step

Nęcące drogi…

Kilka lat temu przyszło mi czekać na lotną pogodę w odległej osadzie strażników Rezerwatu Kronockiego. Nie mogłem się zbyt daleko zapuszczać, ponieważ helikopter mógł przylecieć po mnie w każdej chwili. Na strychu strażniczej chatki stały skrzynie z zakurzonymi książkami, które pomogły mi przeczekać niepogodę. Jedną z książek — „Przewodnik po psychiatrii” — przeczytałem od deski do deski. W książce tej znalazłem opis swojej choroby. Poriomanii, zwanej też dromomanią. Czyli nieprzepartego popędu do podróży. Później jednak profesjonalny psychiatra rozczarował mnie. Okazało się, że o prawdziwej dromomanii można mówić, kiedy człowiek zupełnie się nie kontroluje: ląduje w innym mieście i zupełnie nie pamięta, jak się tam znalazł. Ale skoro jest taka choroba, to muszą być i stany pograniczne, kiedy człowieka nic nie może powstrzymać, jednak cały czas panuje on nad sytuacją. I jeśli dla takiego człowieka nadeszła pora, by wyruszyć w podróż, to on wyruszy. I nie ma znaczenia, jak tego dokona.

Kiedy wybierałem fotografie do książki opowiadającej o mojej wyprawie śladami rosyjskich rezerwatów, przygotowałem zestaw zdjęć przedstawiających drogi, które miałem okazję przemierzyć w ciągu tych czterech ekspedycyjnych sezonów. Do książki trafi zaledwie kilka z tych zdjęć, a resztę pokażę tutaj. Jeśli w jakiś sposób poruszą was te fotografie, będzie to oznaczać, że też jesteście nosicielami wirusa dromomanii :)

Górne zdjęcie jest pierwszym, jakie zrobiłem podczas wyprawy. Zrobiłem je prosto z kabiny swojej ciężarówki 11 kwietnia 2013 roku, po kilku minutach od wyjazdu ze wsi Czuchraje.

A to zdjęcie zrobiłem ponad rok później, latem 2014 roku na Kamczatce, na mierzei pomiędzy Morzem Ochockim i rzeką Opałą. Droga ta prowadzi na południe Kamczatki, w kierunku rzeki Oziornaja, wypływającej z Jeziora Kurylskiego. Jezioro to było najdalszym punktem mojej wyprawy.

Droga patrolowa w dąbrowach Rezerwatu Łazowskiego (Kraj Nadmorski).

A tą oto drogą pokonałem pasmo górskie Sichote-Aliń, jadąc z Rezerwatu Sichotealińskiego w kierunku Chabarowska.

Kiedy wjeżdżałem z obwodu archangielskiego do pierwszego karelskiego miasteczka Pudoż, dogonili mnie na sygnale policjanci z drogówki i wlepili mi mandat za brudną rejestrację. Musiałem zapłacić 250 rubli. Był to jedyny mandat, jaki dostałem w ciągu czterech lat wyprawy, w trasie liczącej ponad 60 tysięcy kilometrów.

Pogodny ranek gdzieś nieopodal Krasnojarska.

Jesień w Kienozierskim Parku Narodowym, obwód archangielski, rejon kargopolski. Droga ta ciągnie się wzdłuż wierzchowiny zalesionej grzędy morenowej, stanowiącej dział wodny między zlewiskiem Morza Białego i Morza Bałtyckiego.

Karelia, jesień 2016 roku, ostatni miesiąc ekspedycji.

Droga patrolowa w Rezerwacie „Czarne Ziemie” w Kałmucji.

Kolejna droga patrolowa, ale tym razem w Rezerwacie Orenburskim, sektor „Step Burtiński”.

Kraj Ałtajski. Tą drogą przeprawiałem się do Rezerwatu Tigirieckiego.

