drzewa

Początek jesieni w Parku Narodowym „Jugyd Wa”

917497_original

Planowałem wyprawę po jeziorze Kienoziero, ale moje plany pokrzyżował niekończący się deszcz. Za to internet we wsi Wierszynino działa normalnie, tak więc dziś obejrzymy trochę zdjęć zrobionych tydzień temu w Parku Narodowym „Jugyd Wa”, popatrzymy, jak wkracza jesień na zachodnie zbocza Uralu Północnego…

917526_original917768_original918218_original918473_original918766_original918873_original919153_original919477_original919656_original919961_original920120_original

Przez jasne wody

914223_original

Wróciłem właśnie do cywilizacji, do miasteczka naftowców Wuktył, z największego parku narodowego Europy i Rosji — „Jugyd Wa”, co w języku komi oznacza ‘jasna (przezroczysta) woda’. Przepłynąłem setki kilometrów najczystszymi i najdzikszymi rzekami Europy — Podczerje i Szczugor. Wspaniała pora, początek jesieni. Przez ostatni tydzień udało mi się zrobić wiele ciekawych zdjęć. Dziś natomiast — przy wtórze siąpiącego deszczu, który nakrył północną krainę — wyruszam na północno-zachodni kraniec Rosji, do moich ukochanych miejsc…

914599_original915872_original914816_original915008_original915439_original915675_original916350_original916705_original916082_original

Panoramy Peczorsko-Iłyckiego Rezerwatu Biosfery

910903_original

Wróciłem do osiedla Jaksza z eskapady w górę rzeki Peczora. Najpierw dwieście kilometrów ciężarówką do malutkiej wsi Ust-Unja, a potem siedemdziesiąt pięć kilometrów drewnianą łódką z silnikiem po peczorskich płyciznach do osady strażników położonej nad ujściem rzeki Szyżym.

913443_original911260_originalMój przewodnik po Peczorze — strażnik Rezerwatu Peczorsko-Iłyckiego Aleksiej Woronin. Znawca rzeki, wirtuoz w poruszaniu się łodzią po mieliznach i płyciznach. Obecnie wody w rzece jest ledwie po kolana, a czasem jeszcze mniej, ale udało nam się dotrzeć do osady Szyżym.

911470_originalNie ma chyba w rosyjskich rezerwatach bardziej malowniczej osady strażników niż Szyżym. Do osady przyjechałem jednak nie ze względu na jej urodę i wygody, lecz ze względu na pierwotne, nieznające topora lasy. To właśnie tutaj, a także w graniczącym z rezerwatem od północy Parkiem Narodowym „Jugyd Wa”, zachował się największy w Europie masyw leśny nietknięty wycinką przemysłową. Lasy te zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

911697_original912124_original912251_original912557_original912643_original913061_original913237_original913694_original914145_original

Z łoszakami na grzyby…

910014_original

A na śniadanie miałem dziś mleko prosto od łoszy!

O farmie łosi w Rezerwacie Peczorsko-Iłyckim opowiem szczegółowo po powrocie z ekspedycji — teraz brakuje na to czasu, płynę w górę Peczory na kilka dni. Powiem tylko tyle, że cudo to może zobaczyć każdy, kto przyjedzie do osiedla Jaksza. Na gości z daleka bezpośrednio na farmie czekają nowo wybudowane domki. A łosie przechadzają się tuż pod oknami!

Fotowspomnienia o Rezerwacie Zejskim

904666_original

Jestem już nad brzegiem Bajkału, w osadzie Ust-Barguzin. Tutaj mieści się siedziba połączonej dyrekcji Zabajkalskiego Parku Narodowego i Barguzińskiego Rezerwatu Biosfery. Na razie nie zrobiłem ani jednego zdjęcia nad Bajkałem, ale skoro znalazłem się w zasięgu szybkiego internetu, opublikuję fotografie sprzed prawie miesiąca, z Rezerwatu Zejskiego.

Górne zdjęcie zrobiłem na zboczach pasma górskiego Tukuringra. Zdjęcie poniżej — nad Zbiornikiem Zejskim, przez który przechodzi granica rezerwatu. Miejsce, gdzie stoi chatka, nazywa się Ludożerca. Kiedy jeszcze nie istniała tama i rzeka Giluj płynęła naturalnym korytem, znajdował się tu trudny do pokonania łodzią próg, na którym ginęli ludzie. Próg dawno temu skryła woda, ale nazwa pozostała.

904249_original

Ałchanajskie poranki

898905_original

Fotografom przyrody znane jest pojęcie „złotej godziny”. Jest to godzina po wschodzie słońca i godzina przed zachodem słońca, kiedy światło słoneczne staje się pełne magii. Przez lata wyrobiłem sobie nawyk wstawania godzinę przed wschodem słońca niezależnie od pory roku. Łatwo to robić jesienią, zimą albo wczesną wiosną, kiedy długo jest ciemno i starcza godzin, by się wyspać. Ale teraz, kiedy mamy najkrótsze w roku noce, udaje mi się pospać zaledwie 3-4 godziny. Spanie w ciągu dnia rzadko wychodzi, zwłaszcza w czasie ekspedycji. Za to powiedzenie „Kto rano wstaje, ten spać innym nie daje temu Pan Bóg daje” idealnie sprawdza się w przypadku pracy fotografa i innych obserwatorów przyrody.

Jestem teraz w Parku Narodowym „Ałchanaj”, w Zabajkalu. Nacieszcie wzrok ałchanajskimi porankami, szczególnie jeśli nie lubicie wcześnie wstawać.

899140_original899862_original899632_original