy w tym sezonie. Znów jestem nad Jeziorem Kurylskim w Zakazniku Południowokamczackim. Kilkusetkilometrowych wojaży już nie będzie, będą za to codzienne nieśpieszne obserwacje. Najbliższy tydzień lub półtora tygodnia spędzę w osadzie strażników Oziornyj, ostatniej forpoczcie cywilizacji; będę dochodził do siebie po samochodowej tułaczce po Kamczatce. A w październiku lub listopadzie czeka mnie nowe wyzwanie: udam się czterdzieści kilometrów dalej na południe, aby odnowić dawno zapomnianą chatkę w pewnym interesującym miejscu. Ale o tym marzeniu opowiem nieco później…

Dwa świeże zdjęcia

706541_original

Kamczackie olbrzymy (Kluczewska Sopka, Kamień, Bezimienny) o zachodzie i tuż przed wschodem słońca. Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie, jak wulkany zasnuwa coś w rodzaju chmury ciemnego pyłu. Tak było przez trzy dni, kiedy obozowaliśmy pomiędzy wulkanami Kamień i Tołbaczik. Ale i tak nie udało nam się ustalić, co to było: pył żużlowy czy „sadza” z Wulkanu Bezimiennego.

706704_original

Dzisiejszy poranek w dolinie rzeki Lewaja Szczapina (ros. Левая Щапина)

705589_original

Szwendam się po Kamczatce Trailblazerem, w nim też mieszkam. Mutnowski, Gorieły, Tołbaczik, Kluczewska Sopka, Kizimien – to nazwy wulkanów, u których podnóża nocowałem od początku września. Nad środkową Kamczatką panuje antycyklon, nocą w górach temperatura spada zdecydowanie poniżej zera. Przyjemnie się fotografuje jesienne mgły i szron. Ale z trudem wyłazi się z ciepłego śpiwora szarym świtem…

Zdjęcia zamieściłem korzystając z internetu satelitarnego w osadzie strażników położonej w ujściu rzeki Ipuin, na terenie Rezerwatu Kronockiego. To jedyne miejsce w rezerwacie, do którego można dotrzeć terenowym pojazdem kołowym. Dziś wyruszam w stronę Pietropawłowska Kamczackiego.

705824_original

Dreams come true

703711_original

Marzenia jednak się spełniają! Dojechałem! Dzisiejszy świt na południu Kamczatki, nad Jeziorem Kurylskim w Zakazniku Południowokamczackim to apogeum mojej długiej i dalekiej wyprawy. Dalej nie pojadę. Ostatnie 430 km pokonałem w ciągu dwóch dni, z dwoma noclegami nad brzegiem Morza Ochockiego.
Teraz trzeba zacząć marzyć o tym, jak wrócić do domu oddalonego o dziewięć stref czasowych…

703822_original

Wzdłuż brzegu Morza Ochockiego

703461_original

Po raz pierwszy w przeciągu dziesięciu sezonów spędzonych na Kamczatce znalazłem się na wybrzeżu Morza Ochockiego. Oto moja dzisiejsza droga. Po lewej stronie widnieje Morze Ochockie, po prawej – rzeka Opała w swoim dolnym biegu. Jadę z miejscowości Ust’-Bolszerieck do miejscowości Oziornaja. Nie zobaczy się tu dramatycznych górskich pejzaży. Wokół porosłe niskimi trawami tundry, bagna. Droga z czarnego piasku wulkanicznego ciągnie się wzdłuż wybrzeża pomiędzy niewysokimi wydmami. Grzbiety górskie i wulkany ledwo majaczą na wschodnim horyzoncie. W ujściach rzek rozlokowane są obozy rybackie i zakłady przetwórstwa rybnego. Obecnie trwa sezon połowu łososi, dlatego czynne są przeprawy promowe przez takie niemałe rzeki jak Bolszaja i Opała. W ujściu rzeki Opała musiałem prawie dobę czekać na duży przypływ, podczas którego odbywają się przeprawy… Jutro powinienem już być w najbardziej niedźwiedzim miejscu Rosji…