A Kizimien nadal szaleje…

0011q8sd

Wróciłem wczoraj z gór do nadmorskiej osady strażników. Znowu cały jestem w popiele wyrzucanym przez wulkan Kizimien. Dziwne uczucie… Nie ma się wrażenia białej głuszy. Krajobraz ma szaro-brązowy odcień, ponury nawet w promieniach słońca, jeśli uda im się przebić przez tuman pyłu. Pięknie, jak to w dzikiej przyrodzie, ale owo piękno ma mroczny charakter. Kiedy się przemieszczasz, cały czas bierzesz pod uwagę kierunek wiatru, aby nie znaleźć się w chmurze popiołu — ale i tak w nią wpadasz.

Zimowe liczenie zwierząt dobiegło końca. Na sam koniec miałem okazję wziąć udział w liczeniu reniferów z pokładu śmigłowca. Przetrwanie tych jeszcze do niedawna szeroko rozpowszechnionych na Kamczatce zwierząt stoi pod dużym znakiem zapytania. Wstępne rezultaty zimowego liczenia reniferów pokazują, że erupcja wulkanu Kizimien stała się prawdziwym nieszczęściem dla tego gatunku. Warstwy popiołu pokryły najlepsze dla reniferów miejsca zimowania — górskie tundry w środkowej części rezerwatu. W związku z tym część zwierząt zmuszona była szukać pastwisk wolnych od warstwy popiołu poza granicami chronionego terytorium. W miejscach, gdzie królują myśliwi i kłusownicy, gdzie szanse przeżycia reniferów są niewielkie…

0011r0950011sy610011w1r10011xs720011y6af0011tetq

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s