tajga

Olbrzymka z tajgi Dalekiego Wschodu

Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem topolę Maksymowicza w Kraju Nadmorskim, w Sichotealińskim Rezerwacie Biosfery. Drzewo poraziło mnie swoimi rozmiarami. Średnica jego pnia na wysokości klatki piersiowej człowieka może sięgać dwóch metrów. Abyście mogli lepiej uzmysłowić sobie wielkość topoli Maksymowicza, dodam, że w jej dziuplach lubią urządzać sobie gawry niedźwiedzie himalajskie.
Topola Maksymowicza została nazwana na cześć rosyjskiego badacza Dalekiego Wschodu, botanika Carla Maximowicza.

Liczne dziuple i szczeliny w pniu topoli są domem dla mieszkańców tajgi.

Kora topoli Maksymowicza.

Martwa topola, powalona przez starość, staje się substratem dla nowego życia.

Zapisz

Nęcące drogi…

Kilka lat temu przyszło mi czekać na lotną pogodę w odległej osadzie strażników Rezerwatu Kronockiego. Nie mogłem się zbyt daleko zapuszczać, ponieważ helikopter mógł przylecieć po mnie w każdej chwili. Na strychu strażniczej chatki stały skrzynie z zakurzonymi książkami, które pomogły mi przeczekać niepogodę. Jedną z książek — „Przewodnik po psychiatrii” — przeczytałem od deski do deski. W książce tej znalazłem opis swojej choroby. Poriomanii, zwanej też dromomanią. Czyli nieprzepartego popędu do podróży. Później jednak profesjonalny psychiatra rozczarował mnie. Okazało się, że o prawdziwej dromomanii można mówić, kiedy człowiek zupełnie się nie kontroluje: ląduje w innym mieście i zupełnie nie pamięta, jak się tam znalazł. Ale skoro jest taka choroba, to muszą być i stany pograniczne, kiedy człowieka nic nie może powstrzymać, jednak cały czas panuje on nad sytuacją. I jeśli dla takiego człowieka nadeszła pora, by wyruszyć w podróż, to on wyruszy. I nie ma znaczenia, jak tego dokona.

Kiedy wybierałem fotografie do książki opowiadającej o mojej wyprawie śladami rosyjskich rezerwatów, przygotowałem zestaw zdjęć przedstawiających drogi, które miałem okazję przemierzyć w ciągu tych czterech ekspedycyjnych sezonów. Do książki trafi zaledwie kilka z tych zdjęć, a resztę pokażę tutaj. Jeśli w jakiś sposób poruszą was te fotografie, będzie to oznaczać, że też jesteście nosicielami wirusa dromomanii :)

Górne zdjęcie jest pierwszym, jakie zrobiłem podczas wyprawy. Zrobiłem je prosto z kabiny swojej ciężarówki 11 kwietnia 2013 roku, po kilku minutach od wyjazdu ze wsi Czuchraje.

A to zdjęcie zrobiłem ponad rok później, latem 2014 roku na Kamczatce, na mierzei pomiędzy Morzem Ochockim i rzeką Opałą. Droga ta prowadzi na południe Kamczatki, w kierunku rzeki Oziornaja, wypływającej z Jeziora Kurylskiego. Jezioro to było najdalszym punktem mojej wyprawy.

Droga patrolowa w dąbrowach Rezerwatu Łazowskiego (Kraj Nadmorski).

A tą oto drogą pokonałem pasmo górskie Sichote-Aliń, jadąc z Rezerwatu Sichotealińskiego w kierunku Chabarowska.

Kiedy wjeżdżałem z obwodu archangielskiego do pierwszego karelskiego miasteczka Pudoż, dogonili mnie na sygnale policjanci z drogówki i wlepili mi mandat za brudną rejestrację. Musiałem zapłacić 250 rubli. Był to jedyny mandat, jaki dostałem w ciągu czterech lat wyprawy, w trasie liczącej ponad 60 tysięcy kilometrów.

Pogodny ranek gdzieś nieopodal Krasnojarska.

Jesień w Kienozierskim Parku Narodowym, obwód archangielski, rejon kargopolski. Droga ta ciągnie się wzdłuż wierzchowiny zalesionej grzędy morenowej, stanowiącej dział wodny między zlewiskiem Morza Białego i Morza Bałtyckiego.

Karelia, jesień 2016 roku, ostatni miesiąc ekspedycji.

Droga patrolowa w Rezerwacie „Czarne Ziemie” w Kałmucji.

Kolejna droga patrolowa, ale tym razem w Rezerwacie Orenburskim, sektor „Step Burtiński”.

Kraj Ałtajski. Tą drogą przeprawiałem się do Rezerwatu Tigirieckiego.

2013 rok. Droga na wyspie Olchon nad Bajkałem. Wyspa ta jest skupiskiem wszelkich problemów, jakie zrodził rozkwit turystyki zmotoryzowanej. Życzmy sił moim kolegom z Nadbajkalskiego Parku Narodowego i miejscowym władzom w działaniach na rzecz ekologizacji turystyki w tym wspaniałym miejscu.

