Praca strażnika przyrody

Blog Wsiewołoda Stiepanickiego

Zdjęcie ilustrujące wpis Wsiewołoda Stiepanickiego poświęcony zmaganiom dyrektora rezerwatu „Kałużskije zasieki” Siergieja Fiedosiejewa (pierwszy z prawej).

W przeszłości wiele razy prezentowałem swoim czytelnikom blogerów poruszających tematykę rezerwatów i parków narodowych. Dziś chciałbym przedstawić wam nowego. Nowego w przestrzeni blogowej, ale nie w naszej profesji. Wsiewołod Stiepanicki v_stepanitskiy od ćwierćwiecza przewodzi działaniom na rzecz obszarów chronionych w Rosji. Na przestrzeni tych lat różnie nazywały się stanowiska, które zajmował, ale nie zmieniało to istoty rzeczy: Wsiewołod Stiepanicki pozostawał nieprzerwanie uznanym liderem w swojej dziedzinie, i pozostaje nim nadal. Nikt nie zna lepiej niż on bieżącej sytuacji w systemie obszarów chronionych, nikt nie zna lepiej niż on ludzi pracujących na rzecz obszarów chronionych i jestem przekonany, że nikt lepiej niż on nie może opowiedzieć „od środka” o rosyjskich obszarach chronionych. Zachęcam znających język rosyjski do śledzenia bloga Wsiewołoda Stiepanickiego!

Ferie nad Bajkałem

Jestem nad Bajkałem. Spotkania ze starymi przyjaciółmi plus wiosenne ferie z młodszym synem Makarem. Tutaj wciąż jeszcze panuje zima, rano jest minus dwadzieścia pięć, a w powietrzu unosi się mroźna mgła.

Dziś nocujemy w tej oto miejscowości. To osiedle Dawsza w Barguzińskim Rezerwacie Biosfery, którego setna rocznica powstania przypada w tym roku. A wczorajszą noc spędziłem w Zabajkalskim Parku Narodowym w gościnie u osławionej brygady antykłusowniczej Artura Murzachanowa, u „specnazu” parku.

Poniżej: lis służbowy — „uszy” rzeczonego specnazu.

Dziewięć dni bez Tichona

927738_original

Od czasu śmierci na froncie wiosną 1945 roku mojego osiemnastoletniego wujka Igora nie było w naszej rodzinie przypadku, żeby bliski członek rodziny odchodził w młodym wieku. Ale nadszedł taki moment — od dziewięciu dni żyjemy bez mojego najstarszego syna Tichona. Choroba nowotworowa… Teraz uczymy się, jak żyć bez niego. 12 października skończył 36 lat. Jeśli mierzyć życie ilością przeżytych lat, to jest to niesprawiedliwie mało. Jeśli jednak mierzyć je czynami i dokonaniami — to życie to było pełne. I to jak!

Wczesne dzieciństwo w Briańskim Lesie, w leśniczówce Staroje Jamnoje.

Nikt specjalnie nie uczył Tichona tego, co stało się później dziełem jego życia. Wyrastał po prostu w otoczeniu, gdzie sprawy ochrony przyrody były na porządku dziennym. Powstanie Rezerwatu „Briański Las” przypadło na szkolne lata Tichona. Był to okres bezwzględnej walki o reżim ochronny rezerwatu, o jego autorytet i moi synowie, będący wtedy nastolatkami, musieli niejednokrotnie dokonywać czynów, na które nie starczyłoby śmiałości niejednemu dojrzałemu mężczyźnie.

Całe dorosłe życie Tichona związane było z rosyjskim Dalekim Wschodem: Wyspami Kurylskimi i Kamczatką. Pierwsze oficjalne stanowisko mojego syna w rezerwacie to funkcjonariusz straży Rezerwatu Kurylskiego, położonego na wyspie Kunaszyr i przylegającym obszarze wodnym.

