Moje legowisko

770119_original

W legowisku jest ogrzewanie, prąd, zimna i ciepła woda, kanalizacja. Z większych prac pozostało rozłożenie na podłodze linoleum ocieplanego, ale muszę poczekać z tym, dopóki nie podeschną stare deski.

770403_originalTak wyglądał ten budynek zeszłego lata. Zniszczona szopa.

770660_original
W październiku zeszłego roku odremontowałem zgrzybiałą szopę – od podłogi po dach.

770958_original
Ogromną pomoc okazał mi wolontariusz z Riazania Jurij Panin. Zdjęcie przedstawia Jurija w czasie budowy zbiornika, do którego odprowadzane będą ścieki z kuchni i kabiny prysznicowej.

771242_original
A tak wyglądał domek z zewnątrz pod koniec października, w dniu, kiedy przyleciał po nas helikopter. Wszystko niedźwiedzioodporne.

772053_original
Ciąg dalszy remontu budynku dwa tygodnie temu.

771420_original
Tak było wewnątrz.

771669_original
A tak wygląda wnętrze obecnie. Warunki bytowe w zasadzie mam już zapewnione. Teraz trzeba wziąć się do pracy.

Dziękuję za rady, dobrzy ludzie!

769803_original

W poprzednim poście podzieliłem się swoimi problemami z techniką i od razu otrzymałem mnóstwo rad od moich rosyjskich czytelników, jak owe problemy rozwiązać. Do diabła z nimi, pracą, niedźwiedziami i fotografowaniem. Lepiej nakręcę film o tym, jak wcielam w życie porady czytelników. W pierwszym odcinku będę tworzyć kolejne warstwy lodu wokół masztu anteny, aby powstał lodowo-żelazny postument. Do końca kwietnia powinienem się z tym uwinąć. W drugim odcinku nad talerzem anteny zbuduję śnieżny sarkofag, na eskimoską modłę. Śnieg będzie chronił od wiatru i jednocześnie przepuszczał fale radiowe. Co do trzeciego odcinka nie jestem jeszcze pewien. Najprawdopodobniej przyleci spawacz ze spawarką i zacznie drążyć tunel w śniegu i lodzie do miejsca styku anteny z jej fundamentem, wspominając ciepło internetowych entuzjastów. Albo też nastąpi lato w sierpniu i sarkofag roztopi się. Jednym słowem, zgodnie z tradycją, ogłaszam konkurs na najlepszy tytuł. Tym razem tytuł filmu o ratowaniu anteny satelitarnej. Tytuł powinien się zaczynać od słów: „Osobliwości rosyjskiej narodowej…”.

Czasami porady czytelników nie są pozbawione sensu. Na przykład poskarżyłem się w komentarzach, że nie musi być tajfunu, wystarczy lekka bryza i już turla mnie po śniegu. Stary przyjaciel od razu poradził mi, aby pożyczyć od nurków buty z ołowianymi obciążnikami. Odpowiedziałem mu na gorąco, że mieszkam tu od dwóch tygodni i na razie żaden nurek tędy nie przechodził. A po paru minutach przypomniałem sobie, że widziałem takiego jednego nurka, nawet zdjęcie mu zrobiłem. Oto on! Wody nie ma, a nurek jest, tylko bez butów :(

Jeśli miejscowe duchy zapragną się popisać…

769591_original

Patrzę i gdybam, niczym chłopi z Gogolowskich Martwych dusz: „– Patrzaj no – powiedział jeden do drugiego – to ci koło! Jak myślisz, dojechałoby to koło, jakby było trzeba, do Moskwy, czyby nie dojechało? – Dojechałoby – odpowiedział drugi. – A do Kazania, to myślę, że nie dojechałoby? – Do Kazania nie dojechałoby – odpowiedział drugi”. Mam podobne przemyślenia. Moja antena satelitarna z pewnością przetrwa dzisiejszy wiatr, wiejący z prędkością do dziesięciu metrów na sekundę. Ale tajfunu wiejącego z prędkością dwudziestu metrów na sekundę pewnie już nie przetrwa. Przewróci się i będzie po łączności :)

Jesienią razem z wolontariuszem Jurą Paninem zabetonowaliśmy w ziemi rurę, która miała posłużyć jako fundament pod antenę. Teraz z powodu braku spawarki musieliśmy zamontować antenę za pomocą drewnianych klinów. Tuż nad ziemią przymroziłem jedną rurę do drugiej, wlewając między nie wody. Ale żadne to spawanie. Jeśli miejscowe duchy zapragną się popisać, dowiecie się o tym z braku nowych postów na blogu.

