wieś Czuchraje

Jestem na urlopie, odpoczywam od niedźwiedzi

837761_original

Wziąłem urlop od niedźwiedzi i przeniosłem się do Briańskiego Lasu, w największy upał. W kamczacki chłód wrócę we wrześniu. Ale to dobrze, że jest upalnie, w tym roku trzeba przygotować siano dla siedmiu koni: nasza stajnia rozrosła się ponad dwukrotnie! Tak więc na razie brakuje czasu na pojawianie się w internecie :))

Trailblazerem po bezdrożach

675076_original

Nie tak dawno popisałem się: w czasie styczniowych mrozów utopiłem swojego ekspedycyjnego Patrola i do tego sam też się wykąpałem. Owa przygoda mogła wpłynąć na moje plany zimowej wyprawy fotograficznej na północny zachód Rosji. Ale nie wpłynęła. Moje problemy motoryzacyjne, na czas naprawy Patrola, postanowiła rozwiązać firma Chevrolet Rossija. I przypędziła do Czuchrajów, słynącej z bezdroży wsi, tego szarego pięknisia Chevroleta Trailblazera, abym gruntownie go przetestował. Tym też zajmowałem się przez ostatni tydzień.

Śnieżnych zasp na razie nie znalazłem, ale po wiosennych roztopach przejechałem już prawie tysiąc kilometrów. Początkowa nieufność w stosunku do tej błyszczącej i, jak mi się wydawało, zbyt „bulwarowej” maszyny minęła, kiedy obejrzałem jej podbrzusze. Okazało się, że to prawdziwa terenówka „na ramie”, wszystko tam z mocnej stali. Kilka razy wybrałem się nawet w ślad za UAZikami rezerwatu w eskapady po leśnych drogach i Trailblazer poradził sobie. A to seryjny samochód! Co będzie, jeśli przygotuje się go specjalnie w teren!

Jutro ruszam w daleką drogę. Tam, gdzie głębokie śniegi.

675554_original675796_original

Zimna wiosna 2013 roku

536088_original

Ostatnie opady śniegu pokrzyżowały wszystkim plany. Według kalendarza trzeba rozwozić obornik w sadach, a tam śnieg po kolana. Na wiejskich drogach znowuż taka gołoledź, że niepodkuty koń od razu upadnie. Martwią się chłopy. Nie wiedzą, czym rozwozić nawóz. A już najwyższa pora, niedługo będzie się trzeba brać za kolejne prace sezonowe…

Jak co roku o tej porze przyleciały żurawie, czaple, pliszki, pleszki, szpaki i nawet dudki — a na polach nie ma żadnej przetainy. Dziś przed świtem było -10o C. Właśnie za moim domem po pokrytych zlodowaciałym śniegiem zalewiskach Nierussy chodzi żuraw i żałośnie krzyczy. On też niczego nie upoluje…

Trzeci dzień kwietnia, a Nierussa nadal skuta jest lodem. Jak sięgam pamięcią, czegoś podobnego nie było…