ochrona przyrody

W. B. Stiepanicki: „Dlaczego odszedłem z Ministerstwa Przyrody Rosji”

W kwestii obszarów chronionych nie wszystko wygląda tak kolorowo…

Z jednej strony rosyjskie rezerwaty i parki narodowe to wspaniała dzika przyroda. To świetne i skuteczne projekty jej ochrony (wystarczy wspomnieć ocalenie od zagłady niemalże całkowicie wytępionego sobola i bobra europejskiego w czasach, gdy powstawały w Rosji pierwsze obszary chronione, albo odbudowę dzikiej populacji żubra europejskiego w obecnych czasach). To zadziwiający entuzjazm dla spraw ochrony przyrody zarówno sto lat temu, jak i dziś. Ale z drugiej strony te nasze sukcesy w dziedzinie ochrony przyrody są często rezultatem nadmiernej eksploatacji wspomnianego entuzjazmu, a nie prawidłowo funkcjonującej struktury organizacyjnej.

Podczas mojej czteroletniej ekspedycji poświęconej stuleciu istnienia rosyjskich obszarów chronionych, której trasa biegła z Lasu Briańskiego na Kamczatkę i z powrotem, dziesiątki razy zadawałem swoim kolegom jedno i to samo pytanie: co jest ich zdaniem głównym problemem. I dostawałem jedną i tę samą odpowiedź, tylko różnie sformułowaną: główna bolączka to słabe zarządzanie federalnymi obszarami chronionej przyrody.

Rosja liczy 103 rezerwaty państwowe, 50 parków narodowych, 59 zakazników federalnych, w których pracuje około 10 000 osób. To znaczy istnieje gałąź gospodarki, którą trzeba zarządzać. Zajmuje się tym Ministerstwo Zasobów Naturalnych i Ekologii Federacji Rosyjskiej (po rosyjsku Ministierstwo prirodnych riesursow i ekołogii, w skrócie: Minprirody) — ogromny resort, który odpowiada za użytkowanie przyrody, użytkowanie surowców mineralnych (zauważcie, że na oficjalnym herbie tegoż ministerstwa widnieje wieża wiertnicza wsparta swoimi nóżkami na ciele Rosji), gospodarkę leśną, gospodarkę wodną, monitoring środowiska, ochronę flory i fauny, ochronę rzadkich gatunków, gospodarkę łowiecką. Gdzieś w tym zagubiły się rezerwaty i parki narodowe. Oddzielna struktura, oddzielny organ odpowiedzialny za federalne obszary chronione nie istnieje. W trzewiach Departamentu Polityki Państwowej i Regulacji w Zakresie Środowiska Przyrodniczego było kilku specjalistów cieszących się najwyższym autorytetem w naszych kręgach, którzy robili, co mogli, aby podtrzymać przy życiu rosyjskie obszary chronione. Jednak w jubileuszowym roku stulecia istnienia obszarów chronionych nie zdołali utrzymać frontu…

Link do artykułu (w języku rosyjskim) Wsiewołoda Stiepanickiego „Dlaczego odszedłem z Ministerstwa Przyrody Rosji”.

Reklamy

Blog Wsiewołoda Stiepanickiego

Zdjęcie ilustrujące wpis Wsiewołoda Stiepanickiego poświęcony zmaganiom dyrektora rezerwatu „Kałużskije zasieki” Siergieja Fiedosiejewa (pierwszy z prawej).

W przeszłości wiele razy prezentowałem swoim czytelnikom blogerów poruszających tematykę rezerwatów i parków narodowych. Dziś chciałbym przedstawić wam nowego. Nowego w przestrzeni blogowej, ale nie w naszej profesji. Wsiewołod Stiepanicki v_stepanitskiy od ćwierćwiecza przewodzi działaniom na rzecz obszarów chronionych w Rosji. Na przestrzeni tych lat różnie nazywały się stanowiska, które zajmował, ale nie zmieniało to istoty rzeczy: Wsiewołod Stiepanicki pozostawał nieprzerwanie uznanym liderem w swojej dziedzinie, i pozostaje nim nadal. Nikt nie zna lepiej niż on bieżącej sytuacji w systemie obszarów chronionych, nikt nie zna lepiej niż on ludzi pracujących na rzecz obszarów chronionych i jestem przekonany, że nikt lepiej niż on nie może opowiedzieć „od środka” o rosyjskich obszarach chronionych. Zachęcam znających język rosyjski do śledzenia bloga Wsiewołoda Stiepanickiego!

