O łączności na stepie. A raczej o jej braku

554308_original

Co takiego fascynującego jest w dalekich wyprawach? Nieprzewidywalność. Zakładałem, że mogę mieć problemy z dostępem do internetu, ale nie aż takie… Jeśli się wyjedzie z głuchego stepu w kierunku autostrady Elista-Astrachań, to na szczytach wzgórz można złapać zasięg w telefonie. Czasami jadę na północny kraniec Rezerwatu „Czarne Ziemie”, na tamtejszą wieżę obserwacyjną, którą możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu, i nocuję w jej sąsiedztwie. Z wieży można normalnie porozmawiać przez telefon. Miejscowy internet mobilny pozwala raz za razem sprawdzić pocztę albo przeczytać komentarze, ale ani razu nie udało mi się stąd zamieścić posta, choć wielokrotnie próbowałem. Żeby opublikować wpis na blogu i poczytać komentarze, muszę jechać do oddalonej o 150 kilometrów miejscowości Jaszkul, gdzie jest bar ze stosunkowo szybkim wi-fi. Właśnie teraz zjadam w nim machan (kałmucką zupę mięsną), po czym ruszam z powrotem na step. Ale wkrótce koczownicze życie powinno mnie rzucić do Astrachania. Sądząc po ilości blogerów w tym mieście, z internetem nie ma tam problemów…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s