Znowu sąsiedzi: Mać i jej miot

639131_original

Wczoraj zamieściłem post o natrętnych sąsiadach z Rezerwatu „Briański Las”, sam zaś przypomniałem sobie całkiem niedawną historię związaną z moimi dokuczliwymi kamczackimi sąsiadami znad Jeziora Kurylskiego.

Rzadko można mnie sprowokować do użycia wulgaryzmów, nie częściej niż parę razy w roku. Ale tamtego dnia, mojego pierwszego dnia nad Jeziorem Kurylskim, przeklinałem dwa razy. Pierwszy dzień w nowym miejscu zamieszkanym przez niedźwiedzie zawsze jest nieprzewidywalny. Potrzeba bowiem trochę czasu, zanim człowiek rozezna się w niedźwiedzich okolicach…

Rano, kiedy poszedłem po wodę, rzuciła się na mnie niedźwiedzica. Dostało się jej ode mnie po głowie pustym wiadrem, dostało się jej także słownie. A wieczorem, już po zmroku, za pomocą wciągarki ręcznej chowałem do garażu ponton wyposażony w silnik. Gdybym zostawił łódkę na zewnątrz, rano zostałyby z niej tylko strzępy — misie nie przepuszczą żadnej gumie i plastikowi. Kręciłem korbą wciągarki, przyświecając sobie czołówką. W pewnym momencie obróciłem głowę w stronę drzwi i zobaczyłem dwoje świecących się niedźwiedzich oczu w odległości trzech metrów ode mnie. Nie miałem ani strzelby, ani flary, w końcu byłem praktycznie na podwórzu leśniczówki, parę kroków od najbliższego domu — tam właśnie zostawiłem strzelbę. Wycofać się też nie miałem dokąd — ze wszystkich stron ściany szopy. Znalazłem się w pułapce. Sekundę później za drzwiami świeciły się już cztery pary oczu! Tak, niedźwiedzica z młodymi! W jednej chwili poleciały z moich ust przekleństwa, a w stronę drzwi poleciał dziesięciolitrowy kanister. Oczy zniknęły. Wyskoczyłem z garażu, zamknąłem metalowe drzwi i czmychnąłem do domu, po czym wyszedłem zaopatrzony w strzelbę i mocną latarkę. Niedźwiedzia rodzina — matka i trzy utuczone tegoroczne młode — leżała nieopodal garażu, przy stosie niepociętego drewna. Wróciłem do domu.

To, że niedźwiedzica przyprowadza swoje młode w okolice ludzkich siedlisk, jest zupełnie zrozumiałe. W ten sposób stara się chronić niedźwiadki przed samcami kanibalami, które zazwyczaj boją się ludzi. Taką właśnie sytuację przedstawia pierwsza fotografia: kiedy w okolicy leśniczówki pojawił się wielki samiec, niedźwiedzica od razu przyprowadziła swoje młode praktycznie pod ganek domu i uspokoiła się, kiedy stanąłem na ganku w niewielkiej odległości od nich. Sama zaś ruszyła w kierunku samca, który jednak wolał nie wdawać się w dyskusje z rozwścieczoną mamuśką i wycofał się.

Przez cały następny dzień niedźwiedzie nie oddalały się od leśniczówki na odległość większą niż 200 metrów. Łowiły ryby w pobliżu, a na nocleg wracały pod garaż. I tak przez całe trzy tygodnie mojego pobytu nad jeziorem. Codziennie pojawiał się u mnie jeden i ten sam problem: jak w asyście niedźwiedzi wyciągnąć rano łódkę z garażu i jak ją tam z powrotem zaciągnąć wieczorem. Nie było możliwości, aby o zmroku przepędzić misie z okolic garażu; uważały przestrzeń wokół tego budynku za własne miejsce do spania. Nie zostało mi nic innego, jak pogodzić się z sytuacją i zaufać nowym sąsiadom. Niemniej jednak zawsze miałem pod ręką gotową do odpalenia flarę. Na szczęście odpowiednia wiązanka słów wystarczała, aby niedźwiedzica zachowywała stosowną odległość, tzn. taką, która nie wywoływała u mnie dyskomfortu. W ten sposób niedźwiedzica zyskała przezwisko Mat’-pieriemat’, co w języku rosyjskim jest potocznym określeniem niecenzuralnych słów. Po polsku niech się wabi równie wymownie: Mać…

Kiedy zajmowałem się czymś w pobliżu leśniczówki, niedźwiedzica odpływała na tarliska nerki, oddalone o paręset metrów, zostawiając dzieciarnię pod moim dozorem. Mogłem wtedy fotografować niedźwiadki z bliższa, nie narażając się na gniew mamusi. Oto zdjęcia:

639274_original639706_original639964_original640306_original640068_original

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s