zabytki

Dzisiejszy świt w Parku Narodowym „Rosyjska Północ”

925388_original

Zdążyłem już pobyć za kołem podbiegunowym (gdzie nie miałem zupełnie dostępu do internetu) i teraz wracam do domu przez obwód wołogodzki.
Na zdjęciu widnieje Monastyr Świętego Cyryla Biełozierskiego położony w mieście Kiriłłow, przez które przejeżdżałem dziś przed wschodem słońca.
Wyprawa dobiega końca, nawigacja pokazuje, że do Briańskiego Lasu pozostało zaledwie tysiąc kilometrów.

Wieś Wierszynino w Kienozierskim Parku Narodowym dziś wieczorem

916755_original

Pierwsze zdjęcie zrobiłem pół godziny przed zachodem słońca, a drugie — tuż po tym, jak słońce skryło się za horyzontem. Czasownia św. Mikołaja Cudotwórcy, której początki sięgają XVIII wieku. Za czasownią widnieje wieś Wierszynino i jezioro Kienoziero.

Całe trzy dni zajęła mi droga z Uralu Północnego, z Parku Narodowego „Jugyd Wa” do Kienozierskiego Parku Narodowego, położonego na granicy obwodu archangielskiego i Karelii. To moja szósta wizyta w tym parku, tutaj znajdują się moje ulubione miejsca północno-zachodniej Rosji.

917185_original

Kraina, którą trzeba odwiedzić!

Autumn channel

Po raz pierwszy trafiłem do Kienozierskiego Parku Narodowego (ros. Кенозерский национальный парк ) niemalże przez przypadek. Jakieś dziesięć lat temu pojechałem swoim domem na czterech kółkach — GAZ-em 66 — na wyprawę do Karelii, nad Wodłoziero (ros. Водлозеро). Trzeci wieczór podróży zastał mnie na starym trakcie z archangielskiego miasta Kargopol do karelskiego miasta Pudoż. Nad jezioro Wodłoziero zostały zaledwie cztery godziny drogi, ale w związku z tym, że nadciągała już noc, otworzyłem atlas drogowy, aby znaleźć miejsce na nocleg. Okazało się, że stoję praktycznie na granicy Kienozierskiego Parku Narodowego. Po kilku minutach byłem już nad brzegiem jeziora Lokszmoziero (ros. Лёкшмозеро) w starej wsi Orłowo. Skrząca się ogromna tafla wieczornego jeziora, szczyty starych jodeł na jego brzegach, niezwykłe dla mnie północne wiejskie domostwa, pierwsza w moim życiu biała noc — wszystko to oczarowało mnie…

Muszę przyznać, że nad jezioro Wodłoziero do tej pory nie trafiłem, czego oczywiście żałuję. Ale odkryłem dla siebie kienozierską krainę lasów i jezior, gdzie w drugiej połowie XIX wieku spisano 83 tradycyjne ruskie opowieści epickie, zwane bylinami (i gdzie do tej pory żyją starcy, którzy znają na pamięć przekazane im ustnie przez babcie i dziadków fragmenty bylin o Ilji Muromcu i Słowiku-Rozbójniku…).

Kienozierski Park Narodowy położony jest na granicy rejonu kargopolskiego i pliesieckiego, w południowo-zachodniej części obwodu archangielskiego. Park liczy około 300 jezior, spośród których swoją wielkością wyróżniają się dwa: Kienoziero (ros. Кенозеро) o powierzchni 90 km2 i Lokszmoziero (ros. Лекшмозеро) o powierzchni 54 km2. Od dawien dawna tereny te zamieszkują ludzie. Kienoziero wygląda na znacznie mniejsze, niż jest w istocie. Jego lustro rozdrobnione jest dziesiątkami dużych i małych wysp, półwyspów, zatok. Natomiast mniejsze od niego Lokszmoziero sprawia wrażenie morza — przeciwległy niski brzeg jest ledwie widoczny, i to w pogodny dzień.