Chata wuja Charliego

768787_original

Niedźwiedzie jeszcze się nie obudziły, więc zamiast nich pokażę swoje obecne lokum z zewnątrz, a potem od środka. Ową chatę stojącą nad brzegiem jeziora Kambalnoje zbudował jakieś dwadzieścia lat temu kanadyjski przyrodnik Charlie Russell. Mieszkał w niej tylko w okresie letnim, dlatego budynek nie został ocieplony: jedynie cienkie deski, obite blachą czarną na ścianach i ocynkowaną na dachu. Obok większej chaty, mającej wymiary 5×6 m, stoi mała szopa o wymiarach 2,5×3,5 m. Przez ostatnie osiem lat budynki nie były używane i tutejsze gwałtowne wiatry zaczęły je pustoszyć: zerwały część blach z dachu i ze ścian, poniszczyły okna i drzwi. Zeszłej jesieni cały październik poświęciłem na odbudowę mniejszego budynku, ale nie udało mi się wszystkiego naprawić. Dlatego teraz dni niepogody upływają mi na kontynuowaniu remontu i wkrótce pokażę jego efekty.

769189_originalWulkan Kambalny.

769345_originalZamieć jest tu niemal codziennym zjawiskiem.

Pozdrowienia ze śnieżnej głuszy!

768440_original

Widzicie na pierwszym zdjęciu po prawej stronie od środka czarny punkcik? Od około dwóch tygodni jest to moje nowe miejsce zamieszkania. Chatka znajduje się na południowym krańcu Kamczatki, pomiędzy Jeziorem Kurylskim i przylądkiem Łopatka. Gdyby zdjęcie zostało zrobione latem, byłoby widać, że budynek stoi nad brzegiem niewielkiego jeziora, zwanego Kambalnoje. W miejscu tym Kamczatka zwęża się do szerokości 30 kilometrów. Moja chatka położona jest w odległości 15 kilometrów od Morza Ochockiego i w takiej samej odległości od Oceanu Spokojnego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, spędzę tu długie miesiące. Znowu pracuję jako strażnik Rezerwatu Kronockiego, któremu podlega Zakaznik Południowokamczacki (ros. Государственный природный заказник «Южно-Камчатский»).

Dziś po raz pierwszy od początku mojego pobytu tutaj nie było zamieci, dzięki czemu pracownicy rezerwatu, wolontariusze i specjalista od internetu satelitarnego zdołali przebić się do mnie na skuterach śnieżnych z osady rybackiej Oziernowskij. Tak więc mam teraz dostęp do internetu. Co prawda, nie wiem na jak długo. Z powodu braku spawarki elektrycznej zamocowaliśmy maszt anteny archaicznymi metodami, na drewnianych klinach. Najprawdopodobniej do pierwszego tajfunu. Jeśli przestanę publikować posty, będzie to oznaczało, że wiatr przewrócił antenę i została mi tylko łączność radiowa z biurem rezerwatu. Niedźwiedzie, które były powodem mojej wyprawy w tutejsze miejsca, nie opuściły jeszcze swoich zimowych legowisk. Na razie nie widziałem ani jednego śladu…

Poniżej mapa Zakaznika Południowokamczackiego z zaznaczonym miejscem, w którym obecnie przebywam.

768550_original

„LESFILM” – cóż to takiego?

W ostatnich latach rosyjska fotografia przyrodnicza przeżywa rozkwit. Natomiast w przypadku rosyjskich filmów przyrodniczych jest zupełnie na odwrót: panuje tu całkowity zastój. Widzowie muszą się częściowo zadowalać zagranicznymi produkcjami.

