Adam Stiepanycz udał się na zimowe legowisko

392933_original

Wczoraj przyleciał helikopter i zabrał Adama Stiepanycza do domu. W naszej osadzie zrobiło się nienaturalnie cicho bez tego radosnego i pracowitego człowieka. Nawet niedźwiedzie czują się nieswojo. Błąkają się po opustoszałych drewnianych kładkach, testują je zębiskami — i nikt ich za to nie łaje… A Mistrz potrafi znaleźć odpowiednie słowo dla każdego misia: do młodej niedźwiedzicy przemówi z taką czułością, że ta zaszyje się głęboko w krzakach i do wieczora stamtąd nie wyjdzie, natomiast tutejszych bezceremonialnych samców z wirtuozerią odgoni mocą niewybrednych epitetów. Strzelby bowiem Mistrz przy sobie nie nosi. Jest się czego uczyć od Adama Stiepanycza…

Poniżej zamieszczam parę zdjęć z albumu Mistrza poświęconego przyrodzie Kamczatki. Do zobaczenia na ścieżkach rezerwatu, Adamie Stiepanyczu!

393166_original393431_original393609_original

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s