928682_original

Na Kamczatkę przeniósł się Tichon w 2007 roku. Przeniósł się tam nie po to, żeby żyć beztrosko wśród dzikiej przyrody i wulkanów, lecz by zmierzyć się z piętrzącymi się od dziesięcioleci problemami w Kronockim Rezerwacie Biosfery i przede wszystkim w podlegającym mu Federalnym Zakazniku Południowokamczackim. Tak pisał o sytuacji we wspomnianym zakazniku Wsiewołod Stiepanicki, od lat niezmiennie formalny i nieformalny lider działań na rzecz rezerwatów w Rosji:

Federalny Zakaznik Południowokamczacki. Utworzony w 1983 roku. Cud świata. Wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako część obiektu „Wulkany Kamczatki”. Tutaj znajduje się słynne Jezioro Kurylskie — największe tarlisko nerki w Eurazji. Tutaj żyje największa w Rosji chroniona populacja niedźwiedzia brunatnego. Tutaj przychodzą na świat wschodnioazjatyckie foki pospolite, zwane anturami, foki plamiste i kałany morskie. Zakaznikiem zarządza państwowa federalna instytucja budżetowa „Kronocki Rezerwat Biosfery”. Przez długie lata zakaznik ten był krainą nienękanych kłusowników. Produkcja na ogromną skalę kawioru czerwonego pod kontrolą grup przestępczych trudniących się wymuszaniem haraczu, nielegalny odstrzał niedźwiedzi (na futrach, żółci i łapach można świetnie zarobić), nieuczciwi strażnicy. I dopiero pojawienie się w Rezerwacie Kronockim (w 2007 roku) Tichona Szpilenoka  pozwoliło nie tyle wziąć sytuację pod kontrolę, ile gruntownie ją zmienić, w tym stworzyć praktycznie od podstaw nową służbę rezerwatu i zadać dotkliwy cios kłusownictwu. Dziś Federalny Zakaznik Południowokamczacki to królestwo niedźwiedzi i bielików olbrzymich, perła turystyczna, wizytówka federalnej sieci obszarów chronionej przyrody.

Walka o zakaznik była zacięta, „nienękani kłusownicy” nie od razu złożyli broń. Komercyjne kłusownictwo to duże pieniądze. Wszyscy uczestnicy tej walki w latach 2007-2008 mieli okazję przekonać się, jak działają grupy przestępcze żyjące z haraczu. Ale przede wszystkim przekonał się o tym Tichon. Nie poddał się jednak. Stworzył tak mocny system antykłusowniczy, że udało nam się wytrwać i zwyciężyć.

Jeśli ktoś będzie miał czas i ochotę, by zanurzyć się w atmosferę Federalnego Zakaznika Południowokamczackiego, polecam te oto stare posty z bloga, szczególnie ostatni, który opowiada o walce o zakaznik. Nie pada tam ani jedno słowo o Tichonie, ale wszystko to, o czym tam mowa, zorganizował on.

https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/08/jezioro-kurylskie-narodziny/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/10/jezioro-kurylskie-nerka/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/11/jezioro-kurylskie-uczta-dla-niedzwiedzi/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/12/jezioro-kurylskie-zimowisko-bielikow/
https://shpilenok.wordpress.com/2010/07/14/jezioro-kurylskie-a-jesli-ryby-nie-powroca-z-oceanu/

Półwysep Kamczatka i zamieszkująca go społeczność nie tak łatwo akceptują ludzi z innych regionów. Ale Tichona zaakceptowano. Nie wszyscy go lubili, ale wszyscy go akceptowali. Kamczatka stała się jego drugą ojczyzną. Nie zdążył zrobić dla niej wszystkiego, o czym marzył, ale zdążył o swoich marzeniach opowiedzieć i jego przyjaciele znają je…

930218_original

Kilka lat temu koledzy Tichona wybrali go na prezesa zarządu Stowarzyszenia Dyrektorów Państwowych Rezerwatów Przyrodniczych i Parków Narodowych Rosji. Przypadła mu rola przewodnika dla możnych tego świata po sieci rosyjskich rezerwatów. I umiał pokazać ją z właściwej strony i z wielką miłością. Chciał zmienić stosunek najważniejszych osób w państwie do rezerwatów i parków narodowych. I w wielu przypadkach udawało mu się to: sieć rezerwatów doświadczała pozytywnych zmian, między innymi pod względem finansowym.

29 grudnia na fejsbukowej stronie szefa Ministerstwa Zasobów Zaturalnych i Ekologii Rosji Siergieja Donskiego pojawił się wpis:

Podpisałem dekret o nadaniu Federalnemu Zakaznikowi Południowokamczackiemu imienia Tichona Szpilenoka. Człowiek, którego zasługi dla sieci rezerwatów trudno przecenić. Gdy tylko dowiedziałem się o śmierci Tichona, od razu pomyślałem, że jego imię powinno być upamiętnione. Niech spoczywa w pokoju!

