Dzień dobry z Rezerwatu Kronockiego!

000wg3g2

Dzisiaj u nas mroźno, zachodni wiatr rozwiewa tuman popiołu. W nocy przychodził Kazik — jego futerko straciło połysk, zrobiło się zupełnie szare (skradziona miotła nie pomogła mu w walce z popiołem).

Przeszliśmy się wzdłuż rzeki, widzieliśmy kilka szarych od popiołu zajęcy. Za to kuropatwy są  śnieżnobiałe — najwyraźniej w czasie lotu pozbywają się warstwy popiołu z piór.

Przedwczoraj na blogu była dyskusja o rosomakach, a wczoraj wieczorem odkryliśmy, że nieopodal naszej chatki, w norze wykopanej w zaspie śnieżnej pod rzecznym urwiskiem, mieszka samica rosomaka, którą pogryzł jakiś drapieżnik, najprawdopodobniej krewniak-konkurent. Myślę, że samica osiedliła się w sąsiedztwie ludzi, chcąc uniknąć swojego krzywdziciela. Zwierzę jest dobrze odżywione, nie widać, żeby odniosło jakieś poważne rany, powinno wyzdrowieć. I ono także jest całe pokryte popiołem. Najprawdopodobniej jest to ten sam rosomak, który schronił się kiedyś u mnie na podwórzu. (Nawiasem mówiąc, wielokrotnie zwracano uwagę na to, że zwierzęta umieją wykorzystywać ludzi, aby bronić się przed współplemieńcami; na przykład niedźwiedzice przyprowadzają swoje młode w sąsiedztwo człowieka, jeśli w okolicy pojawia się samiec kanibal, polujący na małe niedźwiadki). Dzisiaj obserwowaliśmy, jak ranna samica rosomaka wydobywała spod zbitego śniegu nad brzegiem rzeki zamarznięte truchła kiżuczy — okazuje się, że rosomak używa głównie zębów, a nie pazurów.

Advertisements

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s