praca fotografa

Z okazji 101. rocznicy istnienia obszarów chronionych :)

Dziś przypada 101. rocznica istnienia rosyjskich obszarów chronionej przyrody. Z tejże okazji melduję, że przekucie wrażeń ekspedycyjnych w książkę okazało się znacznie trudniejsze niż przejechanie całej Rosji tam i z powrotem tą oto ciężarówką. Niemniej pierwszy z trzech tomów książki jest już gotowy do druku, a fragmenty tego tomu można przeczytać na stronie „National Geographic Россия” (oczywiście po rosyjsku).

Reklamy

Moje kalendarze na 2018 rok

Za miesiąc Nowy Rok. Najwyższy czas pomyśleć o prezentach. Na 2018 rok przygotowałem dwa kalendarze: „Niedźwiedzie sezony” i „Briański Las — moja mała ojczyzna”. Kalendarze wydrukowano metodą cyfrową, format A4, na spirali, 14 kart. Można je zawiesić na ścianie albo postawić na biurku.
Kalendarze najprościej zakupić w moim sklepie internetowym: http://shpilenokphoto.wixsite.com/shpilenokphoto/online-store
Na życzenie mogę je opatrzyć swoim autografem albo imienną dedykacją. Należy poinformować o tym w specjalnym polu podczas składania zamówienia.
Cena jednego kalendarza: 600 rubli wraz z kosztami przesyłki pocztowej w dowolne miejsce Rosji.
Oprócz kalendarzy na wspomnianej stronie internetowej możecie kupić moje książki. Tak samo jak w przypadku kalendarzy można je zamówić z autografem lub specjalną dedykacją.

Od tłumacza: w sprawie kosztów wysyłki do Polski proszę kontaktować się z Autorem. Pod tym linkiem warunki wysyłki obowiązujące w zeszłym roku.

Podróż z różanecznikami

Obecnie przygotowuję dużą wystawę w Moskwie poświęconą mojej niedawnej czteroletniej „wyprawie życia”, która wiązała się z setną rocznicą istnienia obszarów chronionych w Rosji. Przeglądam i obrabiam setki zdjęć, wracając wspomnieniami do tamtych wydarzeń i przygód. Jednym z takich żywych wspomnień są różaneczniki. „Gdie-to bagulnik na sopkach cwietiot” (‘gdzieś tam na wzgórzach bagulnik kwitnie’) — głoszą słowa znanej rosyjskiej pieśni. Pod ludową nazwą bagulnik kryje się kilka gatunków różaneczników rosnących na Syberii i Dalekim Wschodzie.

W połowie kwietnia 2016 roku wyruszyłem w drogę powrotną — znad brzegów Pacyfiku w kierunku Briańskiego Lasu. I przez pierwsze dni podróży, w rezerwacie „Kiedrowaja padʹ”, w najcieplejszym miejscu Dalekiego Wschodu, zachwycałem się pięknem kwitnących na wzgórzach różaneczników. A potem przez kolejne tygodnie, kierując się na północny zachód, w chłodniejsze miejsca Syberii, wciąż napotykałem budzącą się wiosnę. Zmieniały się rezerwaty i parki narodowe, zmieniały się widoki, zmieniały się gatunki różaneczników, ale w jakiś zadziwiający sposób zawsze trafiałem w epicentrum kwitnienia tych roślin…

Pierwsze spotkanie z różanecznikami w rezerwacie „Kiedrowaja padʹ” (ros. Кедровая падь). Podziękowania dla Diny Matiuchiny!

W Rezerwacie Łazowskim, Kraj Nadmorski.

W Rezerwacie Sichotealińskim, Kraj Nadmorski.

W Rezerwacie Zejskim, obwód amurski.

Dzika przyroda Rosji w M.Video

Od dwóch tygodni we wszystkich sklepach M.Video (ros. М.Видео) w 165 miastach Rosji odbywają się cyfrowe wystawy fotograficzne poświęcone setnej rocznicy istnienia obszarów chronionych w Rosji. Wasz pokorny sługa jest autorem fotografii wyświetlanych przez pierwsze dziesięć minut każdej godziny na monitorach i ekranach znajdujących się w sklepie.

W otwarciu wystawy, które odbyło się w jednym z moskiewskich oddziałów na ulicy Krasnaja Priesnia, wziął udział szef Ministerstwa Zasobów Naturalnych i Ekologii Federacji Rosyjskiej Siergiej Donskoj.

Wystawa prezentowana jest od razu na 60 000 ekranach, co stanowi o jej unikalności. Zdjęcie powyżej i poniżej zostało zrobione parę dni temu w jednym ze sklepów M.Video w Briańsku.