928791_original

Już w czasie choroby Tichon mówił, że jeśli uda mu się wykaraskać, to będzie pracować tylko nad tym, żeby rezerwaty i parki narodowe dla każdego Rosjanina były czymś ważnym i potrzebnym. Marzył o stworzeniu ośrodka, który właśnie tym by się zajmował. Oto ostatnie słowa spisane przez Tichona:

Dopóki nie zaczęła się ta cała historia z chorobą, nie zdawałem sobie do końca sprawy, jak wiele miejsca w moim sercu zajmuje praca. Nie zdawałem sobie też do końca sprawy, jak ważną rolę może spełniać sieć rezerwatów nie tylko w ocaleniu unikalnych zakątków naszego kraju i w rozwoju patriotyzmu, ale też w umocnieniu duchowych podwalin Rosji. Nigdzie człowiek nie czuje tak silnej więzi z Bogiem, jak w świątyni i na łonie przyrody stworzonej przez samego Boga…

Te słowa stały się testamentem Tichona i musimy ten testament wypełnić.

929186_original929282_original929729_original928014_original

Ciało mojego syna spoczęło na wiejskim cmentarzu w Briańskim Lesie. Rok temu Tichon z pomocą przyjaciół zorganizował odbudowę drewnianej czasowni na miejscu dawno opuszczonej Pustelni św. Jana Chrzciciela, położonej w leśnej osadzie, w której upłynęło wczesne dzieciństwo Tichona. Teraz mamy gdzie się za niego modlić.

Dziękujemy wszystkim, którzy dzielą z nami naszą miłość do Tichona i nasz smutek. Dziękujemy wszystkim, którzy przyjechali, nawet z najbardziej odległych miejsc, by towarzyszyć Tichonowi w jego ostatniej drodze.

I szczęśliwego Nowego Roku! Sił i wszelkiego dobra wam życzę! Dbajcie o swoich bliskich!

Zdjęcie grupowe z okazji Dnia Leśnika

921155_original

Dawniej istniała tradycja robienia sobie zdjęć grupowych — w pracy, wojsku, szkole itd. Dziś obchodzony jest Dzień Leśnika i takie właśnie zdjęcie zrobiłem tuż po zakończeniu uroczystego zebrania. Na fotografii widnieją dwa kolektywy: Kienozierskiego Parku Narodowego i Parku Narodowego „Pomorze Oneskie”, które od niedawna stanowią jedną instytucję federalną. To pierwsze wspólne spotkanie kolegów. Kienozierski kolektyw liczy już sobie dwadzieścia pięć lat. Ludziom tym udało się stworzyć najlepszy park narodowy w Rosji. Dla pracowników „Pomorza Oneskiego” to dopiero początek drogi, wszystko jeszcze przed nimi. Zdjęcie zrobiłem na ganku nowo otwartego muzeum „Na początku było Słowo” w kienozierskiej wsi Szyszkino.

„Sto lat rezerwatów”

890175_original

Moja samochodowa ekspedycja fotograficzna trwa już tak długo, że o jej początkach, jej celach z pewnością zapomnieli nawet najwierniejsi czytelnicy. Dziś więc będzie post-przypomnienie.

890486_original

Pięć lat temu opowiedziałem czytelnikom swojego bloga o dawnym marzeniu — zorganizowaniu podróży życia: przejechaniu całej Rosji szlakiem jej rezerwatów i parków narodowych. Rosja liczy obecnie: 103 państwowe rezerwaty przyrody, 47 parków narodowych, 69 zakazników federalnych i mnóstwo lokalnych obszarów chronionych. 29 grudnia 1916 roku według kalendarza juliańskiego, czyli 11 stycznia 1917 roku według kalendarza gregoriańskiego, został utworzony Barguziński Rezerwat Biosfery. Całe moje życie związane jest z rezerwatami, dlatego nie mogła ujść mojej uwagi zbliżająca się setna rocznica istnienia obszarów chronionej przyrody w Rosji. Stulecie bywa raz na sto lat i przykro byłoby nie wykorzystać takiej szansy.

