rosomaki

Niuszka z Rezerwatu Kronockiego

461248_original

Wygrzebałem ze swojego archiwum kilka zdjęć samicy rosomaka Niuszki, która całą zimę 2010/2011 r. spędziła w pobliżu mojej osady w Rezerwacie Kronockim. Pierwsze wzmianki o Niuszce na moim blogu można znaleźć tutaj i tutaj.

461497_original

Najprawdopodobniej samica wykorzystywała bliskość człowieka jako rodzaj obrony przed silniejszymi współbraćmi. Przy spotkaniach z nimi zawsze przyjmowała postawę uległą. Mam nadzieję, że Niuszka wyrosła i ma teraz łatwiej w życiu.

461569_original

Rosomaki są doskonale przystosowane do poruszania się po śniegu (ślady po prawej). W przeciwieństwie do mnie (ślady po lewej).

461869_original

Mroźne kronockie wschody słońca

001pf653

Przedświt to najzimniejsza pora w ciągu doby. I najbardziej fotogeniczna. Przedstawiam kilka fotografii z mojego zeszłorocznego zimowania w Rezerwacie Kronockim. Na zdjęciu powyżej: modrzew z gniazdem rybołowa zwyczajnego na tle Kronockiej Sopki.

001pggz8

Erupcja wulkanu Kizimien (ros. Кизимен). Nawiasem mówiąc, nadal dymi, ale już nie tak gniewnie jak zeszłego roku.

Lasy modrzewiowe na brzegu Jeziora Kronockiego.

001pk10r

Bielik olbrzymi na tle sylwetki wulkanu Kichpinycz (ros. Кихпиныч). Ptaki te wracają w miejsca gniazdowania pod koniec lutego.

001p4ws7

Byłoby niesprawiedliwie, gdybym nie pokazał zdjęcia porannego Kazika…

001pp857

…i Niuszki.

001pq86e

Wulkan Bolszoj Siemiaczik (ros. Большой Семячик).

W deszczu

00145240

Już dawno temu zauważyłem, że wiosna przechodzi do natarcia nie w słoneczne dni, lecz w czasie opadów. Od trzech dni pada u nas drobny deszcz, czasami ze śniegiem. Deszcz roztopił resztki brudnego śniegu w tundrze, zmył z krzewów i traw szary pył wulkaniczny — i krajobraz od razu rozświetlił się czystymi barwami. Zdążyłem od nich odwyknąć przez ostatnie pięć miesięcy, od czasu aktywności wulkanu Kizimien. Teraz można chodzić po tundrze, nie zostawiając za sobą trenu z popiołu. A jak lekko się oddycha! Śnieg zalega jeszcze tylko pod rzecznymi urwiskami i w parowach.

Zwierzakom też jest lżej. Dziś pracujemy z Loszą przy komputerze i ploterze, ale udało nam się zobaczyć przez okno cztery lisy, dwa rosomaki, dwa niedźwiedzie. I wszystkie biegły kłusem albo galopem, w jakimś podnieceniu. Jedynie samica renifera z rocznym młodym spokojnie pasie się w odległości dwustu metrów od naszego ganku. Żeby jej nie niepokoić, nie wychodzimy niepotrzebnie z domu. Pod naszym oknem pojawił się samiec pardwy mszarnej zrzucający białą zimową szatę. Kiedy zbliżają się jakieś zwierzęta, pobudzony ptak zaczyna tokować. A nam nie pozostaje nic innego jak wyjrzeć za okno i cieszyć się odwiedzinami kolejnego gościa.

Blogerzy-przyrodnicy z całej Rosji od dawna publikują posty z zielonymi gałązkami, pierwszymi kwiatami, śpiewającymi ptakami. Ja na razie nie mogę się pochwalić takimi zdjęciami. Niemniej jednak po opadach deszczu wyraźnie nabrzmiały pąki czeremchy rosnącej nad rzeką, pojawiły się też nad tundrą pierwsze śpiewające skowronki. Moja chatka położona jest na poziomie morza, w najcieplejszym miejscu rezerwatu, dlatego wiosna przychodzi tu wcześniej. Natomiast w górach zamiast deszczu spadła gruba warstwa śniegu. Brygada pracowników rezerwatu i wolontariuszy przez tydzień odkopywała zabudowania w Dolinie Gejzerów; po przejściu ostatniej śnieżycy trzeba będzie odkopywać na nowo.

00146b4900147qgs

Nie ma tu ryb!

0013fyhp

Wiosna przyszła, a ryb nie ma. Dorosłe łososie nie dotarły jeszcze z oceanu do rzek, a zwinny i drobny łososiowy narybek nawet wydrze, specjalistce od łowienia ryb, trudno jest schwytać.

Na święto obżarstwa nie trzeba będzie jednak zbyt długo czekać. Już pod koniec maja w rzekach pojawią się przedstawiciele czawyczy — największego i jednocześnie rzadkiego gatunku łososia; w lipcu przypłyną gorbusze, najliczniejszy gatunek łososia; a w ślad za nimi — nerki, kety i kiżucze.

Tymczasem wzdłuż brzegów rzek włóczą się głodne lisy, rosomaki i niedźwiedzie, z tęsknotą wspominając zeszłoroczne tarliskowe szaleństwo…

0013hs8s 0013k221