Rezerwat „Czarne Ziemie”

Studnia artezyjska

555544_original

Na granicy Kałmucji i obwodu astrachańskiego jest kilka studni artezyjskich, wywierconych jeszcze w czasach ZSRR, aby poić bydło. Woda z takich studni wypływa samoczynnie, tworząc niewielkie słonawe jeziorka. Naturalne zbiorniki wodne nie występują na tej półpustyni, dlatego studnie są tak ważne dla dzikich zwierząt jako źródło wody. Po stronie Kałmucji rozciąga się Rezerwat „Czarne Ziemie”, a po stronie obwodu astrachańskiego — zakaznik Stiepnoj (ros. заказник Степной). Tereny te są całkiem nieźle chronione przed kłusownikami, dlatego właśnie tutaj najłatwiej mi było sfotografować resztki niegdyś licznych stad suhaków.

W okolicach jednej ze studni spędziłem połowę swojego czasu na stepie, obserwując z kryjówki życie nad wodopojem. Razem z wodą z czeluści ziemi wydostaje się metan, który ktoś podpalił jeszcze zimą. Ogień płonie już od kilku miesięcy i zwierzęta zdążyły się do niego przyzwyczaić. Widziałem ślady suhaków i nawet wilków w odległości zaledwie kilkudziesięciu kroków od płomieni.

555937_original556260_originalPodczas pierwszego noclegu na stepie udało mi się przed wchodem słońca sfotografować stado suhaków nad wodami artezyjskimi.

556455_original556618_originalNastępnej nocy miałem niebywałe szczęście: nad wodopojem zjawiło się pięć wilków. Co prawda, cała piątka nie zmieściła się w kadrze.

558383_original556920_originalŻurawie stepowe nad wodopojem tuż po zachodzie słońca.

557311_originalKazarka rdzawa — kaczka ta zakłada gniazda najczęściej w opuszczonych lisich norach.

557542_original557687_originalBrodziec leśny?

558126_originalTak samo jak zdjęcia wilków cieszą mnie zdjęcia cudacznego szczudłaka zwyczajnego, wpisanego do Czerwonej Księgi.

557930_original

Pozdrowienia z Czarnych Ziem!

552205_original

Pozdrawiam z nadkaspijskich półpustyń, z Rezerwatu „Czarne Ziemie”! Zgodnie z moimi przewidywaniami zasięgu tutaj praktycznie nie ma — wybaczcie mi moje długie milczenie. Aby opublikować ten post i poinformować, że u mnie wszystko w porządku, musiałem pojechać sto kilometrów dalej w kierunku miejscowości Jaszkul (ros. Яшкуль), gdzie można złapać czasem słabszy, czasem mocniejszy zasięg telefonii komórkowej.
Zamieściłem post, kupiłem jedzenie — i z powrotem… Szczegółowe sprawozdanie będzie później, gdy wrócę do udogodnień cywilizacji :)

552535_original

Rosyjskie rezerwaty przyrody

Caucasus spursKaukaski Rezerwat Biosfery.

Kandalaksha archipelagoRezerwat Kandałakszański. Wyspy na Morzu Białym.

Rybinskoye SeaDarwinowski Rezerwat Biosfery. Wieczór nad Zbiornikiem Rybińskim.

Golovnin CalderaRezerwat Kurylski. Jezioro Kipiaszczeje (ros. Кипящее) w kalderze wulkanu Gołowina na wyspie Kunaszyr (ros. Кунашир).

Multa LakeKatuński Rezerwat Biosfery na Ałtaju.

001gg7t9Rezerwat „Kałużskije zasieki” (ros. заповедник „Калужские засеки”). Żyje tu wolna populacja żubrów.

001ghxedTurniej koziorożców kaukaskich w Kabardyjsko-Bałkarskim Rezerwacie Wysokogórskim.

Saiga mother and twins Gdyby nie został utworzony Rezerwat „Czarne Ziemie”, suhaki — ssaki z rodziny krętorogich — najprawdopodobniej zniknęłyby już z obszaru Europy.

Wading with cranesOśrodek hodowli żurawi w Ockim Rezerwacie Biosfery.