Dziewięć dni bez Tichona

927738_original

Od czasu śmierci na froncie wiosną 1945 roku mojego osiemnastoletniego wujka Igora nie było w naszej rodzinie przypadku, żeby bliski członek rodziny odchodził w młodym wieku. Ale nadszedł taki moment — od dziewięciu dni żyjemy bez mojego najstarszego syna Tichona. Choroba nowotworowa… Teraz uczymy się, jak żyć bez niego. 12 października skończył 36 lat. Jeśli mierzyć życie ilością przeżytych lat, to jest to niesprawiedliwie mało. Jeśli jednak mierzyć je czynami i dokonaniami — to życie to było pełne. I to jak!

Wczesne dzieciństwo w Briańskim Lesie, w leśniczówce Staroje Jamnoje.

Nikt specjalnie nie uczył Tichona tego, co stało się później dziełem jego życia. Wyrastał po prostu w otoczeniu, gdzie sprawy ochrony przyrody były na porządku dziennym. Powstanie Rezerwatu „Briański Las” przypadło na szkolne lata Tichona. Był to okres bezwzględnej walki o reżim ochronny rezerwatu, o jego autorytet i moi synowie, będący wtedy nastolatkami, musieli niejednokrotnie dokonywać czynów, na które nie starczyłoby śmiałości niejednemu dojrzałemu mężczyźnie.

Całe dorosłe życie Tichona związane było z rosyjskim Dalekim Wschodem: Wyspami Kurylskimi i Kamczatką. Pierwsze oficjalne stanowisko mojego syna w rezerwacie to funkcjonariusz straży Rezerwatu Kurylskiego, położonego na wyspie Kunaszyr i przylegającym obszarze wodnym.

928682_original

Na Kamczatkę przeniósł się Tichon w 2007 roku. Przeniósł się tam nie po to, żeby żyć beztrosko wśród dzikiej przyrody i wulkanów, lecz by zmierzyć się z piętrzącymi się od dziesięcioleci problemami w Kronockim Rezerwacie Biosfery i przede wszystkim w podlegającym mu Federalnym Zakazniku Południowokamczackim. Tak pisał o sytuacji we wspomnianym zakazniku Wsiewołod Stiepanicki, od lat niezmiennie formalny i nieformalny lider działań na rzecz rezerwatów w Rosji:

Federalny Zakaznik Południowokamczacki. Utworzony w 1983 roku. Cud świata. Wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako część obiektu „Wulkany Kamczatki”. Tutaj znajduje się słynne Jezioro Kurylskie — największe tarlisko nerki w Eurazji. Tutaj żyje największa w Rosji chroniona populacja niedźwiedzia brunatnego. Tutaj przychodzą na świat wschodnioazjatyckie foki pospolite, zwane anturami, foki plamiste i kałany morskie. Zakaznikiem zarządza państwowa federalna instytucja budżetowa „Kronocki Rezerwat Biosfery”. Przez długie lata zakaznik ten był krainą nienękanych kłusowników. Produkcja na ogromną skalę kawioru czerwonego pod kontrolą grup przestępczych trudniących się wymuszaniem haraczu, nielegalny odstrzał niedźwiedzi (na futrach, żółci i łapach można świetnie zarobić), nieuczciwi strażnicy. I dopiero pojawienie się w Rezerwacie Kronockim (w 2007 roku) Tichona Szpilenoka  pozwoliło nie tyle wziąć sytuację pod kontrolę, ile gruntownie ją zmienić, w tym stworzyć praktycznie od podstaw nową służbę rezerwatu i zadać dotkliwy cios kłusownictwu. Dziś Federalny Zakaznik Południowokamczacki to królestwo niedźwiedzi i bielików olbrzymich, perła turystyczna, wizytówka federalnej sieci obszarów chronionej przyrody.

Walka o zakaznik była zacięta, „nienękani kłusownicy” nie od razu złożyli broń. Komercyjne kłusownictwo to duże pieniądze. Wszyscy uczestnicy tej walki w latach 2007-2008 mieli okazję przekonać się, jak działają grupy przestępcze żyjące z haraczu. Ale przede wszystkim przekonał się o tym Tichon. Nie poddał się jednak. Stworzył tak mocny system antykłusowniczy, że udało nam się wytrwać i zwyciężyć.