Podziękowania dla M.Video! Podziękowania dla Fundacji „Krasiwyje dieti w krasiwom mirie”, bez której nie byłoby tej wirtualnej wystawy!
Dodam, że nie jest to jedyny projekt wystawowy wspomnianej fundacji. W tej chwili w moskiewskich parkach odbywają się nie wirtualne, ale całkowicie realne wystawy fotograficzne poświęcone rezerwatom i parkom narodowym Rosji. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Zapisz

Nęcące drogi…

Kilka lat temu przyszło mi czekać na lotną pogodę w odległej osadzie strażników Rezerwatu Kronockiego. Nie mogłem się zbyt daleko zapuszczać, ponieważ helikopter mógł przylecieć po mnie w każdej chwili. Na strychu strażniczej chatki stały skrzynie z zakurzonymi książkami, które pomogły mi przeczekać niepogodę. Jedną z książek — „Przewodnik po psychiatrii” — przeczytałem od deski do deski. W książce tej znalazłem opis swojej choroby. Poriomanii, zwanej też dromomanią. Czyli nieprzepartego popędu do podróży. Później jednak profesjonalny psychiatra rozczarował mnie. Okazało się, że o prawdziwej dromomanii można mówić, kiedy człowiek zupełnie się nie kontroluje: ląduje w innym mieście i zupełnie nie pamięta, jak się tam znalazł. Ale skoro jest taka choroba, to muszą być i stany pograniczne, kiedy człowieka nic nie może powstrzymać, jednak cały czas panuje on nad sytuacją. I jeśli dla takiego człowieka nadeszła pora, by wyruszyć w podróż, to on wyruszy. I nie ma znaczenia, jak tego dokona.

Kiedy wybierałem fotografie do książki opowiadającej o mojej wyprawie śladami rosyjskich rezerwatów, przygotowałem zestaw zdjęć przedstawiających drogi, które miałem okazję przemierzyć w ciągu tych czterech ekspedycyjnych sezonów. Do książki trafi zaledwie kilka z tych zdjęć, a resztę pokażę tutaj. Jeśli w jakiś sposób poruszą was te fotografie, będzie to oznaczać, że też jesteście nosicielami wirusa dromomanii :)

Górne zdjęcie jest pierwszym, jakie zrobiłem podczas wyprawy. Zrobiłem je prosto z kabiny swojej ciężarówki 11 kwietnia 2013 roku, po kilku minutach od wyjazdu ze wsi Czuchraje.

A to zdjęcie zrobiłem ponad rok później, latem 2014 roku na Kamczatce, na mierzei pomiędzy Morzem Ochockim i rzeką Opałą. Droga ta prowadzi na południe Kamczatki, w kierunku rzeki Oziornaja, wypływającej z Jeziora Kurylskiego. Jezioro to było najdalszym punktem mojej wyprawy.

Droga patrolowa w dąbrowach Rezerwatu Łazowskiego (Kraj Nadmorski).

A tą oto drogą pokonałem pasmo górskie Sichote-Aliń, jadąc z Rezerwatu Sichotealińskiego w kierunku Chabarowska.

Kiedy wjeżdżałem z obwodu archangielskiego do pierwszego karelskiego miasteczka Pudoż, dogonili mnie na sygnale policjanci z drogówki i wlepili mi mandat za brudną rejestrację. Musiałem zapłacić 250 rubli. Był to jedyny mandat, jaki dostałem w ciągu czterech lat wyprawy, w trasie liczącej ponad 60 tysięcy kilometrów.

Pogodny ranek gdzieś nieopodal Krasnojarska.

Jesień w Kienozierskim Parku Narodowym, obwód archangielski, rejon kargopolski. Droga ta ciągnie się wzdłuż wierzchowiny zalesionej grzędy morenowej, stanowiącej dział wodny między zlewiskiem Morza Białego i Morza Bałtyckiego.

Karelia, jesień 2016 roku, ostatni miesiąc ekspedycji.

Droga patrolowa w Rezerwacie „Czarne Ziemie” w Kałmucji.

Kolejna droga patrolowa, ale tym razem w Rezerwacie Orenburskim, sektor „Step Burtiński”.

Kraj Ałtajski. Tą drogą przeprawiałem się do Rezerwatu Tigirieckiego.

2013 rok. Droga na wyspie Olchon nad Bajkałem. Wyspa ta jest skupiskiem wszelkich problemów, jakie zrodził rozkwit turystyki zmotoryzowanej. Życzmy sił moim kolegom z Nadbajkalskiego Parku Narodowego i miejscowym władzom w działaniach na rzecz ekologizacji turystyki w tym wspaniałym miejscu.

Listopad 2013 roku. Pierwsze kilometry mojej ciężarówki na Kamczatce.

Trasa „Amur” gdzieś między Czytą i Birobidżanem.

