Kamczatka

Nowe doniesienia w sprawie Jeziora Kronockiego

Na zdjęciu: meandry rzeki Listwiennicznaja nieopodal jej ujścia do Jeziora Kronockiego.
Tutaj trwa zbiórka podpisów pod petycją w sprawie ochrony Jeziora Kronockiego. Mamy już ponad 14 tys. podpisów!

Reklamy

Dasza wraca do domu!

Dobra wiadomość: kierowniczka działu naukowego Daria Paniczewa została wypuszczona z chabarowskiego aresztu i wraca na Kamczatkę, do syna! Na razie jednak przebywać będzie w areszcie domowym. Podziękowania dla wszystkich, którzy wspierają Darię!!!

Wciąż zbieramy podpisy pod petycją! Jestem przekonany, że się przydadzą! Absurdalnych zarzutów wobec Darii nie oddalono. Nikt też nie dał gwarancji, że Jezioro Kronockie pozostanie nienaruszone.

Petycję podpisać można tutaj.

„Oligarchów u nas wielu, a Jezioro Kronockie jest tylko jedno…”

Jezioro Kronockie nie jest dla mnie czymś abstrakcyjnym. Spędziłem nad jego brzegami nie jeden miesiąc, pracując jako strażnik rezerwatu. Znam każdy zakątek tego największego słodkowodnego zbiornika Kamczatki. Nad wypływającą z niego rzeką Kronocką mieszkałem w latach 2010-2011 przez ponad rok, nie wyjeżdżając ani razu w miejsca bardziej cywilizowane. Przez cały ten okres codziennie publikowałem wpisy na blogu — wielu z was pewnie dobrze to pamięta. O tym szczęśliwym roku w moim życiu opowiedziałem w książce Moi kamczaccy sąsiedzi (ros. Мои камчатские соседи), która stała się bestsellerem i doczekała się pięciu wydań. Moi sąsiedzi: lisy Alisa, Kazik, Złodziej Złodziejewicz, niedźwiedzie Szkaf Komodycz, Suziemka, Robinson stali się bliscy wielu czytelnikom. I teraz temu rajskiemu zakątkowi grozi realne niebezpieczeństwo.

Jezioro Kronockie znajduje się pośrodku Kronockiego Rezerwatu Biosfery, wpisanego na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cóż by tu mogło zagrozić jezioru? Odpowiedź jest znana: bezgraniczna ludzka chciwość — o czym przeczytać można tutaj (po rosyjsku).

Obowiązujące prawo jest zdecydowanie po stronie rezerwatu, ale ludzie, którzy stoją za projektem pozyskiwania ryb z jeziora, są w stanie zmienić prawo lub je zignorować. Takie przypadki w historii współczesnej Rosji już się zdarzały, przywołać tu można chociażby budowę zbiornika na rzece Biełaja, który zmienił krajobraz Baszkirskiego Parku Narodowego.

Gdy tylko załoga rezerwatu zaczęła przeciwstawiać się szaleństwu oligarchów, aktywizowały się kamczackie siłowiki, stając naturalnie po tej stronie, gdzie są wielkie pieniędze. Dobrze to znam: i ja, i moi bliscy, i moi znajomi doświadczaliśmy podobnej presji, gdy w 2007 roku rozpoczynaliśmy walkę ze zorganizowanym kłusownictwem w Zakazniku Południowokamczackim. Wtedy siły dobra zwyciężyły. Teraz schemat działań jest taki sam, ale użyte środki bardziej bezwzględne. Wczoraj aresztowano i przewieziono do Chabarowska kierowniczkę działu naukowego Darię Paniczewą — organizatorkę badań naukowych pokazujących zgubny dla przyrody i nieopłacalny pod względem ekonomicznym charakter wspomnianego projektu. Przedstawiono jej absurdalny zarzut popełnienia przestępstwa gospodarczego. Daria samotnie wychowuje niepełnoletniego syna. Dziecko jest teraz u jej przyjaciół, ale schemat działań siłowików jest znany: spróbują zaangażować organy opieki społecznej. Wcześniej u niemal wszystkich zastępców dyrektora rezerwatu odbyły się przeszukania.

Ani Jeziora Kronockiego, ani Rezerwatu Kronockiego, ani Darii Paniczewej nie oddamy na pastwę ludzi, przez których trzeszczy i jęczy Rosja. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy; przecież jest nas tak wielu — tych, dla których dzika przyroda Kamczatki to nie puste słowa! Pokażmy to!

Na początek podpisujemy petycję tutaj!

Nie dajcie się, moi kamczaccy koledzy i przyjaciele! Nie daj się, Dario Michajłowna! Sił wszystkim!