Postanowiłem jechać bez pośpiechu, z licznymi przystankami, aby fotografować i zbierać materiał. Cel, który mi przyświeca, to pokazanie, jak wygląda rosyjska sieć obszarów chronionych po stu latach od powstania pierwszego rezerwatu, jak wyglądają ziemie, które się chroni, jacy ludzie tam pracują, z jakimi zadaniami się zmagają…

11 kwietnia 2013 roku wyruszyłem ciężarówką GAZ z Rezerwatu „Briański Las”, a w listopadzie mój pojazd był już na Kamczatce. Kolejne dwa sezony spędziłem na tym półwyspie. W 2014 roku badałem Kamczatkę wszerz, pokonując trasę od Zakaznika Południowokamczackiego do Kluczewskiego Parku Przyrodniczego. Sezon 2015 roku spędziłem na zgłębianiu obszaru Zakaznika Południowokamczackiego.

890721_original

Moja ciężarówka stała na brzegu Jeziora Kurylskiego praktycznie bez ruchu, służąc jako bazowa chatka. Pamiątką tych dni są ślady niedźwiedzich pazurów na karoserii oraz pogryzione opony i chlapacze. Wczesną wiosną tego roku przeprawiłem ciężarówkę do Władywostoku i 18 kwietnia wyruszyłem w drogę powrotną. W ciągu półtora miesiąca odwiedziłem siedem federalnych obszarów chronionych: Park Narodowy „Ziemia Lamparta”, rezerwaty: „Kiedrowaja pad”, Łazowski, Sichotealiński, „Bastak”, Chingański, Zejski. Piszę te słowa z biura Rezerwatu Zejskiego, położonego na zachodzie obwodu amurskiego. Jutro znajdę się w Kraju Zabajkalskim, a za kilka tygodni — nad Bajkałem: w Rezerwacie Barguzińskim, tym samym, powołanym do życia prawie sto lat temu, od którego rozpoczęła się historia obszarów chronionych w Rosji.

Oczywiście takiej wyprawy nie dałoby się zorganizować w pojedynkę. Dziękuję za pomoc wszystkim swoim kolegom z rezerwatów i parków narodowych! Szczególne podziękowania składam Rezerwatowi „Briański Las” i Kronockiemu: te dwa obszary, oddalone od siebie o dziewięć stref czasowych, stały się dwoma krańcowymi punktami mojej ekspedycji.

W tym sezonie wyprawa zyskała nowego partnera: Fundację „Krasiwyje dieti w krasiwom mirie” (‘Piękne dzieci w pięknym świecie’).

Logo

Fundacja realizuje dwa programy: „Piękne dzieci” i „Piękny świat”. Dla mnie szczególnie ważne jest to, że program „Piękny świat” skupia się na wspieraniu rosyjskich rezerwatów i parków narodowych. Fundacja powstała stosunkowo niedawno, ale już teraz może pochwalić się interesującymi projektami poświęconymi ochronie tygrysa w Rezerwacie Sichotealińskim, żubra europejskiego w Parku Narodowym „Ugra”, bielika zwyczajnego w Rezerwacie Wołżańsko-Kamskim, niedźwiedzia brunatnego w Rezerwacie „Briański Las”. Bez wsparcia finansowego ze strony fundacji wyprawę trzeba by było kontynuować w znacznie uboższym wariancie. Szczególnie dziękuję fundacji za nowy sprzęt komputerowy i fotograficzny!

Wszystkie wpisy poświęcone wyprawie od dziś publikowane będą w kategorii Ekspedycja „Sto lat rezerwatów”.

Owocem ekspedycji będą nie tylko opowieści zamieszczane na tym blogu. To także projekt książkowy i wystawowy, tym bardziej, że rok 2017 został ogłoszony w Rosji Rokiem Obszarów Chronionej Przyrody i rezultaty mojej pracy z pewnością będą potrzebne.

Niedźwiedź i fotopułapka

852435_original

Fotopułapki pomagają nam zgłębiać największe tajemnice dzikiej przyrody. Same fotopułapki zaś stają się obiektem zainteresowania ze strony dzikich zwierząt, szczególnie niedźwiedzi. Dlatego też urządzenia te trzeba umieszczać w metalowych osłonach, przywiązywać do drzew „wandaloodpornymi” linkami. Poniżej zamieszczam krótki filmik, nakręcony przez moich przyjaciół z firmy „Sorokoput”, w którym opowiadam o tym, jak niedźwiadki zrobiły sobie z fotopułapki zabawkę.