Lisy

Ferie nad Bajkałem

Jestem nad Bajkałem. Spotkania ze starymi przyjaciółmi plus wiosenne ferie z młodszym synem Makarem. Tutaj wciąż jeszcze panuje zima, rano jest minus dwadzieścia pięć, a w powietrzu unosi się mroźna mgła.

Dziś nocujemy w tej oto miejscowości. To osiedle Dawsza w Barguzińskim Rezerwacie Biosfery, którego setna rocznica powstania przypada w tym roku. A wczorajszą noc spędziłem w Zabajkalskim Parku Narodowym w gościnie u osławionej brygady antykłusowniczej Artura Murzachanowa, u „specnazu” parku.

Poniżej: lis służbowy — „uszy” rzeczonego specnazu.

W końcu lis!

859565_original

2015 rok świadomie uczyniłem rokiem niedźwiedzia, żeby zebrać jak najwięcej materiału do przyszłej książki o misiach. W tym celu zamieszkałem w najbardziej niedźwiedzim miejscu Rosji. Tak niedźwiedzim, że przez siedem miesięcy nawet lisów nie widywałem! Ale ostatnio zaczęły mi się przytrafiać spotkania z tymi rudzielcami. Na razie jednak udaje się je sfotografować tylko razem z niedźwiedziami :)

Patrycjusza wzięli do Moskwy, a ja jadę za nim…

743730_original

Zdjęcia Patrycjusza i innych mieszkańców rosyjskich rezerwatów znajdą się na wystawie organizowanej pod gołym niebem na Patriarszych Prudach w Moskwie. Wystawa potrwa od 19 grudnia do 19 lutego. Oprócz mnie w wystawie wezmą udział: Vincent Munier, Nikołaj Zinowjew, Iwan Kisłow, Siergiej Biełych. 19 grudnia razem z Iwanem Kisłowem będziemy gospodarzami spotkania w Bibliotece im. F. M. Dostojewskiego. Szczegóły tutaj. Zapraszam!

Patrycjusz — wschodząca gwiazda z Rezerwatu „Briański Las”

734030_original

Jesienią tego roku Patrycjusz zamieszkał nieopodal miejsca dokarmiania żubrów, tam gdzie codziennie bywają ludzie — pracownicy rezerwatu i turyści. Z upływem czasu Patrycjusz przekonał się, że ludzie w rezerwacie nie stanowią dla niego zagrożenia, i przestał ich unikać. Obecnie lis staje się osobowością medialną. Rozpisuje się o nim miejscowa prasa, a dzięki Andrianowi Kołotilinowi Patrycjusz znalazł się w topie LiveJournal, przełamując tym samym monopol kamczackich lisów. Ja również nie pozostałem obojętny: dotarłem dziś do Patrycjusza i zrobiłem mu parę zdjęć. Co tu mówić — po prostu piękniś.