Słowianie, którzy zjawili się w tych stronach niemal tysiąc lat temu, napotkali tu Skandynawów  i Czudź — ugrofińskie plemiona. Pierwszą drogą nowogrodczan nad Morze Białe był tzw. Kienskij wołok (ros. Кенский волок), łączący baseny Morza Bałtyckiego i Morza Białego. Słowianie przynieśli ze sobą znajomość uprawy ziemi i to właśnie rozwój rolnictwa ukształtował znane nam dzisiaj oblicze krainy: przytulne wioski nad wodami, pola i łąki ze stogami siana na pagórkowatych brzegach, ciemnozielone sylwetki „świętych” gajów, pamiętające czasy pogaństwa, cyple porośnięte drzewami iglastymi, stare krzyże na rozstajach dróg… I wspaniałe kienozierskie czasownie…

St. Nikola in winter

Nikolska czasownia (pocz. XIX w.) w miejscowości Wierszynino.

W odróżnieniu od cerkwi w czasowniach nie ma ołtarza, dlatego nie można w nich sprawować liturgii. Czasownia służy do czytania tzw. „czasów” — psalmów i modlitw przeznaczonych na określoną porę dnia (czas to po rosyjsku ‘godzina’). Czasownię może zbudować każdy, kto ma na to środki — nie jest potrzebna do tego zgoda biskupa, jak w przypadku budowy cerkwi. Większość z zachowanych kienozierskich czasowni została zbudowana w XVIII i XIX wieku „na życzenie miejscowej ludności”. Tak też się dzieje i w naszych czasach. Całkiem niedawno wzniesiono czasownię we wsi Myza. Nigdzie w Rosji nie spotkamy takiej koncentracji i różnorodności czasowni, jak w kienozierskiej krainie. Do czasów dzisiejszych zachowało się 35 zabytkowych czasowni, a było ich 65!

Czasownie nigdy nie przestały być żywymi duchowymi ośrodkami kienozierskich wsi, co pozwoliło im przetrwać wstrząsy XX wieku. Tutejsi mieszkańcy w tajemnicy zmieniali przegniłe dachy, przechowywali utensylia. W latach 70. najbardziej cenne zabytki drewnianej architektury zaczęto wywozić helikopterem do muzeum Małe Korieły pod Archangielskiem. Dla czasowni oznaczało to zgubę — wyrywano je z tego krajobrazu, w którym stworzyli je artyści, zabierano je ludziom, którym służyły, „świętym” drzewom, w których otoczeniu stały od wieków. Zrobiono z nich eksponaty muzealne.

Mieszkańcom wsi Zichnowo udało się uratować przed muzealnikami wspaniałą czasownię Joanna Bogosłowa (św. Jana Ewangelisty): „Już nawet helikopter przyleciał, spuścił liny, ale odbiliśmy czasownię!”. W latach 1998-1999 czasownia została pieczołowicie odrestaurowana przez park. Ostatni mieszkaniec wsi Mamonow ostrow, stuletni Nikołaj Filippowicz Nożkin, przez czterdzieści lat opiekujący się czasownią proroka Eliasza, nie chciał jej oddać ludziom, którzy po nią przyjechali. Czasownię jednak zabrano, a on niedługo po jej stracie zmarł. Teraz jego córka, Piełagieja Nikołajewna Nożkina, opiekuje się Nikolską czasownią w Wierszyninie.

0002ybyb

Piełagieja Nikołajewna Nożkina.

Okazuje się, że władze walczyły z czasowniami nie tylko w czasach Związku Radzieckiego. Za panowania Piotra I, w 1707 roku ukazał się dekret „O likwidacji drewnianych czasowni i zakazie ich ponownej budowy”. Natomiast rozporządzenie synodu z 1722 roku nakazywało bezzwłocznie rozebrać wszystkie tego typu budowle. Jednak na dalekiej północy nie spieszono się z ślepym wypełnianiem odgórnych nakazów.

