O wybrykach Kazika

Fox ‹èñà

Dzisiejszy post stał pod znakiem zapytania z powodu niejakiego Kazika, którego ani razu jeszcze nie widziałem. Po powrocie z obchodu chciałem włączyć generator, aby zamieścić na blogu poranne zdjęcie. Generator uruchomił się i od razu zgasł — krótkie zwarcie. Poszedłem sprawdzić kabel (leżał tymczasowo na śniegu) i od razu znalazłem miejsce przegryzione małymi ząbkami, nawet żyły miedziane było widać. Wyciąłem uszkodzony kawałek, połączyłem przewody, zaizolowałem. A generator dalej nie działa. Przyjrzałem sie kablowi dokładniej i odkryłem, że jest pogryziony jeszcze w paru innych miejscach — Kazik spisał się na medal. Po naprawie kabel zrobił się za krótki, w związku z czym trzeba było wynieść generator z szopy i zamontować go na ganku. No i brzęczy mi teraz nad uchem. Jutro przeciągnę porządny kabel z szopy do domu. Od dawna planowałem to zrobić, ale jakoś nie mogłem znaleźć czasu.

Kazik to lis, gospodarz tutejszej tundry. W mojej obecnej chatce mieszkali latem ichtiolodzy z Moskwy. Kazik przychodził do nich w gościnę, licząc na jałmużnę. Mnie zaś ignoruje: teraz w rzekach pełno łososi. Najedzony Kazik zjawia się pod chatką, aby zwyczajnie „pochuliganić”, przy czym robi to albo w nocy, albo kiedy mnie nie ma. Poznaję go po śladach i pozostawianych regularnie na moim ganku kupach.

Zdjęcia Kazika na razie nie mam, dlatego zamieszczam dziś fotografię innego chuligana — znad rzeki Tichaja (mieszkałem tam przez pięć miesięcy zimą 2007/2008 r.). Ów jegomość ukradł mi noworoczną kiełbasę i czołówkę. Nazywają go Lizowin (od słowa lizać). Ale o nim opowiem innym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s