A wokół tylko step i step… (cz. 2)

00054q1k

Na początku drugiej dekady maja większość samic suhaków rodziła młode na terytorium Rezerwatu „Czarne Ziemie” i teraz przez kilka dni zwierzęta pozostaną na chronionym obszarze. To cud: w ciągu tygodnia populacja suhaków zwiększyła się dwukrotnie! U każdej samicy pojawiło się jedno lub dwa młode. Na obszarze kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych suhaki stworzyły ogromne przedszkole, w którym samych dorosłych osobników jest około 10 tysięcy, co stanowi większą część europejskiej populacji tych kopytnych. Tysiące przenikliwych par oczu obserwują bacznie step, ale przybyłe tu wilki, lisy, orły i sępy ściągają należną daninę. Razem z pracownikami rezerwatu wzięliśmy udział w corocznym liczeniu nowo narodzonych suhaków, które przez pierwsze dni życia nie uciekają przed ludźmi, lecz przyczajają się, leżąc w bezruchu. Można je wziąć na ręce, zbadać i położyć z powrotem. Przez te kilka dni mam szansę sfotografować z bliska te niezwykle czujne zwierzęta.

0005ezb800055x23000567zw

W środku nocy zawieźliśmy samochodem, nie włączając reflektorów, namiot, jedzenie i sprzęt w miejsce skupiska suhaków. Pietia i Chongar pomogli mi postawić kryjówkę pod ruinami starej owczarni i wrócili do osady strażników. Zostałem sam pod błyszczącymi południowymi gwiazdami. Mieli po mnie przyjechać następnego dnia. Na długo przed świtem usłyszałem beczenie tysięcy młodych suhaków i ich matek, które nawoływały się wzajemnie na poranne karmienie. Step ożył. Przez okienko w kryjówce widziałem setki niewyraźnych sylwetek suhaków! Niektóre z nich szły ze swoimi dziećmi!

0005b9540005727k000582rc000593wt0005ad8y

Miejsce okazało się idealne: ścieżki zwierząt biegły tuż obok mojej kryjówki. A do tego mogłem je fotografować na tle rozjaśniającego się nieba! Otuliłem Nikona D3 swetrem, żeby dźwięk migawki był mniej słyszalny, ale on i tak zawsze wydaje mi się ogłuszający. Jednak zwierzętom praktycznie nie sprawiało to różnicy, na dźwięk aparatu reagowały tylko te, które znajdowały się w odległości pięciu kroków ode mnie. Liczne suhaki zatrzymywały się przy ruinach. Gliniane mury owczarni wzniesiono kilkadziesiąt lat temu z przywiezionej tu zasolonej gliny i teraz zwierzęta obgryzają ją, uzupełniając niedobór minerałów. W grupie tysiąca suhaków, które w ciągu doby minęły moją kryjówkę, było jedynie 10-15 samców. Brak samców, zabijanych dla rogów przez kłusowników, to największe zagrożenie dla populacji suhaków. Zimą, w czasie okresu godowego, samce nie są w stanie spełnić swoich obowiązków, dlatego też przeciąga się okres wykotu, jak również wiele z samic nie zostaje pokrytych.

W ciągu dnia zerwał się silny wiatr, podnosząc tumany piasku. Piasek zasypał mi obiektywy, dlatego je spakowałem, zatkałem też wszystkie otwory w kryjówce. Ale pył i tak jakimś sposobem przedzierał się do wewnątrz, wchodził do oczu, nosa, uszu, trzeszczał w zębach. I właśnie pył może być odpowiedzią na pytanie, po co suhakom trąbopodobny nos-filtr. Przecież nawet jeśli nie ma wiatru, biegnące z prędkością 70 km/h stado suhaków podnosi na suchym stepie tuman pyłu, widoczny z daleka. Nos suhaków ponadto pełni rolę świetnego rezonatora w procesie komunikowania się na rozległych stepach. Na kilka godzin przed zachodem słońca wiatr nieoczekiwanie ucichł i znowu miałem szansę obserwować i fotografować suhaki.

Niebo pociemniało. Nad stepem rozsypały się gwiazdy. Powietrze wypełnił ostry zapach piołunu. Składałem kryjówkę i chowałem sprzęt. W ciemności słychać było warkot samochodu jadącego po mnie. Zadanie wypełnione. Uświadomiłem sobie wtedy, że od miesiąca codziennie wstawałem na długo przed wschodem słońca, że od miesiąca nie miałem możliwości normalnie się umyć, zjeść normalnie przyrządzone posiłki, że od miesiąca nie widziałem swoich bliskich (oprócz Pieti)… Żegnaj, stepie! Żegnajcie, suhaki! Jutro pojadę do domu…

0005ctef

Sąsiad suhaków: suseł.

0005dswz

Inny sąsiad suhaków: żuraw stepowy przy swoim gnieździe.

