Briański Las

Już za dwa tygodnie Nowy Rok

Dzisiejsze zdjęcia pochodzą z moich kalendarzy na 2018 rok: „Niedźwiedzie sezony” i „Briański Las — moja mała ojczyzna”. Zarówno kalendarze, jak i moje książki możecie zamówić z moim autografem lub imienną dedykacją pod tym linkiem.

Reklamy

Moje kalendarze na 2018 rok

Za miesiąc Nowy Rok. Najwyższy czas pomyśleć o prezentach. Na 2018 rok przygotowałem dwa kalendarze: „Niedźwiedzie sezony” i „Briański Las — moja mała ojczyzna”. Kalendarze wydrukowano metodą cyfrową, format A4, na spirali, 14 kart. Można je zawiesić na ścianie albo postawić na biurku.
Kalendarze najprościej zakupić w moim sklepie internetowym: http://shpilenokphoto.wixsite.com/shpilenokphoto/online-store
Na życzenie mogę je opatrzyć swoim autografem albo imienną dedykacją. Należy poinformować o tym w specjalnym polu podczas składania zamówienia.
Cena jednego kalendarza: 600 rubli wraz z kosztami przesyłki pocztowej w dowolne miejsce Rosji.
Oprócz kalendarzy na wspomnianej stronie internetowej możecie kupić moje książki. Tak samo jak w przypadku kalendarzy można je zamówić z autografem lub specjalną dedykacją.

Od tłumacza: w sprawie kosztów wysyłki do Polski proszę kontaktować się z Autorem. Pod tym linkiem warunki wysyłki obowiązujące w zeszłym roku.

Smieliż z lotu ptaka

Wieś Smieliż to dla mieszkańców Czuchrajów najbliższa sąsiednia miejscowość. Na kartach historii zapisała się jako miejsce ożywionej działalności partyzanckiej. Do Smieliża z Czuchrajów mamy sześć kilometrów leśną drogą gruntową. Tutaj zaczyna się dla nas cywilizacja: droga asfaltowa, gaz ziemny, autobus kursujący do centrum rejonowego Suziemka kilka razy w tygodniu. Jeszcze nie w tak odległych czasach w Smieliżu działał kołchoz, sklep i szkoła. Teraz pracy we wsi na próżno szukać, pieniądze dostają tylko emeryci.
Pracy nie ma, ale nieopodal jest rzeka Nierussa, łąki kośne, las pełen grzybów i jagód. Dlatego też wieś nie zamiera, nawet nowe domy się w niej pojawiają.

Kiedy puściłem drona nad Smieliżem, podszedł do mnie jeden z miejscowych: „Widać moją kapustę z góry?”. Widać kapustę: zadbany półhektarowy zagon, wyhodowany przez Wołodię bez żadnej chemii i bez użycia traktora, jedynie za pomocą motokultywatora. W zeszłym roku hurtownicy jeździli po wsiach i pytali o kapustę na sprzedaż, ale nikt nie miał. W tym roku Wołodia zaryzykował i przygotował zagon. Wyrosła mu wspaniała kapusta głowiasta średnio wczesnej odmiany. A nabywców brak. Tony produktu się zmarnują. Może ktoś akurat potrzebuje? Telefon do Wołodii: 8 980 315 37 83.