Przez dziesięć dni padało, a dziś po południu przestało

817000_original

Dziesięć dni prawie nieustannego deszczu i krajobraz zmienił się. Stał się brunatno-zielony. I niemal nie do przebycia. Pokryte firnem zaspy nawet w pierwszej połowie czerwca były dla mnie jak „biały asfalt”, można było jeździć po nim skuterem śnieżnym. A teraz spod zasp sterczą zarośla karłowej sosny i olchy. Pięknie, ale nie do przebycia. Niedźwiedzie ścieżki i otwarte fragmenty tundry przesiąknięte są wodą roztopową, można się po nich poruszać jedynie w woderach. Kambalnej nie da się przekroczyć, rzeka ta nie szumi, lecz ryczy, taszcząc przez swoje dno kamienie. Tak więc witaj zielona wiosno i żegnajcie gładkie drogi!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s