Więcej informacji o suhakach można znaleźć na stronach:
http://www.saiga-conservation.com
http://saigak.biodiversity.ru/index.html

A wokół tylko step i step… (cz. 1)

0004kt99

Najwyższy czas, żeby moi czytelnicy odpoczęli sobie trochę od niedźwiedzi i przenieśli się w te miejsca, gdzie one nie występują :)

Równo rok temu razem z 24-letnim synem Pietią jeździłem do Kałmucji fotografować step i suhaki w ramach międzynarodowego projektu fotograficznego „Cuda dzikiej przyrody Europy” (WWE). Dzisiaj publikuję relację z wydarzeń tamtej wiosny.

000528r6

Opuszczona owczarnia na stepie.

0004p05q

Szron na tulipanie Schrenka.

0004q46b

Inny gatunek dzikich tulipanów: tulipan Bibersteina.

0004r1k8

Karłowate irysy.

0004s9b8

Także karłowate irysy, ale w innym kolorze.

0004t98q

Ostnica w promieniach zachodzącego słońca.

Wokół tylko step i step… Jesteśmy w Kałmucji — na południowo-wschodnim krańcu Europy, niedaleko Morza Kaspijskiego. Do Moskwy stąd jest niemal dwa tysiące kilometrów, do Morza Kaspijskiego — jakieś sto kilometrów. Kałmuckie stepy były niegdyś dnem Morza Kaspijskiego.

Jeszcze w XVII-XVIII wieku suhaki żyły w Europie na ogromnych przestrzeniach stepów, ciągnących się od Wołgi do Dniestru. Do połowy ubiegłego wieku suhakom udało się przetrwać jedynie tam, gdzie zachowały się rozległe dzikie stepy: na Nizinie Nadkaspijskiej, na prawym brzegu Wołgi. Jednakże ówczesna liczebność suhaków — ok. 800 tys. osobników — nie budziła niepokoju co do stabilności populacji. Dopiero upadek ZSRR okazał się katastrofalny w skutkach dla tego gatunku. Runęła „żelazna kurtyna”, granice przestały być barierą nie do pokonania. Obecnie największym zagrożeniem dla populacji suhaków jest kłusownictwo. Zwierzęta te zabijane są dla rogów, uważanych za cenne lekarstwo w tradycyjnej medycynie chińskiej. Obecnie liczebność całej europejskiej populacji suhaków jest zatrważająco niska, nie przekracza 18 tys. osobników, przy czym odsetek dorosłych samców stanowi, według różnych danych, zaledwie 1-10%. Gatunek ten zagrożony jest wymarciem.

Fotografowanie tak rzadkich zwierząt to niełatwe zadanie. Od dwóch tygodni krążymy po nadkaspijskich stepach i tylko raz widzieliśmy małe stadko złożone z 12 osobników, które przemknęło w odległości 2 kilometrów od nas. Martwimy się, czy uda nam się wywiązać z zadania. Czy natrafimy na skupisko suhaków i czy zdołamy podejść do nich na odległość odpowiednią do fotografowania?

Suhaki to nasz główny cel. Ale wiosenny step to nie tylko suhaki. Mieliśmy szczęście trafić na okres kwitnienia dzikich tulipanów i karłowatych irysów. Niezapomniane widowisko! Step usiany jest milionami kolorowych kwiatków — w większości  jaskrawoczerwonych, ale spotyka się też białe, żółte i fioletowe. Panuje tu klimat kontynentalny suchy. Mroźne ranki, z temperaturą do -10oC, sprawiają, że tulipany pokrywają się szronem, a ich delikatne łodygi zamarzają. My też marzniemy, w końcu nocujemy głównie na stepie, w samochodzie albo w namiocie. Jednak w ciągu dnia słońce szybko ogrzewa step do 15-20oC i tulipany odmarzają. A my wraz z nimi. U ptaków trwa teraz sezon godowy. Śpiewają tysiące skowronków, tokują strepety, przy lisich norach siedzą ohary i kazarki rdzawe — kaczki zakładające swoje gniazda w opuszczonych norach ssaków. Codziennie widzimy kilkadziesiąt par żurawi stepowych, które zajmują teraz swoje rewiry gniazdowe.

00053e1s

Zając szarak na porannym stepie.

0004we5g

Ohary.

0004xd55

Orzeł stepowy w gnieździe.

0004yfpd

Pisklęta orła stepowego.

0004zzde

Żuraw stepowy w wieczornym oświetleniu.