Jeśli ktoś będzie miał czas i ochotę, by zanurzyć się w atmosferę Federalnego Zakaznika Południowokamczackiego, polecam te oto stare posty z bloga, szczególnie ostatni, który opowiada o walce o zakaznik. Nie pada tam ani jedno słowo o Tichonie, ale wszystko to, o czym tam mowa, zorganizował on.

https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/08/jezioro-kurylskie-narodziny/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/10/jezioro-kurylskie-nerka/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/11/jezioro-kurylskie-uczta-dla-niedzwiedzi/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/12/jezioro-kurylskie-zimowisko-bielikow/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/14/jezioro-kurylskie-a-jesli-ryby-nie-powroca-z-oceanu/

Półwysep Kamczatka i zamieszkująca go społeczność nie tak łatwo akceptują ludzi z innych regionów. Ale Tichona zaakceptowano. Nie wszyscy go lubili, ale wszyscy go akceptowali. Kamczatka stała się jego drugą ojczyzną. Nie zdążył zrobić dla niej wszystkiego, o czym marzył, ale zdążył o swoich marzeniach opowiedzieć i jego przyjaciele znają je…

930218_original

Kilka lat temu koledzy Tichona wybrali go na prezesa zarządu Stowarzyszenia Dyrektorów Państwowych Rezerwatów Przyrodniczych i Parków Narodowych Rosji. Przypadła mu rola przewodnika dla możnych tego świata po sieci rosyjskich rezerwatów. I umiał pokazać ją z właściwej strony i z wielką miłością. Chciał zmienić stosunek najważniejszych osób w państwie do rezerwatów i parków narodowych. I w wielu przypadkach udawało mu się to: sieć rezerwatów doświadczała pozytywnych zmian, między innymi pod względem finansowym.

29 grudnia na fejsbukowej stronie szefa Ministerstwa Zasobów Zaturalnych i Ekologii Rosji Siergieja Donskiego pojawił się wpis:

Podpisałem dekret o nadaniu Federalnemu Zakaznikowi Południowokamczackiemu imienia Tichona Szpilenoka. Człowiek, którego zasługi dla sieci rezerwatów trudno przecenić. Gdy tylko dowiedziałem się o śmierci Tichona, od razu pomyślałem, że jego imię powinno być upamiętnione. Niech spoczywa w pokoju!

928791_original

Już w czasie choroby Tichon mówił, że jeśli uda mu się wykaraskać, to będzie pracować tylko nad tym, żeby rezerwaty i parki narodowe dla każdego Rosjanina były czymś ważnym i potrzebnym. Marzył o stworzeniu ośrodka, który właśnie tym by się zajmował. Oto ostatnie słowa spisane przez Tichona:

Dopóki nie zaczęła się ta cała historia z chorobą, nie zdawałem sobie do końca sprawy, jak wiele miejsca w moim sercu zajmuje praca. Nie zdawałem sobie też do końca sprawy, jak ważną rolę może spełniać sieć rezerwatów nie tylko w ocaleniu unikalnych zakątków naszego kraju i w rozwoju patriotyzmu, ale też w umocnieniu duchowych podwalin Rosji. Nigdzie człowiek nie czuje tak silnej więzi z Bogiem, jak w świątyni i na łonie przyrody stworzonej przez samego Boga…

Te słowa stały się testamentem Tichona i musimy ten testament wypełnić.

929186_original929282_original929729_original928014_original

Ciało mojego syna spoczęło na wiejskim cmentarzu w Briańskim Lesie. Rok temu Tichon z pomocą przyjaciół zorganizował odbudowę drewnianej czasowni na miejscu dawno opuszczonej Pustelni św. Jana Chrzciciela, położonej w leśnej osadzie, w której upłynęło wczesne dzieciństwo Tichona. Teraz mamy gdzie się za niego modlić.

Dziękujemy wszystkim, którzy dzielą z nami naszą miłość do Tichona i nasz smutek. Dziękujemy wszystkim, którzy przyjechali, nawet z najbardziej odległych miejsc, by towarzyszyć Tichonowi w jego ostatniej drodze.

