Jezioro Kurylskie. Zimowisko bielików

Juvenile Stellar's sea eagle

W Briańskim Lesie panuje teraz wyjątkowy upał. Jest to więc odpowiedni czas, aby choć wirtualnie przenieść się w miejsca skute lodem i opowiedzieć o jeszcze jednym fenomenie Jeziora Kurylskiego — zimowiskach bielików. Zimą na brzegach jeziora zbiera się do 800 przedstawicieli bielika olbrzymiego, bielika zwyczajnego i orła przedniego — gatunków wpisanych do Czerwonej Księgi. Ptaki te także żywią się przypływającymi na tarło rybami.

Jak surową kamczacką zimą można obserwować zwyczaje tak niezwykle ostrożnego i spostrzegawczego ptaka jak bielik olbrzymi? Należy zbudować na brzegu tarliska łososi igloo — domek z bloków śniegu. W styczniu 2007 roku, kiedy wraz z Siergiejem Gorszkowem przyleciałem nad jezioro, przez kilka dni panowała mroźna bezwietrzna pogoda i jezioro na naszych oczach pokryło się przezroczystą warstwą lodu. Jedynie ujścia rzeczek wpadających do jeziora pozostawały niezamarznięte. W takim właśnie miejscu, w ujściu rzeki Etamynk, zbudowaliśmy ze śniegu czatownię. Bieliki, które przed zamarznięciem jeziora rozproszone były po całym brzegu, zmuszone były zebrać się w miejscu wolnym od lodu. Niektóre z nich wykorzystywały nasze igloo jako miejsce odpoczynku. Spędziliśmy razem kilka wspaniałych dni oko w oko z bielikami, potem Siergiej musiał wrócić do cywilizacji i zostałem sam w śnieżnej czatowni.

We wsiach środkowoeuropejskiej części Rosji poranek zaczyna się pianiem kogutów i krzykami gęsi, a tutaj, nad Jeziorem Kurylskim — gardłowym gęganiem i klekotem bielików, niosącym się w cichą pogodę na wiele kilometrów. O tej porze dnia zazwyczaj idę przez taflę lodu ze swojej ciepłej chatki, położonej na przylądku Trawianoj, do swojego dziennego śnieżnego legowiska. W igloo jest znacznie cieplej niż na zewnątrz. Co więcej, na południu Kamczatki niemal zawsze wieje wiatr, a w środku igloo, za grubymi ścianami, jest całkowicie cicho. Moje schronienie nie jest pozbawione wygód: na kuchence turystycznej stoi czajnik z herbatą, wszelkie rzeczy poukładane są we wnękach, wyrąbanych w śnieżnych ścianach. Strzelba z gumowymi nabojami stoi oparta o ścianę. Mimo że jest styczeń, po tarliskach snuje się niedźwiedź, przy czym nie wychudzony szatun, lecz dobrze odżywiony samiec. Po prostu w rzeczkach i potokach wciąż jest mnóstwo ryb, śnieg zaś w tym roku nie jest tak głęboki, jak zazwyczaj, w związku z czym niedźwiedziowi nie spieszy się do gawry.

Bieliki i orły rozsiadły się na przybrzeżnych wątłych olchach, na zaśnieżonych konarach wystających z wody, na oblodzonych kamieniach, a nawet bezpośrednio na tafli lodu. Drapieżniki wpatrują się w płytką przejrzystą wodę, gdzie setki nerek w czerwono-zielonej szacie godowej kłębią się w przedśmiertnej ekstazie, składając ikrę w żwirowych gniazdach. Niektóre osobniki złożyły już ikrę i teraz umierają. Chaotycznie, niekiedy brzuchem do góry, pływają po płyciźnie. Wyniszczone tarłem, pokryte trupimi plamami dosłownie rozkładają się za życia. To dla bielików najłatwiejsza zdobycz. Ptaki łapią je jedną łapą i wyciągają na zbryzgany krwią śnieg.

