Dlaczego w tym roku nie polecę na Kamczatkę

536549_original

Przez ostatnie dziesięć lat życie upływa mi w dwóch skrajnych punktach Rosji. Albo przy zachodniej granicy: w mojej małej ojczyźnie w Briańskim Lesie, albo przy wschodniej granicy: w Rezerwacie Kronockim na Kamczatce, który stał się dla mnie drugą małą ojczyzną. Od czasu kiedy odkryłem dla siebie Kamczatkę, przestałem podróżować za granicę z aparatem fotograficznym. Co gorsza, praktycznie zapomniałem o innych rezerwatach i parkach narodowych Rosji, które były przewodnim tematem mojej twórczości. A pomiędzy Briańskim Lasem i Kamczatką leży największe na świecie państwo z największą siecią chronionych obszarów przyrodniczych. Samolot z Moskwy do Pietropawłowska Kamczackiego leci mniej więcej dziewięć godzin. Wygodnie i szybko. Ale wszystko to, co znalazło się pod skrzydłami samolotu — zostało pominięte…

Dawniej podróż ze stołecznych guberni na Kamczatkę drogą lądową zajmowała ponad rok i podróżnicy poznawali cały kraj, zanim znaleźli się na odległym półwyspie. Ludzie pokonywali mnóstwo przeszkód i trudności, ryzykowali życie, prowadzili badania, ponosili ogromne koszty. Na przykład Pierwsza Ekspedycja Kamczacka (1725-1730 r.) dotarła na kamczacką ziemię po przeszło dwóch latach.

W tym roku nie polecę na Kamczatkę. Spróbuję dotrzeć tam na czterech kółkach. Opowiadałem już kiedyś na blogu o tym marzeniu. Gdybym jechał w trybie tirowca, droga zajęłaby mi kilka tygodni. Ale ja postawiłem sobie inne zadanie. Całe moje życie związane jest z ochroną przyrody i teraz, kiedy prowadzę blog, który czytają tysiące ludzi, chcę szczegółowo opowiedzieć o rosyjskich rezerwatach, parkach narodowych, o ich przyrodniczym bogactwie, o ludziach, którzy tam pracują. O sukcesach i o problemach. Dlatego też droga na półwysep potrwa cały sezon: od kwietnia do listopada. Drogą morską przewiozę samochód z Władywostoku na Kamczatkę. Przez kolejny sezon będę badał rezerwaty i parki Kamczatki, a w trzecim lub czwartym sezonie planuję wrócić swoją maszyną z Kamczatki, ale tym razem inną trasą. Oznacza to, że moja podróż może potrwać ponad trzy lata z przerwami zimowymi. Przy sprzyjających warunkach powinienem wrócić do domu w przeddzień ważnej dla pracowników obszarów chronionych rocznicy. Przypomnę, że pierwszy państwowy rezerwat Rosji — Barguziński Rezerwat Biosfery — został utworzony w 1916 roku. Mam nadzieję, że owocem mojej życiowej wyprawy będzie dogłębna opowieść o rosyjskiej sieci obszarów chronionej przyrody po stu latach od jej ustanowienia i że życie rosyjskich rezerwatów, parków narodowych i zakazników stanie się bardziej zrozumiałe i bliższe dla czytelników mojego bloga i moich książek.

Ta transsyberyjska trasa często będzie przebiegać daleko od utwardzonych dróg, będzie trzeba przecinać rzeki bez mostów, wspinać się wysoko w góry, pokonywać śnieżne przestworza. Dlatego od razu zrezygnowałem z komfortowego jeepa, choć taka możliwość istniała. Zdecydowałem się jechać niepokonanym wojownikiem GAZ-66, a ściślej mówiąc, jego współczesną modyfikacją GAZ-33081 z silnikiem diesla. Podobną maszynę przetestowałem nie raz na zupełnych bezdrożach podczas wcześniejszych, przedkamczackich wypraw. Jako mieszkanie służyć będzie furgon o wymiarach 3,5 m x 2 m, wyposażony we wszystko, co niezbędne do pracy i odpoczynku.

Rosyjskie rezerwaty państwowe, zakazniki federalne i parki narodowe nadzorowane są przez Ministerstwo Zasobów Naturalnych i Ekologii FR. Resort ten uczestniczy w organizacji mojej ekspedycji, będzie ją także wspierać w trasie. Ze środków ministerstwa została zakupiona ciężarówka i podstawowe wyposażenie. Jestem przekonany, że moi koledzy z rezerwatów i parków narodowych okażą wszelką pomoc w zbieraniu materiałów. Właśnie teraz pracownicy Rezerwatu „Briański Las” aktywnie pomagają mi w przygotowaniu furgonu do ekspedycji: umacniają go, wieszają dodatkowe bagażniki, sprawdzają cały sprzęt: od pontonu po zapasowe baki na paliwo.

Do końca pierwszej dekady kwietnia mam czas na wywiązanie się z wszelkich zaległych zobowiązań (kończę jednocześnie dwie książki i kalendarze na następny rok). A potem w drogę…

Na zdjęciu: 2003 rok, początek kwietnia, droga prowadząca z mojej wsi. Wyruszam w swojej ówczesnej „chatce na kółkach” w kolejną wyprawę fotograficzną na nadkaspijskie stepy. Po takich drogach ani jeepy, ani nawet UAZ-y nie jeżdżą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s