Od lat z kolegami debatujemy nad pewnym projektem filmowym, ale z jakichś powodów nigdy nie zaczęliśmy go realizować. Czekaliśmy na bardziej odpowiedni moment. A teraz wiemy, że „bardziej odpowiedni moment” raczej nigdy nie nastąpi. Dlatego bierzemy się za realizację przedsięwzięcia teraz. Zakładamy studio filmowe „LESFILM” (ros. ЛЕСФИЛЬМ), które będzie się zajmowało produkcją filmów dokumentalnych poświęconych dzikiej przyrodzie Rosji. Szkielet naszej załogi tworzą doświadczeni operatorzy: Dmitrij Szpilenok (d_shpilenok), Michaił Rodionow i Jewgienij Jewgrafow. Za realizację dźwięku i konsultację naukową odpowiada Władimir Archipow (arkhivov). Ja będę pełnił rolę fotografa, a także pomagał kluczowemu uczestnikowi naszego projektu – producentowi Irinie Żurawlowej. Swoje wsparcie zadeklarowali wybitni specjaliści. Na przykład konsultantem filmu o niedźwiedziej rodzinie będzie sam Walentin Pażetnow – legendarny znawca niedźwiedzi, doktor habilitowany nauk biologicznych, zasłużony ekolog FR. Gotowość wzięcia udziału w przedsięwzięciu wyrazili także Nikołaj Zinowjew (nik_zinoviev), Aleksiej Ebel (altay_birder), Denis Koczetkow (dimorfant). Planujemy synchronicznie z filmami wydawać albumy fotograficzne, aby się wzajemnie dopełniały.

Mamy już pomysły na dwa pierwsze filmy. Jeden z nich będzie opowiadał o sekretach niedźwiedziej rodziny, a drugi – o życiu starych drzew, o konieczności zachowania wiekowych drzewostanów. Ze szczegółami można się zapoznać na stronie projektu.

Zaczynamy od zera, jeśli chodzi o zaplecze techniczne. Produkcja filmowa w odróżnieniu od stosunkowo niskobudżetowych projektów fotograficznych wymaga dużych nakładów finansowych. Na przykład kamera filmowa zapewniająca „kinową” jakość obrazu kosztuje ponad 20 tys. dolarów. Na początek potrzebne nam są co najmniej dwie takie kamery. A do tego obiektywy, statywy itd. Generalnie rzecz biorąc, naszym głównym zadaniem obecnie jest pozyskanie potrzebnych środków finansowych. Mamy nadzieję, że znajdziemy głównych sponsorów, jednak będziemy wdzięczni za każde najmniejsze wsparcie. Czytelnicy wielokrotnie proponowali mi zorganizowanie zbiórki pieniędzy na moje przedsięwzięcia, ale zawsze odmawiałem. Jednak teraz, kiedy realizacja ważnego i interesującego zamierzenia przekracza możliwości jednego człowieka, będę wdzięczny za wszelkie wsparcie. Na stronie projektu udostępniono możliwość szybkiego przelewu pieniędzy. Chcący omówić warunki współpracy znajdą tam także dane kontaktowe.

Poniżej film opowiadający o naszym projekcie (z polskimi napisami).

 

lesfilmWięcej informacji na stronie LESFILM i na Facebooku.

Ciąg dalszy kobierców…

767645_original

Dziś znowu o kobiercach. Górne zdjęcie przedstawia roślinę Arctous alpina, niezwykle cenioną przez fotografów. Każdy fotograf chce trafić na Kamczatkę nie w czasie kwitnienia roślin, lecz w okresie jesiennym, kiedy to po pierwszych przymrozkach wspomniany wyżej gatunek krzewinki rozbłyska w tundrze intensywną czerwienią, wręcz szkarłatem. Arctous alpina to najjaskrawsza roślina Północy, a spotyka się ją na całej półkuli północnej. Tak wygląda jesienią:

Fall tundra carpet

Co można zaliczyć do naturalnych kobierców?

