bielik olbrzymi

Jezioro Kurylskie zimą

752082_original

Jezioro Kurylskie to wyjątkowe miejsce. Stanowi ono wraz ze swoją zlewnią największe w Eurazji tarlisko nerki. Latem słynie z niebywałej koncentracji niedźwiedzi, przybywających tutaj na połów ryb. Ludzie z całego świata zjeżdżają się nad jezioro, aby podziwiać polujące misie. Natomiast zimą goście są tu rzadkością. Na służbie pozostaje dwóch-trzech strażników Rezerwatu Kronockiego. Czasami, jednak nie każdej zimy, nad jeziorem zjawiają się ornitolodzy, fotografowie i filmowcy. Przyciągają ich tutejsze sezonowe masowe skupiska bielików olbrzymich i orłów przednich. Przedstawiciele tych rzadkich gatunków ptaków w najtrudniejszej porze roku mogą liczyć nad jeziorem na obfity pokarm, jako że tarło nerki odbywa się nawet zimą. Zainteresowanych szczegółami z życia bielików nad zimowym Jeziorem Kurylskim zapraszam tutaj.

752354_originalBieliki olbrzymie nad niezamarzającym ujściem rzeki Etamynk (ros. Этамынк), stanowiącej miejsce tarła łososi.

752408_original
Jezioro Kurylskie zamarza jedynie raz na kilka lat. Przyczyną takiego stanu rzeczy są występujące tu często sztormowe wiatry, niepozwalające na tworzenie się mocnej, zwartej warstwy lodu, a także znajdujące się na dnie jeziora gorące źródła. Udało mi się sfotografować skute lodem jezioro w styczniu 2007 roku — zamarzło wówczas na ponad miesiąc.

752870_original
Poszczególne większe i mniejsze zatoki zamarzają każdej zimy, jednakże pierwszy sztorm niszczy i wywiewa pokrywającą je warstwę lodu. W tle: Wulkan Kambalny (ros. Камбальный) i pasmo górskie o tym samym imieniu.

Kuril Lake and volcano
Wyspa Serce Ałaida (ros. Сердце Алаида).

753223_original
Wulkany Żełtowski (ros. Желтовский) i Iljinski (ros. Ильинский). Słońce wschodzi bezpośrednio nad kraterem wulkanu Iljinskiego.

753415_original
753738_original
W okolicach Jeziora Kurylskiego nie można narzekać na brak śniegu: jest go po dach.

Ech, według planu powinienem być już teraz w tamtejszych stronach, ale na razie nie wszystko idzie po myśli… Do zobaczenia wkrótce, Kamczatko!

Podczas lutowego sztormu

492574_original

Parę lat temu brzydka pogoda uwięziła mnie w chatce położonej nieopodal ujścia rzeki Szumnaja, w Rezerwacie Kronockim. Zbita z desek i pokryta papą chatka nie sprzyjała zimowym noclegom, zwłaszcza w czasie lutowego tajfunu. Kiedy przestawało się palić w przerdzewiałym piecyku, w pomieszczeniu od razu pojawiał się śnieg, przenikający przez liczne szczeliny. Zatykałem szczeliny w oczekiwaniu na poprawę pogody i możliwość powrotu do swojej przytulnej siedziby nad rzeką Tichaja.

Wyszedłem z chatki po drwa. Wiatr zwalał z nóg, szarpał ubranie. Spojrzałem na rzekę: pośród fal i kawałków kry pływał kormoran. Biedak opadł z sił, podczas gdy jego zdrowi pobratymcy łowili ryby we wzburzonym oceanie. Nagle zjawił się pikujący bielik olbrzymi i pochwycił kormorana w szpony. Pobiegłem do chatki po aparat. Jak zwykle we wszystkich aparatach były nieodpowiednie obiektywy, a baterie były wyciągnięte. Jednym słowem: zmarnowałem najlepsze ujęcia. Jednak coś tam udało mi się sfotografować…

Jak widzicie, ciężko się tu żyje każdej istocie.

