Misza i Masza

Do wiosny, Maszo!

405262_original

Misza już od kilku dni chodzi smutny, ponieważ Masza odeszła na zimowe legowisko. I nie tylko Masza. W ciągu ostatniego tygodnia zniknęły z brzegów jeziora prawie wszystkie matki z młodymi i wiele ciężarnych samic. Najwyższy czas, by zaszyły się w gawrach: codziennie pięć stopni poniżej zera, sypnęło śniegiem. Wkrótce nad jeziorem zostaną tylko dorosłe samce; niektóre z nich będą łowić ryby do połowy stycznia — dopóty, dopóki będą przypływać na tarło nerki.

Do mojej osady przyjechali dwaj sławni fotografowie niedźwiedzi: Nikołaj Zinowjew i Siergiej Iwanow. Kto bywał na wystawach fotografii „Золотая черепаха” (Złoty Żółw), ten widział ich wyśmienite prace. Nieco później zaprezentuję je na blogu.

Przedzimie. Chcemy śniegu!

396425_original

Chłodne, mgliste przedzimowe dni. Najwyższy czas, żeby spadł śnieg. Przyroda go wyczekuje. Ale zamiast śniegu pada drobny deszczyk przy temperaturze od jednego do dwóch stopni powyżej zera. Z chatki nie chce się wychodzić, tym bardziej, że to najlepsza chatka w rezerwacie. Wszystko tu przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, wszystko zrobione z myślą o długich dniach niepogody. Podziękowania dla Aleksieja Biezrukowa — autora przebudowy tej chatki, który przeprowadził się z Kamczatki nad jezioro Bajkał. Nie da się opisać chatki lepiej, niż zrobił to sam Aleksiej — oto jego opowieść.

Niedźwiedzi nad jeziorem jest coraz mniej: odchodzą na zimowiska. Natomiast ryb nie brakuje, co oznacza, że dorosłe zwierzęta zostaną tu do Nowego Roku, a stare samce nawet dłużej.

Nie chce się niepotrzebnie wychodzić na deszcz. I nawet nie trzeba: Miszę i Maszę mogę obserwować z okna. Czasami robię zdjęcia prosto z sieni, jak na przykład to:

396747_original

Misza i Masza

394197_original395573_original

Misza i Masza to para niedźwiedzi-przyjaciół, żyjąca niedaleko osady strażników na przylądku Trawianoj. To całkiem duże zwierzęta w rozkwicie sił. Obserwuję je codziennie. Zazwyczaj dorosłe niedźwiedzie, a zwłaszcza samce, to zwierzęcy indywidualiści i egoiści. Misza natomiast jest wyjątkiem: zawsze przyjacielski w stosunku do swoich sąsiadów, pierwszy prowokuje do zwierzęcych harców. Szczególna przyjaźń wiąże go z Maszą: mnóstwo czasu spędzają razem, bawiąc się lub odpoczywając. Jestem niemal przekonany, że to brat i siostra — moi starzy znajomi.

Latem 2008 roku nieopodal osady na przylądku Trawianoj pojawiła się para niedźwiadków-nastolatków, które niedawno rozstały się z matką. Ponieważ przeganiały je dorosłe niedźwiedzie, nauczyły się żyć w sąsiedztwie człowieka. Niedźwiadki wszędzie chodziły razem, spały wtulone w siebie. Przy czym nocne legowiska urządzały sobie jak najbliżej naszej osady — chroniły się w ten sposób przed samcami kanibalami.

Minęły cztery lata, w ciągu których bywałem na przylądku Trawianoj tylko od czasu do czasu. Masza z pewnością zdążyła odchować miot i teraz ponownie spodziewa się młodych. Misza nauczył się łowić ryby i osiągnął już niebagatelne rozmiary samca (niedźwiedzie rosną do dziesiątego roku życia). A upodobania zwierząt nie zmieniły się. Nadal śpią i bawią się nieopodal naszej osady. Poniżej: Masza i Misza w 2008 roku.

1original2original3original4original5original6original

W naszej wiosce po staremu…

381396_original

Siąpi zimny deszczyk, ale niedźwiedzie mają to w nosie. Albo pływają w jeziorze i łowią ryby, albo kimają na brzegu w deszczu. Wczoraj w nocy jeden z chuliganów zdołał przecisnąć się pod elektrycznym ogrodzeniem i pogryzł ostatnią niepogryzioną gumową łódź nad jeziorem. Będzie trzeba kleić, kiedy przestanie padać…

Długo przyglądałem się tej niedźwiedziej parce i w końcu pojąłem, że to dojrzały Misza i dojrzała Masza, o których pisałem ponad dwa lata temu tutaj. Zawsze miło jest się spotkać ze starymi znajomymi!