764418_original

Powrócę do tematu naturalnych kobierców, który ostatnio bardzo mnie zajmuje. Jest już nawet jakiś konkretny efekt tej fascynacji: w przygotowaniu kalendarz na 2016 rok. Prędzej czy później będzie książka. Jednak nie do końca wiem, co można zaliczyć do naturalnych kobierców. A przecież trzeba to wiedzieć, aby wybrać odpowiednie fotografie. Pomóżcie mi rozstrzygnąć moje wątpliwości. (Zapłatą za wasz trud są tapety na pulpit o rozdzielczości 2650×1600 :)

Z pewnością kobiercem można nazwać gęste, względnie płaskie poszycie roślinne, sfotografowane pod kątem prostym. Może być z kwiatami, owadami, jagodami, grzybami, szronem, śniegiem, aby było co podziwiać.

765425_original2. Tutaj wszystko jasne: kobierzec z jagodami bażyny.

766204_original3. Mogą to być także elementy przyrody nieożywionej. Mokre kolorowe otoczaki, spękania w lodzie, lawa wulkaniczna albo taki oto gejzeryt z Doliny Gejzerów. To też kobierzec.

766710_original4. A jeśli zdjęcie przedstawia nie to, co na ziemi, ale pionową powierzchnię? Porosty na skale albo pniu drzewa, tak jak na powyższym zdjęciu. Czy można to uznać za naturalny kobierzec? Nadaje się do kolekcji?

764829_original5. A to?

767071_original6. Kobierzec powinien być raczej płaski. A tutaj listki karłowatej wierzby i piórko pardwy mszarnej nie leżą płasko. Co robić?

765118_original7. A jeśli obiekt sfotografowany jest w dużym przybliżeniu? Czy makro może być kobiercem?

Dew/nKronotsky Zapovednik Kronotsky Zapovednik; Kamchatka; plant; dew8. A jeśli makro nie jest całkiem płaskie? Sam nie wiem…

765802_original9. A tu nie dość, że mamy pionową powierzchnię (brzeg rzeki Giejziernaja), to jeszcze na jej tle widać kaczki i nurt wody na pierwszym planie… To już nie kobierzec? Czy może jednak?

765467_original10. Silny wiatr podrywający śnieg w tundrze. Ale sfotografowany nie pod kątem prostym. Wyrzucić?

766365_original11. Te różaneczniki kamczackie zostały sfotografowane pod kątem 45° i na dodatek na zdjęciu widoczna jest linia horyzontu. Początkowo włączyłem tę fotografię do kolekcji kobierców, a teraz żal mi wyrzucać. A może ktoś jednak uważa, że to kobierzec?

763437_original12. Gdziekolwiek spojrzę, wszędzie dopatruję się kobierców. Powyżej spektrostrefowe zdjęcie przedstawiające kronocką tundrę wraz z ujściami moich ulubionych rzek – Kronockiej i Bogaczowki – oraz skrawek Pacyfiku. Nie wiem, jak znalazło się w moim komputerze. Piękny widok!

O niedźwiedziach płci męskiej

755415_original

Dziś w Rosji mężczyźni mają swoje święto. Jest to więc dobry moment, aby opowiedzieć o samcach niedźwiedzi. To one rządzą w lesie. Kiedy taki przechodzi nieopodal ciebie, masz wrażenie, że to czołg, a nie żywy organizm. Ileż to zdjęć nie zrobiłem, bo zamiast fotografować musiałem z wielkim przejęciem zapewniać sobie bezpieczeństwo: chować się w kryjówce, wdrapywać na drzewo albo po prostu zwiewać jak najdalej. W końcu życie jest cenniejsze niż dzieło sztuki fotograficznej :)

Niejednokrotnie pytano mnie, w jaki sposób owi tatuśkowie troszczą się o swoje rodziny. Otóż w żaden sposób się nie troszczą. Do ich zadań należy jedynie zapłodnienie. Niedźwiedzia rodzina składa się z samicy i jej młodych. Przy czym niedźwiadki z tego samego miotu mogą mieć różnych ojców. A czym zajmują się tatuśkowie? Żyją sobie samotnie. Zbierają siły na kolejny sezon godowy.

754904_original