Droga przez Step Agiński prowadząca do Rezerwatu Daurskiego.

Kraj Nadmorski. Droga ta prowadzi przez terytorium Rezerwatu Sichotealińskiego do miejscowości Terniej. W ciągu godziny jazdy tą drogą zobaczyłem więcej zwierząt niż w czasie całej jazdy przez ogromną Syberię. W górnej części zdjęcia, po prawej stronie drogi widoczna jest wieżyczka, z której strażnicy rezerwatu przez całą dobę kontrolują okolice.

Droga do osady strażników w Rezerwacie Sichotealińskim, prowadząca przez dalekowschodnią tajgę.

Między Ułan-Ude i Czytą. Latem jedzie się w dymie z leśnych pożarów.

Kraj Ałtajski. Okolice Rezerwatu Tigirieckiego.

Na zakończenie: najpiękniejsza droga w Rosji. Trakt Czujski w Górnym Ałtaju.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jak spędzę lato

W tym roku lata u mnie nie będzie. Ekspedycje i nawet niedalekie wojaże okryte są tabu. Tabu obejmuje nawet fotografowanie! Dopóki nie skończę pisać książki o swojej ekspedycji. Czteroletniej ekspedycji poświęconej stuleciu istnienia obszarów chronionych w Rosji. Ekspedycji, której trasa biegła z Lasu Briańskiego na Kamczatkę i z powrotem tropem rezerwatów i parków narodowych. Książka będzie gruba, nie chce się zmieścić w jednym tomie. Temat jest obszerny, zdjęć tysiące, wrażeń i informacji masa. W kwestii pisania jednak słabeusz ze mnie. Wolałbym po lasach i górach z aparatem pobiegać. Ciężko mi idzie, ale zmuszam się cały czas, w przeciwnym razie cztery lata pójdą na marne…

Równolegle przygotowuję dużą wystawę fotograficzną poświęconą tejże ekspedycji i związanym z nią tematowi obszarów chronionych. Wystawa planowana jest na październik, najpierw odbędzie się w Moskwie, a następnie w kilku innych miastach Rosji. O szczegółach poinformuję nieco później.

Mówi się, że najlepszy odpoczynek to nie spokój, ale zmiana zajęcia. No to zrobiłem sobie dziś wolne od pisania i wybrałem zdjęcia do swojego nowego kalendarza na 2018 rok. Ponieważ bardzo tęsknię za chłodnym półwyspem i jego dzikimi mieszkańcami, kalendarz zatytułowany będzie „Niedźwiedzie sezony”. Dzisiejsze zdjęcie było kandydatem do kalendarza, ale ostatecznie odpadło. Pokażę je więc chociażby tutaj. Przedstawia niedźwiedzia na wiosennym zamarzniętym Jeziorze Kamabalnym, w Zakazniku Południowokamczackim.

Kalendarz i książki na nadchodzący sezon prezentów

925877_original

Gotowy jest mój kalendarz na 2017 rok. Kalendarz poświęcony jest jubileuszowi stulecia istnienia rezerwatów w Rosji. Nadchodzący rok ogłoszony został w moim kraju Rokiem Obszarów Chronionej Przyrody, tak więc kalendarz ten będzie stosownym prezentem noworocznym.

Kalendarz wydrukowano metodą cyfrową, format A4, na spirali, 14 kart. Można go zawiesić na ścianie albo postawić na biurku.
Mam nadzieję, że podobny kalendarz poświęcony obszarom chronionej przyrody uda mi się wypuszczać co rok, w związku z czym będzie można zebrać z czasem całą kolekcję.

Tak wygląda kalendarz w środku. Zaznaczono w nim daty powstania rosyjskich rezerwatów i parków narodowych oraz związanych z nimi wydarzeń, a także daty urodzin wybitnych działaczy na rzecz ochrony przyrody.

926440_original

A tak wygląda ostatnia strona ze wszystkimi fotografiami ilustrującymi kalendarz:

925964_original

Kalendarz można nabyć w moim sklepie internetowym, który znajduje się pod tym linkiem. Na życzenie mogę opatrzyć kalendarz swoim autografem albo imienną dedykacją. Należy poinformować o tym w specjalnym polu podczas składania zamówienia.
Cena kalendarza: 500 rubli wraz z kosztami przesyłki pocztowej w dowolne miejsce Rosji; w przypadku wysyłki do Polski cena będzie wyższa o 5-10 USD w zależności od wagi przesyłki.

Oprócz kalendarza na wspomnianej stronie internetowej możecie kupić moje książki. Na przykład te oto widniejące poniżej. Tak samo jak w przypadku kalendarza można je zamówić z autografem lub specjalną dedykacją.

926578_original926720_original