Jezioro Kronockie to biegun zimna rezerwatu. Zimą nie są tu niczym niezwykłym czterdziestostopniowe mrozy, a grubość lodu pokrywającego jezioro może sięgać jednego metra.

Jedyne miejsce, które nigdy nie zamarza, to ujście rzeki Kronockiej. Tutaj zaczyna ona swój trzydziestokilometrowy bieg ku Pacyfiku.

Jezioro latem.

W tafli jeziora odbija się regularny stożek Kronockiej Sopki.

Wulkan Unana w porannym świetle.

Wieczorne sylwetki Gór Wałagińskich.

Mgieł ciąg dalszy. Tym razem kamczackich

Bardzo lubię fotografować to, co ulotne; to, co można ujrzeć przez krótką chwilę podczas zmiany pogody, zmiany dnia w noc i nocy w dzień, zmiany jednej pory roku w drugą. To może być niebieski mrok przed wschodem i po zachodzie słońca, poranny szron na jagodach brusznicy, promień słońca przeświecający zza gęstych chmur, plama światła na zboczu góry, oszronione porannym mrozem konie na skraju mojej wsi. Efemeryczne letnie mgły poprzedzające słoneczny letni dzień to jeden z moich ulubionych tematów. Ostatnio prezentowałem rozpływające się w słońcu mgły sfotografowane w Rezerwacie „Briański Las”, dziś czas na poranne letnie mgły z drugiego końca mojego kraju.

Na górnym zdjęciu widnieje Jezioro Kurylskie położone w Zakazniku Południowokamczackim. Na pierwszym planie widać krater Wulkanu Iljinskiego. Kilka jaskrawoczerwonych pikseli na skraju krateru po prawej stronie zdjęcia to ja, a ściślej rzecz biorąc: kurtka, którą miałem na sobie :) Żeby znaleźć się w kraterze o świcie, musiałem cały poprzedni dzień wspinać się na szczyt wulkanu, obładowany ciężkim plecakiem. Ale poranek był tego wart! Mgła rozproszyła się tak szybko, że zdążyłem zużyć jedynie dwie baterie w dronie, z czterech przyniesionych.

Z tym zdjęciem było znacznie łatwiej: drona puszczałem z osady strażników na przylądku Trawianoj. Pod cienką warstwą mgły widnieją meandry rzeki Chakycyn — największej rzeki wpadającej do Jeziora Kurylskiego.

U dołu zdjęcia można dostrzec pod warstwą mgły przylądek Trawianoj i dachy zabudowań w osadzie strażników.

Kędzior mgły.

Wyspy Samangi położone na Jeziorze Kurylskim.

Mgła w dolinie rzeki Oziornaja, wypływającej z Jeziora Kurylskiego i kończącej swój bieg w Morzu Ochockim.

Rzeczka Wyczinkija. Białe punkciki to mewy, a ciemne — niedźwiedzie wypatrujące płynących na tarło łososi.

Zdjęcia zamieszczone w tym wpisie zostały zrobione z lotu ptaka, aparat znajdował się nad warstwą mgieł. Mam nadzieję, że w kolejnym wpisie pojawią się zdjęcia zrobione z ziemi, w gąszczu mgieł :)

Dla kamczackich czytelników

We wtorek, 24 kwietnia, planuję wystąpienie w Pietropawłowsku Kamczackim. Spotkanie z mieszkańcami stolicy Kraju Kamczackiego poświęcone będzie mojej 4-letniej ekspedycji fotograficznej śladem rezerwatów i parków narodowych Rosji. Odbędzie się ono w Kamczackiej Bibliotece Naukowej im. S. P. Kraszeninnikowa. Początek o godz. 18.30. Wstęp wolny. Zapraszam!

Na zdjęciu: kwietniowy świt nad Jeziorem Kurylskim w Zakazniku Południowokamczackim.

„Niedźwiedzie Kamczatki. Początek życia”. Rosyjska premiera!

Pamiętacie, jak zbieraliśmy (i zebraliśmy!) pieniądze na produkcję filmu o niedźwiedzim dzieciństwie dla nowo powstałego studia filmowego „Lesfilm”? Pamiętacie wielodzietną niedźwiedzicę Matkę Czworaczków i wspaniałą poławiaczkę ryb Mamę Teslę, o których w 2015 roku opowiadałem na blogu? Po niecałych trzech latach film jest gotowy do pokazów. 17 kwietnia w Moskwie, podczas uroczystości zamknięcia Festiwalu Filmów Dokumentalnych „DOKer” odbędzie się rosyjska premiera filmu „Niedźwiedzie Kamczatki. Początek życia”. Po projekcji 52-minutowego filmu zaplanowane jest spotkanie z autorami, w tym ze mną. Do zobaczenia na premierze!