rzeka Kambalna

Matka Czworaczków: otwarcie sezonu rybackiego

825632_original

Jeszcze dwa dni temu myślałem, że Matka Czworaczków poczeka, aż łososie przypłyną na tarło do Jeziora Kambalnego i będzie mogła je łowić bezpośrednio u stóp swojej góry, na której zboczu spędziła wraz z dziećmi całą wiosnę po opuszczeniu gawry. Ale ona postanowiła inaczej: poprowadziła swoje młode na spotkanie z rybami i zagrożeniami.

825202_original

Z powodu wielkiego płatu śniegu zalegającego na urwistym progu w górnym biegu rzeki Kambalnej zmierzające na tarło ryby nie mogą się dostać do jeziora i gromadzą się tuż poniżej przeszkody. W maju warstwa śniegu pokrywająca próg rzeczny miała co najmniej dziesięć metrów grubości, teraz ma jakieś trzy-cztery metry.

Aby pokonać próg, ryby muszą skakać w górę. Ale skakać nie mogą: bezpośrednio nad nurtem wody wiszą śnieżne mosty. Tuż poniżej zalegającego płatu śniegu zgromadziły się nerki i tłumy niedźwiedzi. Jak to zwykle bywa w początkach sezonu rybackiego, między niedźwiedziami trwa ustalanie hierarchii. U niektórych zwierząt widać świeże rany. Od czasu do czasu wybuchają krótkotrwałe konflikty. Napięcie dosłownie wisi w powietrzu i nawet ja, niebiorący udziału w tych porządkach, czuję się czasem strasznie.

825419_original
825873_originalW czasie gdy ogromne samce zajęte są ustalaniem hierarchii, sprytnej młodzieży udaje się zanurkować pod płat śniegu, gdzie zgromadziły się ryby, i uciec w krzaki, aby najeść się schwytaną nerką.

826355_originalWeteran cały w starych szramach. Może to zasługa wciąż jeszcze tkwiących w nim sił, a może zdobytego wcześniej autorytetu — w każdym razie niedźwiedź ten w kolejce do lepszego miejsca stać nie musi. Łowi z wielkim kunsztem, szybko się najada i odchodzi na bok odpoczywać.

826552_originalBardzo mnie zdziwiło pojawienie się Matki Czworaczków w tym lęgowisku zwierza, gdzie nie było ani jednej samicy z młodymi.

826765_originalDziatwa, ujrzawszy taką gromadę niedźwiedzi, schowała się pod mamę. Ta postała przez jakieś pięć minut, oceniając sytuację. Widać było, że dojrzewa w niej decyzja. Niedźwiedzica zaczęła ciężko dyszeć, z pyska potoczyła ślinę…

827127_original
… po czym rzuciła się na najbliższego niedźwiedzia, znacznie większego od niej.

827204_originalDzieci w sekundzie się przyłączyły! Miałem okazję niejednokrotnie obserwować, że w razie konfliktu niedźwiedzia rodzina działa jak jeden organizm.

827494_originalNiedźwiedź nie wytrzymał presji i czmychnął z płatu śniegu na drugi brzeg rzeki.

827894_original
A Matka Czworaczków skierowała się już ku kolejnej ofierze! Opisując w skrócie, w przeciągu dziesięciu minut na płacie śniegu zostałem tylko ja i rodzina Matki Czworaczków!

828111_original
Niedźwiedzica zeszła nad wodę, na najlepsze miejsce, ale przyszedł tam też młody samiec, który nie widział, jak Matka Czworaczków oczyszczała teren. Samczykowi też się dostało!

828568_original
Teraz można polować!

828876_originalDzieci nigdy wcześniej nie widziały, jak się łowi ryby, i początkowo były w szoku, nawet zaczęły wrzeszczeć z przerażenia.

828935_original
Matka wyszła z wody i dzieci trochę się uspokoiły…

829257_original
829565_original
829741_original
830041_original
Najmniejszego niedźwiadka porwał prąd, ale malcowi udało się wleźć na kamień i dołączyć z powrotem do pozostałych.

830326_originalZłowiona! Nawiązywanie znajomości z rybą…

830692_originalDrugą rybę matka z wielką rozkoszą sama zjadła. Specjalnie nie wyszła na brzeg, żeby dzieciarnia jej nie przeszkadzała.

830772_original
A co było później? Później niedźwiedzica co kilka minut łowiła dwukilogramową nerkę!

831142_original
Tak nakarmiła malców, że ikra im się już nie mieściła! Teraz to dopiero niedźwiadki zaczną rosnąć!

Niech się powodzi tej wspaniałej rodzince!

Nieśpieszne kroki kamczackiej wiosny

820548_original

Górne zdjęcie zrobiłem zeszłej jesieni, w październiku, kiedy przyjechałem nad Jezioro Kambalne remontować zapomnianą chatę, w której obecnie mieszkam. Na fotografii widnieje dolny odcinek rzeki Kambalnej Górnej (ros. Верхне-Камбальная, Wierchnie Kambalnaja) — największego dopływu Jeziora Kambalnego. Stąd do mojej chatki jest mniej więcej dwieście metrów.

