Niech cieszą oko!

Znalazłem ostatnio jeszcze jedno zastosowanie dla mojego domu na kołach: przytaszczyłem z lasu stóg siana dla moich koni. A teraz patrzę na pustą polanę, na której stał stóg, i myślę sobie, jaka szkoda, że z wiejskiego krajobrazu zniknęły stogi siana. Przez wieki cieszyły one oczy gospodarzy, dawały pewność, że zima będzie pomyślna.

Zmieniły się jednak technologie zbioru, teraz maszyny prasują siano w wygodne bele albo kostki. A ja jako jedyny w okolicy z uporem maniaka stawiam stogi, mimo że mam i traktor, i prasę. A niech cieszą oko!

Z Kolskiego na Kamczacki. Wyprawy ciąg dalszy

Żyję, nie martwcie się! Tuż przed Nowym Rokiem wróciłem z południowego Dagestanu do Briańskiego Lasu, żeby doleczyć albo przeciągającego się covida, albo grypę złapaną na Kaukazie, i żeby przede wszystkim nabrać sił przed najdłuższym — pod względem odległości i czasu — etapem wyprawy, który obejmie Syberię i Kamczatkę.

Przypomnę, że idea, jaka przyświeca mojej ekspedycji, to jak najszersze ukazanie rosyjskich obszarów chronionych z lotu ptaka. Aby zrealizować swój zamysł, długo gromadziłem środki, zbudowałem kamper wyprawowy i poszedłem pracować w Roszapowiedcentr Ministerstwa Przyrody Rosji.

Wiem, że to nie najlepszy czas na takie wyprawy. Ale być może nie doczekam lepszych czasów, dlatego jadę teraz, choć ściska mnie z bólu z powodu tego, co się dzieje…

Na dodatek używanie dronów stało się teraz bardziej skomplikowane, wprowadzono nowe ograniczenia i zakazy. W Wałdajskim Parku Narodowym przechwycono mojego drona i byłem przekonany, że straciłem go na zawsze. Ale po dwóch tygodniach w jakiś cudowny sposób dron wrócił do mnie — to jest dopiero niesamowita historia do opowiedzenia! Zdarzyło się też, że na południu Rosji parę razy panowie z automatami przerywali mi sesje zdjęciowe, ale wszystko kończyło się dobrze. Mam nadzieję, że za Uralem używanie drona będzie prostsze…

Nawet wszędołazy z napędem na cztery koła potrafią się zakopać, jeśli kierowca zajęty jest bardziej podziwianiem krajobrazów niż obserwacją drogi…

Wyprawa rozpoczęła się pod koniec sierpnia i do końca grudnia udało się zrealizować pierwszą część planu. Mój kamper pokonał odcinek od północnego krańca europejskiej części Rosji kontynentalnej (Półwysep Rybacki na Półwyspie Kolskim) do południowego krańca Rosji — osady Kurusz w południowym Dagestanie, od parku natury „Połuostrow Rybaczij i Sriednij” do Parku Narodowego „Samurskij”. Udało się popracować na 23 obszarach chronionych. A jeśli wliczyć w to także fakt, że w maju i czerwcu, po wstępnym zbudowaniu kampera, odbyłem wyprawę testową na północny zachód Rosji, to w kolekcji mam już zdjęcia ponad 30 obszarów chronionych Rosji. To mniej więcej jedna trzecia tego, co planowałem.

Nocleg na kałmuckim stepie, na granicy z Rezerwatem „Czarne Ziemie”.

Mój stary przyjaciel, astrachański fotograf e-polonskiy (Jewgienij Połonskij) dwoi się i troi, żeby stworzyć wyszukaną kompozycję z moim kamperem.

I wyszło mu w końcu takie coś!

W rezerwacie „Erzi” , w Inguszetii.

W rodzimym Briańskim Lesie.

Przed wyruszeniem zimą w najzimniejsze miejsca kontynentu postanowiłem zlikwidować kilka usterek ogrzewania i instalacji wodnej, które wyszły na jaw w drodze podczas grudniowych mrozów w Kałmucji. Musiałem rozebrać całą instalację w kamperze (już po raz drugi), rozebrać meble, zamówić nowy zbiornik ze stali nierdzewnej na gorącą wodę. Przeróbka kampera jest już prawie zakończona, pozostało tylko zawieźć maszynę do Briańska na kolejny przegląd i ozdobić jej boki ładnymi rysunkami. I znowu w drogę!

Wróciliśmy!

Wróciliśmy do domu. Poszczęściło się nam z drogami podczas tej wyprawy. Na ogromnej przestrzeni od Półwyspu Kolskiego do południowego Dagestanu nasz kamper utknął tylko raz: na Półwyspie Rybackim. Po raz drugi o mało nie zakopaliśmy się zaledwie trzy kilometry od domu. Okazało się bowiem, że ostatnio przez kilka dni padał tutaj ciepły deszcz, który rozpuścił śnieg. W lesie jest więcej wody niż w czasie wiosennych roztopów. Drogi prowadzące do mojej wsi są tak zalane, że nawet UAZ-y bez pomocy wyciągarki nie przejadą. Na dodatek trzeba przebijać się przez grubą warstwę lodu. We wsi pozalewało piwnice w domach. Woda pojawiła się też w dawno wyschniętych studniach. Jest jak w latach 80., kiedy to mieliśmy serię takich mokrych zim…

Szalbuzdag — wysunięty najdalej na południe rosyjski obszar chroniony

Na zdjęciach widnieje wysunięta najdalej na południe osada rosyjska, sfotografowana z trzech różnych stron. Jest to najwyżej położona w Rosji i Europie miejscowość górska, w której przez cały rok mieszkają ludzie (2560 m n.p.m.). Z osadą sąsiaduje wysunięty najdalej na południe chroniony przyrodniczo obszar Rosji — klaster „Szalbuzdag” Parku Narodowego „Samurskij”, nazwany tak od góry, na której zboczu leży wspomniana osada.

Dalej na południe obszarów chronionych w Rosji nie ma. Zawracamy na północ…