Jezioro Kambalne

Jak spędzę lato

W tym roku lata u mnie nie będzie. Ekspedycje i nawet niedalekie wojaże okryte są tabu. Tabu obejmuje nawet fotografowanie! Dopóki nie skończę pisać książki o swojej ekspedycji. Czteroletniej ekspedycji poświęconej stuleciu istnienia obszarów chronionych w Rosji. Ekspedycji, której trasa biegła z Lasu Briańskiego na Kamczatkę i z powrotem tropem rezerwatów i parków narodowych. Książka będzie gruba, nie chce się zmieścić w jednym tomie. Temat jest obszerny, zdjęć tysiące, wrażeń i informacji masa. W kwestii pisania jednak słabeusz ze mnie. Wolałbym po lasach i górach z aparatem pobiegać. Ciężko mi idzie, ale zmuszam się cały czas, w przeciwnym razie cztery lata pójdą na marne…

Równolegle przygotowuję dużą wystawę fotograficzną poświęconą tejże ekspedycji i związanym z nią tematowi obszarów chronionych. Wystawa planowana jest na październik, najpierw odbędzie się w Moskwie, a następnie w kilku innych miastach Rosji. O szczegółach poinformuję nieco później.

Mówi się, że najlepszy odpoczynek to nie spokój, ale zmiana zajęcia. No to zrobiłem sobie dziś wolne od pisania i wybrałem zdjęcia do swojego nowego kalendarza na 2018 rok. Ponieważ bardzo tęsknię za chłodnym półwyspem i jego dzikimi mieszkańcami, kalendarz zatytułowany będzie „Niedźwiedzie sezony”. Dzisiejsze zdjęcie było kandydatem do kalendarza, ale ostatecznie odpadło. Pokażę je więc chociażby tutaj. Przedstawia niedźwiedzia na wiosennym zamarzniętym Jeziorze Kamabalnym, w Zakazniku Południowokamczackim.

Reklamy

Osiem miesięcy szczęścia albo jak spędziłem koniec lata

876757_original

27 stycznia planuję wystąpienie w moskiewskiej sali odczytowej „Moj kursiw”. Będę opowiadał o minionym lecie, o życiu i przygodach w odległej osadzie strażników w Zakazniku Południowokamczackim, o poszukiwaniach niedźwiedzich gawr, o wspaniałych niedźwiedzich matkach i niedźwiedzim dzieciństwie, o ochronie i fotografowaniu dzikiej przyrody, o Lesfilmie, o planach na następny sezon. Szczegóły tutaj. Zapraszam!

876996_originalPrzed gawrą, którą opuścił niedawno kudłaty gospodarz.

877256_original
Tłum niedźwiedzi nad rzeką Kambalną, stanowiącą miejsce tarła łososi.

878369_original
Matka Czworaczków z przychówkiem.

878284_original
Chatka na brzegu Jeziora Kambalnego.

Różnica wzrostu

875193_original

Ten oto wychodek zbudowaliśmy — w przyziemnych celach — razem z Jurą Paninem (na zdjęciu po prawej) nieopodal chatki stojącej nad brzegiem Jeziora Kambalnego. Początkowo nawet nie chciałem wstawiać drzwi do toalety, ponieważ rozpościerał się z niej zachwycający widok na Wulkan Kambalny. Taki ze mnie romantyk. Ale miałem jakieś przeczucia i ostatecznie wstawiłem drzwi.

Wiosną zjawił się niedźwiedź i doszedł do wniosku, że wychodek będzie idealnym miejscem do znakowania terytorium. Niedźwiedzie wykorzystują do znakowania terytorium zazwyczaj stare drzewa, ale na południowym krańcu Kamczatki nie ma drzew, gdyż częste sztormowe wiatry nie pozwalają im wyrosnąć. Tutaj mogą przetrwać jedynie karłowate krzewy.

Nasza toaleta była dla niedźwiedzia prawdziwym odkryciem. Przychodził, ocierał się grzbietem i szyją o budynek, oddawał mocz, gryzł róg toalety. Tak właśnie niedźwiedzie informują współplemieńców o swoim istnieniu.

A my musieliśmy chodzić do wychodka z flarą…

Sezon z Lesfilmem, czyli fotoreportaż z ostatnich 8 miesięcy

867914_original

Czas leci! Osiem miesięcy temu przybyłem nad Jezioro Kambalne, do Zakaznika Południowokamczackiego, żeby rozpocząć poszukiwania gawr do przyszłego filmu o dzieciństwie niedźwiedzi. Trzeba przyznać, że pomysł nakręcenia takiego filmu początkowo był dość mglisty. Główny problem polegał na tym, że nasza malutka ekipa nie dysponowała odpowiednim sprzętem. Był za to plan działań, ogromny zapał, doświadczenie w filmowaniu dzikiej przyrody, znajomość terenu i zwyczajów niedźwiedzi. I tak narodził się Lesfilm, ale — jak każdy noworodek — był golusieńki.