2013 rok. Droga na wyspie Olchon nad Bajkałem. Wyspa ta jest skupiskiem wszelkich problemów, jakie zrodził rozkwit turystyki zmotoryzowanej. Życzmy sił moim kolegom z Nadbajkalskiego Parku Narodowego i miejscowym władzom w działaniach na rzecz ekologizacji turystyki w tym wspaniałym miejscu.

Listopad 2013 roku. Pierwsze kilometry mojej ciężarówki na Kamczatce.

Trasa „Amur” gdzieś między Czytą i Birobidżanem.

Droga przez Step Agiński prowadząca do Rezerwatu Daurskiego.

Kraj Nadmorski. Droga ta prowadzi przez terytorium Rezerwatu Sichotealińskiego do miejscowości Terniej. W ciągu godziny jazdy tą drogą zobaczyłem więcej zwierząt niż w czasie całej jazdy przez ogromną Syberię. W górnej części zdjęcia, po prawej stronie drogi widoczna jest wieżyczka, z której strażnicy rezerwatu przez całą dobę kontrolują okolice.

Droga do osady strażników w Rezerwacie Sichotealińskim, prowadząca przez dalekowschodnią tajgę.

Między Ułan-Ude i Czytą. Latem jedzie się w dymie z leśnych pożarów.

Kraj Ałtajski. Okolice Rezerwatu Tigirieckiego.

Na zakończenie: najpiękniejsza droga w Rosji. Trakt Czujski w Górnym Ałtaju.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

Mój blog w języku angielskim

904833_original

Z radością prezentuję anglojęzyczną wersję mojego bloga. Zebrano w nim i przetłumaczono posty z ostatnich trzech lat. Tłumaczeniem zajmuje się (co stało się już tradycją) wolontariusz, który pragnął zachować anonimowość. Jeśli macie anglojęzycznych znajomych, których może zainteresować tematyka mojego bloga, dajcie im znać.

Na zdjęciu: dżerenie nieopodal bazy strażników Rezerwatu Daurskiego.

Mieszkańcy Daurskiego Rezerwatu Biosfery

902427_originalDżerenie. Niezwykłe zwierzęta. Gdyby nie Daurski Rezerwat Biosfery (ros. Даурский заповедник) z jego właściwie zorganizowaną ochroną, nie byłoby ich na terytorium Rosji.

903843_originalZając tołaj (Lepus tolai), mieszkaniec stepów, pustyń i półpustyń.

904153_originalOhary na stepie.

Daurskie panoramy

896592_original

Dauria, daurskie stepy… Styk współczesnych granic Rosji, Chin i Mongolii. Kilkaset lat temu żył tu naród Daurów. Naród wywędrował w głąb Mandżurii, a nazwa pozostała. Rosjanom słowo Dauria jest dobrze znane za sprawą kultowego filmu o takim tytule. Mnie przyciągnął tutaj Rezerwat Daurski, ale o nim opowiem nieco później. A na razie prezentuję panoramy tej prastarej ziemi.

898329_originalNa stepowych wzniesieniach, bliżej nieba, znajdują się obo — miejsca kultu religijnego tutejszych Buriatów.

896860_originalHodowla zwierząt na stepie. Tak jak i setki lat temu podstawą lokalnej gospodarki jest chów zwierząt na mięso.

898048_originalDauria to jedno z niewielu miejsc w Rosji, gdzie można zobaczyć liczne stada wielbłądów. Miejscowi Buriaci twierdzą, że dobry gospodarz powinien hodować co najmniej pięć różnych ras bydła. To bardzo ekologiczny obyczaj, ponieważ różne zwierzęta różnie oddziałują na roślinność stepów.

898733_originalUdomowione wielbłądy i dzikie dżerenie żyją zgodnie obok siebie.

897031_originalUpalne, przedburzowe południe. Tabun koni odpoczywa w białawo-mlecznej wodzie słonego jeziora Zun-Toriej.

897501_original

897565_originalSuchy deszcz. Krople deszczu wyparowują, nie zdążywszy dolecieć do ziemi.

897989_originalStepowe drogi.