zachód słońca

Wieś Wierszynino w Kienozierskim Parku Narodowym dziś wieczorem

916755_original

Pierwsze zdjęcie zrobiłem pół godziny przed zachodem słońca, a drugie — tuż po tym, jak słońce skryło się za horyzontem. Czasownia św. Mikołaja Cudotwórcy, której początki sięgają XVIII wieku. Za czasownią widnieje wieś Wierszynino i jezioro Kienoziero.

Całe trzy dni zajęła mi droga z Uralu Północnego, z Parku Narodowego „Jugyd Wa” do Kienozierskiego Parku Narodowego, położonego na granicy obwodu archangielskiego i Karelii. To moja szósta wizyta w tym parku, tutaj znajdują się moje ulubione miejsca północno-zachodniej Rosji.

917185_original

Reklamy

Na marach

887208_original

Moja wyprawa odbywa się zgodnie z planem. Pracowałem już w pięciu rezerwatach, przejechałem trzy tysiące kilometrów. Dziś dotarłem do miasta Zeja obwodu amurskiego. Jutro powinienem się znaleźć w Rezerwacie Zejskim (ros. Зейский заповедник).

Ponieważ mam dziś dostęp do internetu, to opowiem nieco o marach — krajobrazie mało znanym mieszkańcom środkowoeuropejskiej części Rosji. Mar (ros. марь) to otwarta przestrzeń porośnięta z rzadka wątłymi drzewami, bagno na wiecznej zmarzlinie. Federalna trasa łącząca Chabarowsk i Czytę wielokrotnie przecina mary, wyjątkowo rozległe w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym: w rezerwacie „Bastak” (ros. заповедкник „Бастак”) i jego okolicach.

887481_originalW rezerwacie „Bastak” nocowałem na skraju rozległego maru, licząc, że uda mi się zobaczyć rzadkiego żurawia białogłowego. Udało się zobaczyć, ale z odległości kilkuset metrów, tak więc zdjęcia żurawia nie będzie.

888464_originalAle tego oto mieszkańca marów udało się sfotografować. Kulik syberyjski — zadziwiający ptak z Czerwonej Księgi. Największy kulik Rosji. Na zimę odlatuje do Australii.

887580_originalWieczór nad marem.

887918_original888265_original889055_originalWczesny ranek.

889374_originalOrnitolog rezerwatu „Bastak” Andriej Awierin razem ze swoimi kolegami z Chin poszukuje żurawia białogłowego.

Dwa świeże zdjęcia

706541_original

Kamczackie olbrzymy (Kluczewska Sopka, Kamień, Bezimienny) o zachodzie i tuż przed wschodem słońca. Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie, jak wulkany zasnuwa coś w rodzaju chmury ciemnego pyłu. Tak było przez trzy dni, kiedy obozowaliśmy pomiędzy wulkanami Kamień i Tołbaczik. Ale i tak nie udało nam się ustalić, co to było: pył żużlowy czy „sadza” z Wulkanu Bezimiennego.

706704_original