ślady zwierząt

Kupka tygrysa

886480_original

Po raz kolejny wydostałem się z tajgi i przyjechałem do miejscowości Terniej. A ściślej mówiąc, wywieziono mnie z chatki położonej w uroczysku Ust-Szanduj (ros. Усть-Шандуй) prastarym „Uralem” należącym do rezerwatu — po wczorajszym cyklonie lepiej nie ryzykować przeprawiania się przez przepełnione wodą rzeki innymi środkami transportu.

Już od ponad dwóch tygodni goszczę w Rezerwacie Sichotealińskim. Zdążyłem pomieszkać w pięciu różnych przechodnich chatkach, przedreptałem po ścieżkach tajgi razem z pracownikami rezerwatu kilkaset kilometrów. Co mnie najbardziej zadziwiło w rezerwacie, w przyrodzie Dalekiego Wschodu? Topola Maksymowicza — gigantyczne drzewo. O niej opowiem oddzielnie. No i oczywiście tygrys. I chociaż go nie sfotografowałem, to też poświęcę mu osobną opowieść. I goralowi.

Można powiedzieć, że tygrys jest tu pospolitym zwierzęciem. Codziennie widzi się ślady jego bytności. Nawet na poboczu asfaltowej drogi prowadzącej do miejscowości Terniej i przecinającej rezerwat malowały się w dniu naszego przyjazdu świeżutkie tropy tygrysa. Raz po raz znajduje się szczątki tygrysich ofiar: dzików i jeleni. Albo drzewa oznaczone przez tygrysy. Albo ich odchody. Nawiasem mówiąc, odchody tygrysa najtrudniej jest zobaczyć, ponieważ za ich zbieranie pracownicy rezerwatu dostają dodatkowe wynagrodzenie. Nawet się martwiłem, czy uda mi się sfotografować kupę tego drapieżnika. Ale udało się. Zdjęcie w załączeniu. Pisałem już kiedyś na blogu, że odchody zwierząt stanowią dla zoologów prawdziwą skarbnicę informacji. Z tej kupy można wyczytać, kto skończył jako obiad dla tygrysa. Jeśli odchody są świeże, można zrobić badania genetyczne i hormonalne.

Dziś czeka mnie ostatni nocleg w Rezerwacie Sichotealińskim, tuż obok bazy strażników Błagodatnyj. Jutro wczesnym świtem wyruszam na zachód, w kierunku Chabarowska, by odwiedzić inne rezerwaty i parki narodowe…

Reklamy

Tropy lisa, tygrysa i człowieka w jednym kadrze

884415_original

Nadal jestem w Rezerwacie Łazowskim nad brzegiem Morza Japońskiego. Nie ma tu upałów, liście nawet nie zaczęły się rozwijać, w jasną noc temperatura spada poniżej zera. Poluję na tutejsze krajobrazy. Tak jak na Kamczatce muszę nosić ze sobą flarę. Jednak nie ze względu na niedźwiedzie, lecz ze względu na tygrysy. Ale na razie w ciągu dnia tygrys się nie pojawia. Za to w nocy przychodził badać moją ciężarówkę, stojącą na skraju piaszczystej plaży. Oczywiście przespałem ten moment. Mogłem jedynie sfotografować świeże tropy.

884825_original

Pogoda wczoraj i dziś

883697_original

Taka oto pogoda panowała wczoraj, kiedy przyjechałem do Rezerwatu Łazowskiego, nad zatokę Pietrowa. A dziś jest zupełnie inaczej.

883785_original

Szare puste niebo, szara woda. I majestatyczne krajobrazy Primorja. Mam nadzieję, że jutro pogoda będzie ciekawsza. A pojutrze będzie trzeba się udać w dalszą drogę.

884217_original

Wszędzie tu tropy tygrysa. Chodzi nawet koło osady strażników.