I szczęśliwego Nowego Roku! Sił i wszelkiego dobra wam życzę! Dbajcie o swoich bliskich!

Kalendarz i książki na nadchodzący sezon prezentów

925877_original

Gotowy jest mój kalendarz na 2017 rok. Kalendarz poświęcony jest jubileuszowi stulecia istnienia rezerwatów w Rosji. Nadchodzący rok ogłoszony został w moim kraju Rokiem Obszarów Chronionej Przyrody, tak więc kalendarz ten będzie stosownym prezentem noworocznym.

Kalendarz wydrukowano metodą cyfrową, format A4, na spirali, 14 kart. Można go zawiesić na ścianie albo postawić na biurku.
Mam nadzieję, że podobny kalendarz poświęcony obszarom chronionej przyrody uda mi się wypuszczać co rok, w związku z czym będzie można zebrać z czasem całą kolekcję.

Tak wygląda kalendarz w środku. Zaznaczono w nim daty powstania rosyjskich rezerwatów i parków narodowych oraz związanych z nimi wydarzeń, a także daty urodzin wybitnych działaczy na rzecz ochrony przyrody.

926440_original

A tak wygląda ostatnia strona ze wszystkimi fotografiami ilustrującymi kalendarz:

925964_original

Kalendarz można nabyć w moim sklepie internetowym, który znajduje się pod tym linkiem. Na życzenie mogę opatrzyć kalendarz swoim autografem albo imienną dedykacją. Należy poinformować o tym w specjalnym polu podczas składania zamówienia.
Cena kalendarza: 500 rubli wraz z kosztami przesyłki pocztowej w dowolne miejsce Rosji; w przypadku wysyłki do Polski cena będzie wyższa o 5-10 USD w zależności od wagi przesyłki.

Oprócz kalendarza na wspomnianej stronie internetowej możecie kupić moje książki. Na przykład te oto widniejące poniżej. Tak samo jak w przypadku kalendarza można je zamówić z autografem lub specjalną dedykacją.

926578_original926720_original

Na dziale wodnym

925079_original

Stoję na wąskiej grzędzie-morenie, której całą wierzchowinę zajmuje droga z miejscowości Morszczichińskaja do miejscowości Masielga, położonych w Kienozierskim Parku Narodowym. Z jednej strony zza drzew prześwieca jezioro Wilno, z drugiej strony — jezioro Masielgskoje. Grzęda ta stanowi kontynentalny dział wodny między zlewiskiem Oceanu Atlantyckiego i Północnego Oceanu Lodowatego. Wody z jeziora Wilno spływają do Północnego Oceanu Lodowatego, a wody z jeziora Masielgskoje — do Atlantyku.

Ja też jestem na „wododziale”. Od ciągłego podróżowania narosło zmęczenie i we mnie, i w mojej maszynie. Długa jazda (to już prawie 50 tysięcy pokonanych kilometrów!) poskutkowała zdartym bieżnikiem na oponach — najwyższy czas je wymienić, ale niełatwo jest znaleźć od razu cały komplet. Nazbierało się też sporo drobnych usterek, z którymi ciężarówka może się bezpiecznie poruszać jedynie w nietrudnym terenie. Na dodatek złota jesień na obszarach położonych na północ ode mnie dobiega już końca i wkrótce królować tam będą szarobure kolory późnej jesieni. No i według prognozy pogody przez najbliższy tydzień w Karelii i na Półwyspie Kolskim będzie codziennie padało. Ogólnie rzecz biorąc, jestem rozdarty: kierować się już w stronę domu, tylko na południowy zachód, starając się być nieustannie w epicentrum złotej jesieni, czy też jednak zaryzykować i udać się za koło podbiegunowe?

Moja ekspedycja poświęcona stuleciu istnienia obszarów chronionych w Rosji trwa od trzech lat. Wypada przypomnieć, że w tym roku aktywnie pomaga mi nowy partner: Fundacja „Piękne dzieci w pięknym świecie”, która realizuje dwa programy: „Piękne dzieci” i „Piękny świat”. W ramach programu „Piękny świat” fundacja wspiera rosyjskie rezerwaty i parki narodowe, a także różne inicjatywy poświęcone rosyjskim obszarom chronionym, jak na przykład moją ekspedycję.