Jakiś czas później, zimą, oglądając to zdjęcie, pomyślałem sobie: dlaczego by nie zrobić całej serii zdjęć ukazujących ten motyw w różnych porach roku, skoro będę mieszkał nad brzegiem rzeczki przez kilka miesięcy. Jednak w marcu, kiedy tu przyjechałem, mojego pomysłu nie udało mi się zacząć realizować. W kwietniu też nie. W maju podobnie. Przyczyna jest prosta: nie znalazłem rzeki. Na jej miejscu zastałem zasłaną śniegiem równinę, bez jakiegokolwiek śladu wskazującego na istnienie koryta rzecznego. Warstwa śniegu miała jakieś 4-5 metrów grubości, skrywały się pod nią strome brzegi rzeki, karłowate zarośla, głazy narzutowe. Codziennie przemierzałem tę równinę pieszo, na nartach, skuterem śnieżnym, ale i tak nie znalazłem punktu, z którego fotografowałem zeszłego roku — dwumetrowego głazu. Ukazał się on spod śniegu dopiero 10 czerwca, razem z sosną karłową, widniejącą na pierwszym planie. Tamtego ciepłego dnia warstwa śniegu nad korytem rzeki zaczęła się zapadać, a ja zacząłem fotografować zmieniający się krajobraz — robiłem to prawie codziennie, jednym i tym samym obiektywem i aparatem (24 mm, Nikon D800E).

Poniżej zamieszczam kilkanaście zdjęć dokumentujących powolne wkraczanie wiosny na południe Kamczatki. W lipcu chciałbym kontynuować pracę nad tym tematem.

820891_original821065_original821259_original 821691_original 821871_original 822268_original 822467_original822749_original822974_original823076_original823546_original823594_original824307_original824493_original824682_original

Rzeka Kambalna dziś wieczorem

817351_original

Pod wieczór po raz pierwszy od dwóch tygodni na pół godziny wyjrzało słońce. W tym czasie byłem w miejscu oddalonym od mojej chatki o pięć kilometrów w dół rzeki. Jest tam mnóstwo soczystej trawy. Dziś widziałem pierwszego niedźwiedzia goniącego łososia. Niedźwiedzi post zatem dobiegł końca.

Czyżby lato?

807539_original

W Królestwie Kambalnym od dwóch dni bezlitośnie grzeje słońce, a słupek rtęci wskazuje plus dziesięć! W krajobrazie dominują dwa kolory: niebieski i biały — kolory nieba i śniegu.

808107_originalZapadają się śnieżne mosty nad rzeką Kambalną.

808262_originalWszystkie żywe istoty cierpią męki z powodu nietypowych dla tych miejsc upałów. Niedźwiedzica zeszła z gór nad odtajałe błotko w zalewisku Kambalnej, aby po raz pierwszy w tym roku wziąć kąpiel. Ale cierpienia wkrótce się zakończą: synoptycy zapowiadają na jutro pod wieczór zimny tajfun z deszczem i wiatrem.

Jak się uwalniają od zimy tutejsze rzeki…

801148_original

Tutaj, na Kamczatce, proces uwalniania się rzek od lodu wygląda zupełnie inaczej niż w środkowoeuropejskiej części Rosji. Opowiem dziś o wiośnie na rzece Kambalnej. Nie obserwuje się tu klasycznego wiosennego spływu kry i wylewu wód. W ogóle maksymalny poziom wody w rzece przypada na najcieplejsze dni lata, kiedy intensywnie topnieją śnieżniki w górach. Przez całą zimę rzeka Kambalna płynęła nie pod lodem, lecz pod kilkumetrową warstwą śniegu. Jeszcze tydzień temu wykorzystywałem zasypane śniegiem koryto w górnym biegu rzeki w roli szerokiej, lekko pochyłej drogi dla mojego skutera śnieżnego. Jednak po pierwszych deszczach w końcu maja na „drodze” zaczęły się pojawiać takie oto dziury — najpierw w środkowym biegu rzeki, a z upływem dni coraz wyżej. Pierwszego czerwca spadł mocny, całkiem ciepły deszcz. Dosłownie w oczach rozszerzały się przetainy, podnosiły się spod śniegu gałązki krzewów. Wieczorem deszcz ustał i usłyszałem, stojąc na ganku chaty, dziwny szum. Okazało się, że to szumi woda: zawalił się śnieżny strop nad źródłem Kambalnej. Poszedłem wzdłuż rzeki. W niektórych miejscach woda zniosła śnieżne mosty, w innych zaś popłynęła po powierzchni śniegu, tworząc w nim koryto.

801318_originalŹródło Kambalnej. Mosty ze śniegu zapadają się dosłownie w oczach.

801547_original
W tym miejscu woda płynie po powierzchni śniegu.

801934_original
802226_original
Tego wodospadu nie ma na żadnej mapie. Woda spada z górki śniegu o wysokości siedmiu metrów. Zniknie śnieg, zniknie i wodospad.

802798_original
A to Jezioro Kambalne. Nadal skute jest lodem, jednak już wkrótce ujrzę otwartą wodę. Mamy już czerwiec, ale najważniejsze wiosenne wydarzenia wciąż jeszcze przede mną. Możecie mi zazdrościć :)