Nocleg z Morzem Japońskim w tle

883214_original

W centralnych regionach Rosji jest teraz środek dnia, a nad brzegiem Morza Japońskiego — zmrok. Oto miejsce mojego dzisiejszego noclegu. To zatoka Pietrowa (ros. бухта Петрова) w Rezerwacie Łazowskim (ros. Лазовский заповедник). Jest tu nawet internet 3G. Ale nie to mnie dziś najbardziej zadziwiło. W odległości zaledwie dwustu metrów od miejsca, gdzie stoi moja ciężarówka, po raz pierwszy w życiu ujrzałem ślady tygrysa!

Wiosna?

878776_original

To oto zdjęcie z fotopułapki datowane na 7 lutego pokazano mi dzisiaj w Rezerwacie „Briański Las”. Młody miś drepcze po szreni. Widziano tropy jeszcze trzech innych niedźwiedzi w różnych miejscach. A prognozy na najbliższy tydzień zapowiadają dodatnie temperatury i deszcze. Takie teraz mamy zimy…

O briańskich misiach

875339_original

Mniej więcej trzydzieści lat temu niedźwiedzie prawie zupełnie zniknęły z Briańskiego Lasu. W owych czasach mieszkałem w leśniczówce Staroje Jamnoje, na terenie przyszłego Rezerwatu „Briański Las”. Spędzałem zatem w lesie całe dnie i noce, ale tropy niedźwiedzia widziałem jedynie raz na kilka lat. Samego zaś niedźwiedzia zobaczyłem po raz pierwszy dopiero po utworzeniu rezerwatu w 1987 roku. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Ślady niedźwiedzia znajduję za każdym razem, gdy jestem w lesie. Nawet nie muszę daleko chodzić. Po ostatnich opadach śniegu natknąłem się na tropy misia kilometr od mojej wsi!

Do wzrostu populacji niedźwiedzia brunatnego przyczyniła się w pierwszej kolejności skuteczna ochrona rezerwatu przed kłusownictwem. Oprócz tego w 1996 roku rozpoczęto w rezerwacie program restytucji tego gatunku. Miejscowym misiom, które można było zliczyć na palcach jednej ręki, „odświeżono” materiał genetyczny: wypuszczono 14 osieroconych niedźwiadków, odchowanych według specjalnej metodyki w twerskiej stacji biologicznej „Czistyj les”. Ogromne podziękowania należą się Walentinowi Pażetnowowi i jego wspaniałej rodzinie za przywiezienie niedźwiadków, za udany projekt! Obecnie rezerwat i jego okolice zamieszkuje kilkadziesiąt niedźwiedzi. Niektóre z nich są dobrze znane pracownikom rezerwatu, ponieważ regularnie pojawiają się na zdjęciach zrobionych przez fotopułapki.

Briańskie niedźwiedzie nie spieszą się do gawr. Nadal uzupełniają zapasy tłuszczu, zjadając żołędzie, które w tym roku szczególnie obrodziły. Wczoraj zbadałem tropy młodego niedźwiedzia i okazało się, że nasze misie — tak samo jak kamczackie — łowią ryby! Tylko łososi u nas nie ma, ale za to są karasie i piskorze. W tym roku z powodu jesiennej suszy w leśnych jeziorach zalewiskowych zostało bardzo mało wody, w niektórych jest dosłownie dziesięć centymetrów. Ryby stały się przez to łatwiejszą zdobyczą dla niedźwiedzi, z czego te skrzętnie korzystają, urozmaicając sobie dietę żołędziową.

Muszę dodać, że nie szukam teraz okazji do fotografowania niedźwiedzi, ponieważ nie chcę ich narażać na stres związany ze spotkaniem z człowiekiem. Niech się szykują do zimy w spokoju. Z tego też powodu nie tropię świeżych śladów, tylko te wczorajsze i przedwczorajsze.

875725_originalMisie lubią wygodnie odpoczywać, dlatego moszczą swoje legowiska. To zostało urządzone w kawałkach spróchniałego pnia.

875981_originalTu też niedźwiedź odpoczywał w próchnie ze zbutwiałej olszy.