Briańskie niedźwiedzie nabierają mocy

Jeszcze 15-20 lat temu spotkanie niedźwiedzia w Briańskim Lesie było wielkim wydarzeniem. A teraz oto co się tutaj dzieje. Rezerwat „Briański Las” na festiwalu prezentacji wideo „Diwo Rossii” (ros. Диво России; ‘Cud Rosji’) przeszedł z powyższym filmikiem do półfinału w nominacji „Obiekty przyrodnicze”, wyprzedziwszy liczne kultowe miejsca przyrodnicze Rosji. Wesprzyjcie Rezerwat „Briański Las” i nasze niedźwiedzie, oglądając ten filmik!

Poniżej tłumaczenie tekstu pojawiającego się w filmiku: (więcej…)

„LESFILM” — cóż to takiego?

W ostatnich latach rosyjska fotografia przyrodnicza przeżywa rozkwit. Natomiast w przypadku rosyjskich filmów przyrodniczych jest zupełnie na odwrót: panuje tu całkowity zastój. Widzowie muszą się częściowo zadowalać zagranicznymi produkcjami.

Od lat z kolegami debatujemy nad pewnym projektem filmowym, ale z jakichś powodów nigdy nie zaczęliśmy go realizować. Czekaliśmy na bardziej odpowiedni moment. A teraz wiemy, że „bardziej odpowiedni moment” raczej nigdy nie nastąpi. Dlatego bierzemy się za realizację przedsięwzięcia teraz. Zakładamy studio filmowe „LESFILM” (ros. ЛЕСФИЛЬМ), które będzie się zajmowało produkcją filmów dokumentalnych poświęconych dzikiej przyrodzie Rosji. Szkielet naszej załogi tworzą doświadczeni operatorzy: Dmitrij Szpilenok (d_shpilenok), Michaił Rodionow i Jewgienij Jewgrafow. Za realizację dźwięku i konsultację naukową odpowiada Władimir Archipow (arkhivov). Ja będę pełnił rolę fotografa, a także pomagał kluczowemu uczestnikowi naszego projektu — producentowi Irinie Żurawlowej. Swoje wsparcie zadeklarowali wybitni specjaliści. Na przykład konsultantem filmu o niedźwiedziej rodzinie będzie sam Walentin Pażetnow — legendarny znawca niedźwiedzi, doktor habilitowany nauk biologicznych, zasłużony ekolog FR. Gotowość wzięcia udziału w przedsięwzięciu wyrazili także Nikołaj Zinowjew (nik_zinoviev), Aleksiej Ebel (altay_birder), Denis Koczotkow (dimorfant). Planujemy synchronicznie z filmami wydawać albumy fotograficzne, aby się wzajemnie dopełniały.

Mamy już pomysły na dwa pierwsze filmy. Jeden z nich będzie opowiadał o sekretach niedźwiedziej rodziny, a drugi — o życiu starych drzew, o konieczności zachowania wiekowych drzewostanów. Ze szczegółami można się zapoznać na stronie projektu.

Zaczynamy od zera, jeśli chodzi o zaplecze techniczne. Produkcja filmowa w odróżnieniu od stosunkowo niskobudżetowych projektów fotograficznych wymaga dużych nakładów finansowych. Na przykład kamera filmowa zapewniająca „kinową” jakość obrazu kosztuje ponad 20 tys. dolarów. Na początek potrzebne nam są co najmniej dwie takie kamery. A do tego obiektywy, statywy itd. Generalnie rzecz biorąc, naszym głównym zadaniem obecnie jest pozyskanie potrzebnych środków finansowych. Mamy nadzieję, że znajdziemy głównych sponsorów, jednak będziemy wdzięczni za każde najmniejsze wsparcie. Czytelnicy wielokrotnie proponowali mi zorganizowanie zbiórki pieniędzy na moje przedsięwzięcia, ale zawsze odmawiałem. Jednak teraz, kiedy realizacja ważnego i interesującego zamierzenia przekracza możliwości jednego człowieka, będę wdzięczny za wszelkie wsparcie. Na stronie projektu udostępniono możliwość szybkiego przelewu pieniędzy. Chcący omówić warunki współpracy znajdą tam także dane kontaktowe.

Poniżej film opowiadający o naszym projekcie.

lesfilmWięcej informacji na stronie LESFILM i na Facebooku.

Zapisz