Zakaznik Południowokamczacki

Dla kamczackich czytelników

We wtorek, 24 kwietnia, planuję wystąpienie w Pietropawłowsku Kamczackim. Spotkanie z mieszkańcami stolicy Kraju Kamczackiego poświęcone będzie mojej 4-letniej ekspedycji fotograficznej śladem rezerwatów i parków narodowych Rosji. Odbędzie się ono w Kamczackiej Bibliotece Naukowej im. S. P. Kraszeninnikowa. Początek o godz. 18.30. Wstęp wolny. Zapraszam!

Na zdjęciu: kwietniowy świt nad Jeziorem Kurylskim w Zakazniku Południowokamczackim.

Reklamy

Prawie czarno-białe

Małe zestawienie prawie czarno-białych zdjęć.
Powyżej: niedźwiedzica z młodymi na zboczu Wulkanu Kambalnego, w Zakazniku Południowokamczackim.

Wrześniowy poranek w Briańskim Lesie.

Mglisty poranek w górnym biegu rzeki Mały Abakan, w Rezerwacie Chakaskim.

Jak spędzę lato

W tym roku lata u mnie nie będzie. Ekspedycje i nawet niedalekie wojaże okryte są tabu. Tabu obejmuje nawet fotografowanie! Dopóki nie skończę pisać książki o swojej ekspedycji. Czteroletniej ekspedycji poświęconej stuleciu istnienia obszarów chronionych w Rosji. Ekspedycji, której trasa biegła z Lasu Briańskiego na Kamczatkę i z powrotem tropem rezerwatów i parków narodowych. Książka będzie gruba, nie chce się zmieścić w jednym tomie. Temat jest obszerny, zdjęć tysiące, wrażeń i informacji masa. W kwestii pisania jednak słabeusz ze mnie. Wolałbym po lasach i górach z aparatem pobiegać. Ciężko mi idzie, ale zmuszam się cały czas, w przeciwnym razie cztery lata pójdą na marne…

Równolegle przygotowuję dużą wystawę fotograficzną poświęconą tejże ekspedycji i związanym z nią tematowi obszarów chronionych. Wystawa planowana jest na październik, najpierw odbędzie się w Moskwie, a następnie w kilku innych miastach Rosji. O szczegółach poinformuję nieco później.

Mówi się, że najlepszy odpoczynek to nie spokój, ale zmiana zajęcia. No to zrobiłem sobie dziś wolne od pisania i wybrałem zdjęcia do swojego nowego kalendarza na 2018 rok. Ponieważ bardzo tęsknię za chłodnym półwyspem i jego dzikimi mieszkańcami, kalendarz zatytułowany będzie „Niedźwiedzie sezony”. Dzisiejsze zdjęcie było kandydatem do kalendarza, ale ostatecznie odpadło. Pokażę je więc chociażby tutaj. Przedstawia niedźwiedzia na wiosennym zamarzniętym Jeziorze Kamabalnym, w Zakazniku Południowokamczackim.

Osiem miesięcy szczęścia albo jak spędziłem koniec lata

876757_original

27 stycznia planuję wystąpienie w moskiewskiej sali odczytowej „Moj kursiw”. Będę opowiadał o minionym lecie, o życiu i przygodach w odległej osadzie strażników w Zakazniku Południowokamczackim, o poszukiwaniach niedźwiedzich gawr, o wspaniałych niedźwiedzich matkach i niedźwiedzim dzieciństwie, o ochronie i fotografowaniu dzikiej przyrody, o Lesfilmie, o planach na następny sezon. Szczegóły tutaj. Zapraszam!

876996_originalPrzed gawrą, którą opuścił niedawno kudłaty gospodarz.

877256_original
Tłum niedźwiedzi nad rzeką Kambalną, stanowiącą miejsce tarła łososi.

878369_original
Matka Czworaczków z przychówkiem.

878284_original
Chatka na brzegu Jeziora Kambalnego.

Różnica wzrostu

875193_original

Ten oto wychodek zbudowaliśmy — w przyziemnych celach — razem z Jurą Paninem (na zdjęciu po prawej) nieopodal chatki stojącej nad brzegiem Jeziora Kambalnego. Początkowo nawet nie chciałem wstawiać drzwi do toalety, ponieważ rozpościerał się z niej zachwycający widok na Wulkan Kambalny. Taki ze mnie romantyk. Ale miałem jakieś przeczucia i ostatecznie wstawiłem drzwi.

Wiosną zjawił się niedźwiedź i doszedł do wniosku, że wychodek będzie idealnym miejscem do znakowania terytorium. Niedźwiedzie wykorzystują do znakowania terytorium zazwyczaj stare drzewa, ale na południowym krańcu Kamczatki nie ma drzew, gdyż częste sztormowe wiatry nie pozwalają im wyrosnąć. Tutaj mogą przetrwać jedynie karłowate krzewy.

Nasza toaleta była dla niedźwiedzia prawdziwym odkryciem. Przychodził, ocierał się grzbietem i szyją o budynek, oddawał mocz, gryzł róg toalety. Tak właśnie niedźwiedzie informują współplemieńców o swoim istnieniu.

A my musieliśmy chodzić do wychodka z flarą…

Jak wyglądają teraz niedźwiedzie rodziny z tegorocznymi młodymi

873664_original

W ciągu ostatnich dni nad jeziorem wyraźnie ubyło niedźwiedzi. Rozchodzą się do miejsc gawrowania. Tylko najbardziej wytrwałe samice wiąż przebywają z młodymi na tarliskach.

Na pierwszym zdjęciu: Natalia z trójką tegorocznych młodych. Rodzina ta w połowie lata pojawiła się w okolicach osady strażników Oziornyj, stając się główną atrakcją wśród turystów. Wszyscy się wtedy zamartwiali mizernym wyglądem niedźwiedzicy i jej przychówku. Ale teraz nie trzeba się już martwić: Natalia i jej dziatwa są idealnie przygotowane do zimowania i wciąż obrastają w sadło.

873882_originalA to Tesla z Sonią i Samsonem — nasi sąsiedzi z okolic osady Trawianoj. Boję się, że nie zdążą dotrzeć do gawry, bo usną po drodze :)