868316_originalRazem z moimi kolegami wystosowaliśmy w sieciach społecznych prośbę o wsparcie naszego projektu — i otrzymaliśmy je, na tyle duże, żeby móc rozpocząć zdjęcia już pod koniec kwietnia, w czasie gdy na południu Kamczatki niedźwiedzice z młodymi opuszczają swoje zimowe legowiska. Po raz kolejny dziękujemy Rezerwatowi Kronockiemu i firmie M.Video! Przez pierwsze miesiące brakowało nam różnorodnego sprzętu, ale mimo to udało się sfilmować unikalne sceny z pierwszych dni życia niedźwiadków poza gawrą.

871882_originalNasi pierwsi bohaterowie filmowi: niedźwiadek Czapaj i Maria Michajłowna.

868570_originalDmitrij Szpilenok kręci pierwsze sceny. Wyjście niedźwiadków z gawry trwało kilka dni i przez te wszystkie dni wiał sztormowy wiatr. Niedźwiedziom wiatr nie przeszkadzał, ale nam — owszem: bujało statywem z kamerą, obraz się trząsł. Żeby ustabilizować obraz, trzeba było zakopywać Dmitrija w śniegu i nakrywać go saniami. Kiedy rodziny niedźwiedzi opuściły już gawry, Dima przeniósł się nad Jezioro Kurylskie, obfitujące w te drapieżniki, ja natomiast zostałem nad Jeziorem Kambalnym. Nieoczekiwanie uśmiechnęło się do mnie szczęście: jezioro okazało się domem dla niedźwiedzicy z czwórką młodych — Matki Czworaczków. Z pomocą pośpieszył nam operator filmowy z Władywostoku Gienadij Szalikow, któremu udało się nakręcić sceny z życia tej rodziny.

872011_originalNa pierwszym planie: Matka Czworaczków z przychówkiem. Na dalszym planie: Gienadij Szalikow i początkująca badaczka niedźwiedzi Maria Siemiczajewska, która pracuje w naszej ekipie po dziś dzień.

868779_originalW lipcu przeniosłem się znad Jeziora Kambalnego nad Jezioro Kurylskie, dołączając ponownie do ekipy Lesfilmu. Tę scenę uwieczniłem podczas mojego pierwszego poranka nad Jeziorem Kurylskim. Domyślacie się, co tu się dzieje? Otóż ludzie ci szukają przenośnej kamery, którą buchnął im niedźwiedź, a potem utopił :)

868880_originalPotem niejednokrotnie byłem świadkiem podobnych scen. Operator umieszcza na ścieżce niedźwiedzi albo na brzegu kamerę GoPro, żeby nakręcić zwierzęta z bliska, a niedźwiadki traktują ją jak zabawkę i zamiast dać się filmować — same filmują.

869327_originalJeśli człowiek próbuje odebrać niedźwiadkom zabawkę, te uciekają do swojej mamy. Wtedy kamery już się nie odbierze.

869552_originalAlbo wrzucają kamerę do jeziora, na zasadzie psa ogrodnika…

869776_originalTypowy dzień zdjęciowy: na pierwszym planie — aktorzy, na drugim planie — filmowcy, a w tle — widzowie.

870097_originalO wolontariuszach. Bez nich nasz projekt skazany byłby na niepowodzenie. Pracowali i pracują z nami najlepsi ochotnicy. Ogromne podziękowania dla nich wszystkich! Maria Siemiczajewska i Wasilij Rusin byli pierwsi i wysoko podnieśli poprzeczkę! Wolontariusze mają przeróżne obowiązki: od przygotowywania posiłków po wsparcie naukowe. W momencie kiedy piszę te słowa, wolontariusz Tolia Sawin nagrywa chrapanie i „purkanie” śpiącego pod chatką niedźwiedzia.
A na zdjęciu powyżej: najwyższy i najniższy wolontariusz projektu. Tutaj ich główne zadanie polegało na zapewnieniu bezpieczeństwa operatorowi podczas kręcenia zdjęć, kiedy jest całkowicie pogrążony w pracy i nie zauważa niedźwiedzi podchodzących z tyłu i z boku. Dima Woronow wzbudzał strach u niedźwiedzi swoim ponad dwumetrowym wzrostem, a Masza Siemiczajewska — swoją wysoką szkodliwością.