Vershinino white nights

Wierszynino podczas białych nocy.

Wierszynino to „stolica” kienozierskiej krainy. Nad wsią góruje Nikolska czasownia (św. Mikołaja). Bryła budowli, wzniesionej rękoma starych mistrzów, jest tak doskonała, jej dach tak gwałtownie wznosi się ku północnemu niebu, że mimowolnie zdejmuje się przed nią czapkę i przez długie godziny nie można od niej oderwać oczu, obchodząc ją wielokrotnie z każdej strony. Kiedy staram się zrozumieć, dlaczego tak mnie przyciąga ta kienozierska kraina, to uświadamiam sobie, że jedną z głównych przyczyn jest nieskazitelne piękno Nikolskiej czasowni. Ona emanuje swoją doskonałością w promieniu wielu kilometrów. Widać ją z okolicznych wsi, z brzegów rzeki, z wysp na jeziorze.

Trzydzieści lat temu czasownię dosłownie uratowali przed zawaleniem się studenci archangielskiego instytutu pedagogicznego, którzy wymienili przegniłe belki dachu i złożyli go na nowo. Dzięki ich wysiłkom czasownia doczekała się w 1996 roku profesjonalnej renowacji. Godne odnotowania jest to, że w czasie prac konserwatorskich spod zdjętej przez restauratorów starej okładziny we wnętrzu czasowni wypadło białe płótno z wyszytym na nim krzyżem — swoiste pozdrowienie od mistrzów, którzy ją wznieśli.

Kienozierski Park Narodowy narodził się w niełatwych czasach: w momencie rozpadu ZSRR. I gdyby dyrektorem parku nie została Jelena Flegontowna Szatkowska, to lista bezpowrotnych strat w kienozierskiej krainie byłaby znacznie dłuższa. Główna strażniczka parku zdołała zaszczepić członkom swojej załogi oddanie dla kienozierskiej ziemi, niesamowitą energię i pracowitość, zdołała zjednoczyć mieszkańców regionu w walce o ocalenie jego bogatej spuścizny kulturowej. Odrestaurowanie zabytkowych budowli wymaga ogromnych nakładów finansowych, niemniej w ciągu tych wszystkich lat istnienia parku udało się przywrócić świetność wielu czasowniom, cerkwiom, wiejskim domostwom, przywrócić tradycyjny kienozierski krajobraz.

Kienozierskie czasownie nie stały się muzealnymi eksponatami. Nadal rozbrzmiewają w nich modlitwy, prośby do Boga, nadal płoną w nich świece. W czasowni Paraskiewy Piatnicy, świętej męczennicy, pojawiają się tzw. zawietnyje chusty i ręczniki (dawane w podarek ukochanym, najbliższym), niemowlęce koszulki. W przydrożnej czasowni Kirika i Ulity, obok której przejeżdża w ciągu dnia kilkadziesiąt samochodów, leży puszka z datkami ofiarowanymi przez wędrowców jako zapłata za świece. Ale nawet największe pijaki nie ośmielają się tknąć pieniędzy.

Porzhensky in fog

Porżenskij pogost (ros. Порженский погост) z XVII wieku.

Glazovo in fog

Wieś Głazowo (ros. Глазово) z czasownią Ducha Świętego z XIX wieku.

Glazovo in winter

Głazowo zimą.

Glazovo in spring

Głazowo wiosną.

Glazovo in summer

Głazowo latem.

Glazovo in fall

Głazowo jesienią.

Abandoned shack

Stary spichlerz we wsi Gużewo (ros. Гужево).

00031db7

Widok na jedną z zatok jeziora Kienoziero.

Forest mire

Topielisko. 

0002z0p4

Rybak na jeziorze Lokszmoziero.

Kienozierskie pejzaże trzeba koniecznie zobaczyć na własne oczy!