Dzień dobry z Rezerwatu Kronockiego!

000z4zf8000z67qh

U nas wciąż trwa prawdziwa kamczacka zima. Kilka dni temu odkopaliśmy chatkę spod śniegu do połowy, ale zeszłej nocy zamieć znowu ją spowiła po dach śnieżną zaspą. Tym razem wykopaliśmy jedynie tunel prowadzący do szopy na drewno, w której oprócz drewna znajduje się także generator.

W porównaniu ze styczniem luty okazał się cudowny: mnóstwo czystego śniegu i prawie żadnych opadów popiołu wulkanicznego, mimo że Kizimen (ros. Кизимен) wciąż jest aktywny. Najwidoczniej wiatr unosi chmury popiołu nad ocean. A na oceanie niekończące się lutowe sztormy. Nawet z chatki, oddalonej o jakieś 6 kilometrów od wybrzeża, nieustannie słychać potężny huk oceanu, a niekiedy, spoglądając w dal nad płaską tundrą, można dostrzec spienione wierzchołki ogromnych fal. Nazwoziliśmy już dla tych, którzy w przyszłym roku będą przebywać na tym kordonie, mnóstwo drewna wyrzuconego na brzeg.

Przedwczoraj panowała słoneczna, bezwietrzna pogoda i po drodze do domu znad oceanu widziałem kilka lisów, w tym Złodzieja Złodziejewicza, który biegał z wysoko zadartym ogonem. Jako pierwszy spośród lisów poczuł zbliżającą się wiosnę i nadchodzący sezon godowy. Ale jego zdjęcia nie będę zamieszczał — lisów u mnie na blogu dostatek. W zamian proponuję rosomaka :)

000z5dfw

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s