z lotu ptaka

Jesień nad brzegami Nierussy

Październik zazwyczaj spędzam na dalekich wyprawach i przez to omija mnie złota jesień w Briańskim Lesie. Już nawet trochę zapomniałem, jak ona tu wygląda. Ale w tym roku byłem w domu we właściwym czasie, a jesień nie poskąpiła swych uroków.
Wszystkie zdjęcia zrobione zostały w promieniu dwóch kilometrów od mojego domu…

Reklamy

Spójrzcie, co znalazłem! Ślady obcych cywilizacji w Briańskim Lesie!

Briańszczyzna dotychczas znana była tylko ze swoich partyzantów i dorodnych ziemniaków. Lecąc dronem nad Rezerwatem „Briański Las”, dosłownie dwa kilometry od mojego domu, o mało nie upuściłem z wrażenia panelu sterowania. Od dziecka wiedziałem, że największe tajemnice i cuda zazwyczaj kryją się tuż za progiem własnego domu, ale żeby coś takiego! Pierwsza myśl, jaka przemknęła mi po głowie, to, że to geoglify, takie jak na płaskowyżu Nazca w Peru. To ci odkrycie! W końcu pusta kasa rezerwatu zapełni się pieniędzmi turystów pragnących ujrzeć nowo odkryty cud! Mnie też coś skapnie!

Mgieł ciąg dalszy. Tym razem kamczackich

Bardzo lubię fotografować to, co ulotne; to, co można ujrzeć przez krótką chwilę podczas zmiany pogody, zmiany dnia w noc i nocy w dzień, zmiany jednej pory roku w drugą. To może być niebieski mrok przed wschodem i po zachodzie słońca, poranny szron na jagodach brusznicy, promień słońca przeświecający zza gęstych chmur, plama światła na zboczu góry, oszronione porannym mrozem konie na skraju mojej wsi. Efemeryczne letnie mgły poprzedzające słoneczny letni dzień to jeden z moich ulubionych tematów. Ostatnio prezentowałem rozpływające się w słońcu mgły sfotografowane w Rezerwacie „Briański Las”, dziś czas na poranne letnie mgły z drugiego końca mojego kraju.

Na górnym zdjęciu widnieje Jezioro Kurylskie położone w Zakazniku Południowokamczackim. Na pierwszym planie widać krater Wulkanu Iljinskiego. Kilka jaskrawoczerwonych pikseli na skraju krateru po prawej stronie zdjęcia to ja, a ściślej rzecz biorąc: kurtka, którą miałem na sobie :) Żeby znaleźć się w kraterze o świcie, musiałem cały poprzedni dzień wspinać się na szczyt wulkanu, obładowany ciężkim plecakiem. Ale poranek był tego wart! Mgła rozproszyła się tak szybko, że zdążyłem zużyć jedynie dwie baterie w dronie, z czterech przyniesionych.

Z tym zdjęciem było znacznie łatwiej: drona puszczałem z osady strażników na przylądku Trawianoj. Pod cienką warstwą mgły widnieją meandry rzeki Chakycyn — największej rzeki wpadającej do Jeziora Kurylskiego.

U dołu zdjęcia można dostrzec pod warstwą mgły przylądek Trawianoj i dachy zabudowań w osadzie strażników.

Kędzior mgły.

Wyspy Samangi położone na Jeziorze Kurylskim.

Mgła w dolinie rzeki Oziornaja, wypływającej z Jeziora Kurylskiego i kończącej swój bieg w Morzu Ochockim.

Rzeczka Wyczinkija. Białe punkciki to mewy, a ciemne — niedźwiedzie wypatrujące płynących na tarło łososi.

Zdjęcia zamieszczone w tym wpisie zostały zrobione z lotu ptaka, aparat znajdował się nad warstwą mgieł. Mam nadzieję, że w kolejnym wpisie pojawią się zdjęcia zrobione z ziemi, w gąszczu mgieł :)

Kienozierski Park Narodowy. Poczozierskij pogost z lotu ptaka.

Piękno doskonałe stworzone rękami naszych przodków i ocalone dzięki wysiłkowi współczesnych pokoleń.

W rezerwatach i parkach narodowych Rosji chroniona jest nie tylko dzika przyroda, ale także unikatowe obiekty historyczne i kulturowe, poczynając od malowideł naskalnych z okresu paleolitu w Jaskini Kapowej (rezerwat „Szulgan-Tasz” w Baszkirii), a na ziemiankach partyzanckich w Rezerwacie „Briański Las” kończąc.

Na zdjęciach widnieje świeżo odrestaurowany kompleks świątynny Poczozierskij, położony na obszarze Kienozierskiego Parku Narodowego we wsi Filippowskaja, w obwodzie archangielskim. Kompleks ten, będący zabytkiem architektury XVIII wieku, stoi na grzędzie morenowej rozdzielającej jeziora Poczoziero i Swiatoziero.

Kienozierski Park Narodowy — oprócz nieustannej troski o liczne wiekowe czasownie i zabytki kultury ludowej znajdujące się na jego terytorium — na przestrzeni ostatnich lat prowadził skomplikowane i kosztowne prace nad renowacją skazanych niemalże na zagładę dwóch kompleksów świątynnych: Porżenskij pogost i Poczozierskij pogost. Ogromne słowa uznania należą się załodze Parku i jego dyrektorowi Jelenie Szatkowskiej.

Część kompleksu świątynnego — mała, czynna przydrożna czasownia śś. Kiryka i Julity.