© D. Szpilenok. Dima Natowiec, czyli Dmitrij Woronow. Przybył w charakterze wolontariusza z Litwy wraz z zapasem litewskiej nalewki z miodu. Wzmacnialiśmy się owym czarodziejskim syropkiem między piątą a szóstą rano i między piątą a szóstą wieczorem.

870535_original© M. Siemiczajewska. A to Dmitrij Szpilenok, Główny Wolontariusz Lesfilmu. Jest też Głównym Reżyserem, Głównym Operatorem i Głównym Prowokatorem. Chowa się przed nadchodzącą sławą.

870679_original© M. Siemiczajewska. Miejscowy wariant odpoczynku na plaży.

871004_originalGłówny Reżyser szykuje się na spotkanie z niedźwiedzicami…

871603_original© W. Kobziewa. Nadeszła jesień. Trzeba szukać źródeł ciepła. Wywołać u niedźwiedzia przypadłość niedźwiedzią, a potem ogrzać się przy ciepłej jeszcze kupie — oto know-how kreatywnej załogi Lesfilmu.

872357_originalJeszcze jeden sposób na rozgrzanie się…

872550_original© M. Korostielow. Magiczne chwile na planie…

872780_originalZdjęcia w toku…

871274_originalSezon filmowy dobiega końca. Wkrótce powrócimy do cywilizacji. I czynimy ku temu odpowiednie przygotowania. Masza zamierza ostrzyc wszystkich od rondelka, żebyśmy wyglądali jak jedna drużyna. Pierwszą ofiarą padł wolontariusz Anatolij Sawin, były dyrektor krematorium.

Nasz projekt filmowy można wesprzeć tutaj, na platformie crowdfundingowej Planeta. Zebraliśmy już ponad 80% potrzebnej sumy! Brakuje niecałych 500 tysięcy rubli, żeby zakończyć kampanię na platformie i rozpocząć wysyłkę prezentów do naszych akcjonariuszy.

O Matce Czworaczków

849002_original

Pojawiło się wiele pytań o losy rodziny Matki Czworaczków. Po raz ostatni widziałem tę rodzinę w połowie lipca, w dniu mojego odlotu znad Jeziora Kambalnego. Na przełomie lipca i sierpnia miejsce to odwiedziła grupa zagranicznych turystów, której towarzyszył strażnik rezerwatu Nikołaj Koniukow i wolontariusz Jurij Panin. Widzieli oni rodzinę Matki Czworaczków w pełnym składzie. Od tego czasu nad Jeziorem Kambalnym nie było ludzi i żadne nowe informacje o niedźwiedzicy nie pojawiły się. Obecnie znajduję się w odległości pięćdziesięciu kilometrów od Jeziora Kambalnego. Jeśli będzie okazja polecieć tam, to obowiązkowo z niej skorzystam. A tymczasem zamieszczam dwa zdjęcia tej wspaniałej rodzinki, wyciągnięte ze starych zapasów.

849362_original

Żegnaj, Kambalne!

834382_original

Przez ponad cztery miesiące surowe brzegi Jeziora Kambalnego były moim domem. Dzisiaj wróciłem do cywilizacji, do Pietropawłowska Kamczackiego. Przez ostatnie dwa tygodnie byłem bez internetu. Z powodu skoku napięcia w generatorze spalił się zasilacz modemu, a zapasowego nie miałem.

Jezioro, gdzie nie ma lata, gdzie prawie zawsze wiszą niskie chmury, gdzie niedźwiedzie czują się wszechwładnymi gospodarzami, długo nie da o sobie zapomnieć…

836008_original834744_original835002_original835243_original835525_original836338_original

Matka Czworaczków z rodziną

820309_original

Pojawiło się wiele pytań o Matkę Czworaczków i jej potomstwo — wszystko u nich dobrze. Oto dzisiejsze zdjęcie: to właśnie oni idą po firnowym śniegu na pastwisko. Trawy starcza teraz dla wszystkich niedźwiedzi, ryby pojawiły się już w wodach rzeki Kambalnej, ale do jeziora na razie nie mogą dotrzeć: przeszkodą jest ogromny płat śniegu zalegający na niewysokim wodospadzie znajdującym się w korycie rzeki. W miejscu tym płynące na tarło łososie muszą skoczyć na wysokość jednego metra, a śnieżny most nad samą wodą im to uniemożliwia. Pod wodospadzikiem niedźwiedzie łowią teraz ryby na całego. Tak więc okres wiosennego głodowania skończył się. Dla misiów nastał lepszy czas.