Z armaty do… myszy

z armaty do myszy

A ściślej mówiąc: do polników. Oto Nikołaj Zinowjew czyhający przed norką. Zrobili się z moich gości-fotografów esteci. Niedźwiedzi już nie raczą zauważać, za polnikami się uganiają. Na szczęście obecny rok obrodził myszami.

A helikopter dziś też nie przyleciał po nas. Mieliśmy tutaj letnią pogodę, za to w mieście nie mieli. A według prognozy jutro lub pojutrze nie będzie ładnej pogody ani u nas, ani w mieście.

Dzisiaj opowiedziałem chłopakom historię o tym, jak ugrzęzłem kiedyś na dwa miesiące w chatce u podnóża Kronockiej Sopki (tutaj można się zapoznać z ową historią). Od razu zaczęli sprawdzać zapasy jedzenia, ale uspokoili się: okazało się, że do Nowego Roku dotrwamy nawet z garmażeryjną nadwyżką, a do tego jeszcze z takim szefem kuchni jak Siergiej Iwanow, który do niczego oprócz mycia menażek nas nie dopuszcza.

Tak więc myszami na tym blogu jeszcze się nacieszycie…

z armaty do myszy2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s