W ostatnich dniach kwietnia zamieszkaliśmy w osadzie strażników Acan-Chuduk, na terytorium Rezerwatu „Czarne Ziemie” (ros. заповедник „Черные земли”), skąd kontynuujemy poszukiwania suhaków…

Będąc już w sercu dzikiego stepu, odkryliśmy, że Pietia zapomniał spakować kubek przed wyprawą do Kałmucji. Najpierw musieliśmy pić herbatę i kawę z jednego kubka. Ale wkrótce Pietii udało się zdobyć na stepie sześć czarek do herbaty! 9 maja pracownik rezerwatu Chongor Mandżijew zaprosił nas do swojej rodzinnej kałmuckiej miejscowości Adyk — to mniej więcej 100 kilometrów drogi od naszego obozu. W Adyku trwało podwójne święto: Dzień Zwycięstwa i 400. rocznica przyłączenia się Kałmucji do Rosji. Kałmucy przybyli do Europy, na prawy brzeg Wołgi, z Azji Środkowej ponad 400 lat temu i do naszych czasów zachowali nie tylko czystość rasy mongoloidalnej i oryginalną kulturę, ale także wiarę buddyjską.

00051q3g

Pietia w towarzystwie Kałmuków podczas uroczystości w Adyku.

Świętowanie odbywało się na krańcach Adyka. Zebrało się kilkaset ludzi. Trafiliśmy na przedstawienie teatralne opowiadające o wspólnej historii rosyjskiego i kałmuckiego narodu. Były tańce ludowe, pieśni, skoki na koniach, walki. Ogłoszono też zawody w podnoszeniu 30-kilogramowej girii. Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca był zestaw kryształowych kieliszków, za zajęcie drugiego — zestaw szklanych kieliszków, a za zajęcie trzeciego — czarki do herbaty. Czarki — oto czego potrzebował Pietia! Powiedziałem mu: „To twoja szansa, abyś mógł pić herbatę ze swojego naczynia!”. Zaczął się wykręcać, ale razem z Chongorem popchnęliśmy go pod girię. Kałmuckie dziewczyny zgodnie zaczęły klaskać. Pietia nie mógł się już wycofać, ale nie mógł też zająć pierwszego albo drugiego miejsca — po co nam na stepie kieliszki? I wycisnął girię 40 razy, obliczywszy dokładnie, ile potrzeba do zajęcia trzeciego miejsca. Po minucie zestaw sześciu czarek był w jego rękach.

Wieczorem 9 maja wracaliśmy z uroczystości w Adyku. Do granic rezerwatu zostało jakieś 20 kilometrów. Samochód wjechał na niewysoką piaszczystą grzędę i przed nami ukazała się zielona dolina, oświetlona łagodnym wieczornym słońcem. Nasze oczy od razu wypatrzyły stado setki suhaków, które z maksymalną prędkością biegły przez step, za nimi zaś pędziły trzy motocykle. Kłusownicy! Natychmiast zauważyli nasz samochód stojący na szczycie wzgórza i — nie zmniejszając prędkości — rozpierzchli się w różne strony, niczym uliczne złodziejaszki.

0005081g

Suhaki zaś kontynuowały swój morderczy bieg, oddalając się od rezerwatu. Przebiegły przez wzgórze, na którym staliśmy, i popędziły wzdłuż szosy Elista-Astrachań, jak gdyby ścigały się z jadącymi samochodami. Zrobiłem parę zdjęć suhaków pędzących wzdłuż drogi. Przez obiektyw 300 mm widać było, że są to samce. Rogi! Oto obiekt pożądania kłusowników! Chongarowi udało się nawiązać łączność z patrolem znajdującym się na północnej granicy strefy buforowej rezerwatu i po mniej więcej 10 minutach zjawili się strażnicy. Podążyliśmy za pozostawionymi w trawie śladami motorów. Jeden ze śladów doprowadził nas do owczarni, pod którą stał sportowy motocykl z gorącym silnikiem. Młodzieniec, o powierzchowności mieszkańca Kaukazu, ze sztucznym zapałem doił krowę: „Zaganiałem krowy ze stepu do stajni, dlatego motor jest gorący…”. Niestety, uprawnienia strażników kończą się na granicy strefy buforowej. Skontaktowali się oni z dzielnicowym milicjantem, ale okazało się, że jest w mieście, 100 kilometrów dalej. Ślady drugiego motocykla prowadziły do innej owczarni, a trzeciego — do drogi asfaltowej w pobliżu Chołchuty.

Cóż za ironia losu: kłusownicy pomogli mi zrobić pierwsze zdjęcia suhaków… Miejmy nadzieję, że całe stado wróci na zbawienne tereny Rezerwatu „Czarne Ziemie”…

Ciąg dalszy nastąpi…