Zła reputacja

719562_original

W lipcu tego roku spędziłem dziesięć dni nad rzeką Kambalną w Zakazniku Południowokamczackim. Pewnego pięknego poranka stałem wraz z moim towarzyszem pracy nad rozległą płycizną, w której bezkonfliktowo łowiło ryby kilkanaście niedźwiedzi w różnym wieku. Nagle wszystkie niedźwiedzie ulotniły się jak kamfora: galopem uciekły w gęste zarośla karłowatej olchy i na płyciźnie zrobiło się pusto. Zza zakola rzeki wyszedł prosto w naszym kierunku ten oto typ w kwiecie wieku. Pysk miał umazany świeżym błotem, najwidoczniej dopiero co tarzał się na błotnym placyku (tak niedźwiedzie znakują swoim zapachem terytorium). Zaczęliśmy obmyślać, jak by tu zniknąć z drogi tego potwora, ale jedyne co zdążyliśmy zrobić, to powoli, z przygotowanymi w rękach flarami, zejść z niedźwiedziej ścieżki do kamienistego płytkiego koryta rzeki. Niedźwiedź nieśpiesznie przemaszerował obok nas, nie zaszczyciwszy nas swoim spojrzeniem — niby żadni ludzie tam nie stali. Trochę strasznie było, w końcu niedźwiedzie towarzystwo bez poważnej przyczyny nie uciekałoby tak z miejsca połowu. Oj, nie czuliśmy się wtedy jak władcy przyrody…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s