492865_original493059_original493523_originalKormorany na sztormowych falach oceanu.

493789_originalNocleg kormoranów na skałach nieopodal ujścia rzeki Szumnaja.

493999_originalChatka znad rzeki Szumnaja następnego dnia po przejściu tajfunu. Parę lat temu część chatki (ta, w której mieszkałem) zawaliła się pod naporem wiatru podczas kolejnego tajfunu.

Niska zamieć śnieżna

481472_original

Kamczatka to kraina wiatrów. Nawet podczas bezchmurnej pogody często zdarzają się tu zamiecie śnieżne, kiedy gwałtowny wiatr podnosi z powierzchni ziemi śnieg i przerzuca go z miejsca na miejsce. W czasie silnego mrozu niska zamieć śnieżna potrafi nieźle dać w kość człowiekowi znajdującemu się na otwartej przestrzeni. Bywało, że w tundrze wiatr dosłownie zwalał mnie z nóg. Właśnie w taką pogodę można sobie odmrozić policzki. A oczy ledwie da się otworzyć; patrzysz na drogę to jednym, to drugim zmrużonym okiem…

Zresztą zwierzętom też się dostaje, tym bardziej, że nie mają chatki z piecykiem…

479002_original480252_original480419_original 481081_original481614_original

Parę zdjęć bielików olbrzymich

?????????? ????? ? ??????

Ptak o egzotycznej urodzie! Czemu służy taka kontrastowa powierzchowność na surowej Północy? Kontrastowe ubarwienie — białe plamy na skrzydłach, białe nogawice i biały ogon na ciemnym szaro-brunatnym tle tułowia — sprawia, że ptaki są widoczne z daleka. Białe plamy w upierzeniu spełniają najprawdopodobniej rolę swoistej flagi, sygnalizującej współplemieńcom, że gniazdo jest już zajęte.

Światowa populacja bielików olbrzymich liczy 7,5 tys. osobników, z których połowa zamieszkuje Kamczatkę.

469471_original 470092_original469648_original 469767_original

„Zamarznięty” bielik

001kgeqr

Grudniowy poranek, mrozik niemal trzydziestostopniowy… Ale wstaje słońce i troszkę się ociepla. Idę wzdłuż brzegu rzeki Kronockiej żwawym krokiem; gdybym szedł wolno, odmroziłbym stopy w gumowcach. Znad rzeki napływa lodowata mgła. Na wodzie rozchodzą się kręgi wywołane przez duże ryby — nadal trwa tarło kiżuczy. Nad tarliskiem na starej brzozie Ermana siedzą trzy bieliki olbrzymie. Kiedy się do nich przybliżam, dwa odlatują, a jeden siedzi dalej. Podchodzę na odległość jakichś dziesięciu metrów i widzę, że bielik nawet nie drgnie: schował głowę pod skrzydło, niczym kogut na grzędzie w kurniku. Wygląda na to, że nie żyje, że zamarzł, ale nie spadł na ziemię. W taki mróz nic dziwnego… Robię mu parę zdjęć z bliska. Następnie wspinam się na brzozę, żeby zabrać nieszczęśnika i przekazać go najbliższym helikopterem do oddziału naukowego rezerwatu w celu zbadania przyczyn śmierci. Staram się dostać do ptaka po bocznej gałęzi, ale nie jest to bezpieczna droga: na takim mrozie gałąź może się złamać pod moim ciężarem. Zaczynam więc huśtać gałęzią, licząc, że strącę ptaka na pokrytą śniegiem ziemię. Ale… przy pierwszym ruchu gałęzi bielik rozpościera swoje ponad dwumetrowe skrzydła i odlatuje, oglądając się za mną z lękiem. Najwidoczniej ptak zmarzł porządnie w nocy, a rankiem zasnął mocno na słoneczku! No i świetnie, że nie trzeba było wysyłać bielika do naukowców!