Listopad 2013 roku. Pierwsze kilometry mojej ciężarówki na Kamczatce.

Trasa „Amur” gdzieś między Czytą i Birobidżanem.

Droga przez Step Agiński prowadząca do Rezerwatu Daurskiego.

Kraj Nadmorski. Droga ta prowadzi przez terytorium Rezerwatu Sichotealińskiego do miejscowości Terniej. W ciągu godziny jazdy tą drogą zobaczyłem więcej zwierząt niż w czasie całej jazdy przez ogromną Syberię. W górnej części zdjęcia, po prawej stronie drogi widoczna jest wieżyczka, z której strażnicy rezerwatu przez całą dobę kontrolują okolice.

Droga do osady strażników w Rezerwacie Sichotealińskim, prowadząca przez dalekowschodnią tajgę.

Między Ułan-Ude i Czytą. Latem jedzie się w dymie z leśnych pożarów.

Kraj Ałtajski. Okolice Rezerwatu Tigirieckiego.

Na zakończenie: najpiękniejsza droga w Rosji. Trakt Czujski w Górnym Ałtaju.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Przez jasne wody

914223_original

Wróciłem właśnie do cywilizacji, do miasteczka naftowców Wuktył, z największego parku narodowego Europy i Rosji — „Jugyd Wa”, co w języku komi oznacza ‘jasna (przezroczysta) woda’. Przepłynąłem setki kilometrów najczystszymi i najdzikszymi rzekami Europy — Podczerje i Szczugor. Wspaniała pora, początek jesieni. Przez ostatni tydzień udało mi się zrobić wiele ciekawych zdjęć. Dziś natomiast — przy wtórze siąpiącego deszczu, który nakrył północną krainę — wyruszam na północno-zachodni kraniec Rosji, do moich ukochanych miejsc…

914599_original915872_original914816_original915008_original915439_original915675_original916350_original916705_original916082_original

Panoramy Peczorsko-Iłyckiego Rezerwatu Biosfery

910903_original

Wróciłem do osiedla Jaksza z eskapady w górę rzeki Peczora. Najpierw dwieście kilometrów ciężarówką do malutkiej wsi Ust-Unja, a potem siedemdziesiąt pięć kilometrów drewnianą łódką z silnikiem po peczorskich płyciznach do osady strażników położonej nad ujściem rzeki Szyżym.

913443_original911260_originalMój przewodnik po Peczorze — strażnik Rezerwatu Peczorsko-Iłyckiego Aleksiej Woronin. Znawca rzeki, wirtuoz w poruszaniu się łodzią po mieliznach i płyciznach. Obecnie wody w rzece jest ledwie po kolana, a czasem jeszcze mniej, ale udało nam się dotrzeć do osady Szyżym.

911470_originalNie ma chyba w rosyjskich rezerwatach bardziej malowniczej osady strażników niż Szyżym. Do osady przyjechałem jednak nie ze względu na jej urodę i wygody, lecz ze względu na pierwotne, nieznające topora lasy. To właśnie tutaj, a także w graniczącym z rezerwatem od północy Parkiem Narodowym „Jugyd Wa”, zachował się największy w Europie masyw leśny nietknięty wycinką przemysłową. Lasy te zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

911697_original912124_original912251_original912557_original912643_original913061_original913237_original913694_original914145_original

Z łoszakami na grzyby…

910014_original

A na śniadanie miałem dziś mleko prosto od łoszy!

O farmie łosi w Rezerwacie Peczorsko-Iłyckim opowiem szczegółowo po powrocie z ekspedycji — teraz brakuje na to czasu, płynę w górę Peczory na kilka dni. Powiem tylko tyle, że cudo to może zobaczyć każdy, kto przyjedzie do osiedla Jaksza. Na gości z daleka bezpośrednio na farmie czekają nowo wybudowane domki. A łosie przechadzają się tuż pod oknami!

Fotowspomnienia o Rezerwacie Zejskim

904666_original

Jestem już nad brzegiem Bajkału, w osadzie Ust-Barguzin. Tutaj mieści się siedziba połączonej dyrekcji Zabajkalskiego Parku Narodowego i Barguzińskiego Rezerwatu Biosfery. Na razie nie zrobiłem ani jednego zdjęcia nad Bajkałem, ale skoro znalazłem się w zasięgu szybkiego internetu, opublikuję fotografie sprzed prawie miesiąca, z Rezerwatu Zejskiego.

Górne zdjęcie zrobiłem na zboczach pasma górskiego Tukuringra. Zdjęcie poniżej — nad Zbiornikiem Zejskim, przez który przechodzi granica rezerwatu. Miejsce, gdzie stoi chatka, nazywa się Ludożerca. Kiedy jeszcze nie istniała tama i rzeka Giluj płynęła naturalnym korytem, znajdował się tu trudny do pokonania łodzią próg, na którym ginęli ludzie. Próg dawno temu skryła woda, ale nazwa pozostała.

904249_original