Czasami waga samca nerki sięga 4 kg, czyli połowę wagi bielika. Na dodatek ryby stawiają opór, niekiedy wciągając ptaka do wody. Ale za pomocą ogromnych skrzydeł bielik wywleka rybę na brzeg. Ogromny żółty dziób i mocne żółte szpony bielików zostały „zaprojektowane” do rozrywania ciał wielkich łososi. To potężne narzędzie jest w stanie poradzić sobie ze skórą młodych nerp, lisów, zajęcy, które od czasu do czasu urozmaicają rybne menu bielików. Łosoś ma najcieńszą skórę w okolicach płetwy piersiowej i właśnie w tym miejscu bielik zaczyna rozpruwać rybę. Jeśli trafiła się samica wypełniona ikrą, to posiłek zaczyna się od ikry. Ale rzadko kiedy udaje się ptakowi zjeść całą nerkę, szczególnie dużych rozmiarów. Od razu zlatują się sroki i wrony, zaczynają swój taniec wokół ucztującego bielika, kradnąc kawałki rybiego mięsa i zakrwawionego śniegu. Współplemieńcy bielika również podchodzą coraz bliżej, ale nie bezpośrednio, lecz zataczając okręgi, jak gdyby zajęte były swoimi sprawami. Właściciel ryby przykrywa zdobycz skrzydłami, ogonem, ale w pewnym momencie dwóch czy trzech krewniaków, będących w pobliżu, rzuca się nagle na resztki ryby i rozwleka je wokół.

Poważne walki między bielikami olbrzymimi nie zdarzają się. Łosoś to wielka zdobycz, z reguły zbyt duża, aby jeden ptak był w stanie ją zjeść. Dlatego u bielików, wyspecjalizowanych w połowie łososi, rozwinął się mechanizm „dzielenia się” ze współplemieńcami nadwyżką pokarmu. Walki o rybę są znacznie bardziej brutalne  między przedstawicielami różnych gatunków, na przykład między bielikami olbrzymimi i orłami przednimi. Orzeł przedni jest znacząco mniejszy od bielika, ale pod względem wojowniczości zdecydowanie go przewyższa, dlatego też orły przednie nie wahają się przed zaatakowaniem bielików i często wychodzą z takiego boju zwycięsko. Ale zostać zwycięzcą w bijatyce niekoniecznie oznacza stać się posiadaczem ryby, ponieważ w czasie gdy jedne osobniki się biją, drugie bez przeszkód przejmują rybę, pozostawioną bez nadzoru przez uczestników bójki. W wietrzne dni — a te nad jeziorem są regułą, a nie wyjątkiem — bieliki dzielą między sobą schwytaną rybę niezwykle zgodnie. Porywy wiatru są tak silne, że zdmuchują ptaka ze zdobyczy. A wtedy rzuca się na nią następny bielik, któremu jako pierwszemu udało się pokonać wiatr. Prawny właściciel ryby zaś szybko godzi się ze stratą.

Kontrastowe upierzenie: białe ramiona, a także białe nogawice i biały ogon na ciemnobrunatnym tle tułowia — sprawia, że ptak jest widoczny z dużej odległości. Białe plamy prawdopodobnie spełniają w okresie gniazdowania rolę swoistej flagi, informującej współplemieńców, że gniazdo jest już zajęte. Im ptak starszy, tym więcej bieli w jego upierzeniu.

Światowa populacja bielików olbrzymich liczy 7,5 tysiąca osobników, a mniej więcej połowa z nich gnieździ się na Kamczatce. Bieliki osiągają dojrzałość płciową w wieku 6-7 lat. Przez pierwsze 4-5 lat młode bieliki odznaczają się młodzieżowym brunatnym upierzeniem, po którym łatwo można je odróżnić od dorosłych osobników. Ptaki te gnieżdżą się wzdłuż wybrzeża morskiego, w pobliżu rzek i jezior stanowiących miejsce tarła łososi. Para bielików regularnie gnieździ się na wyspie Samang, położonej na Jeziorze Kurylskim. W całym Zakazniku Południowokamczackim jest co najmniej dziesięć gniazd zamieszkanych przez te ptaki. Na starych drzewach, niekiedy także na skałach bieliki budują ogromne gniazda, które co roku reperują i powiększają. W Rezerwacie Kronockim odkryto gniazdo mające 3 metry średnicy i 2 metry wysokości! Jeśli nic nie zakłóca spokoju gnieżdżącym się bielikom, wykorzystują one jedne i te same gniazda przez wiele lat z rzędu. Bardzo często para bielików buduje na swoim terytorium dwa lub trzy gniazda i czasami użytkuje je naprzemiennie.

Ptaki składają od jednego do trzech jaj, najczęściej jednak dwa. Efektywność rozmnażania się bielików jest bardzo niska. Przyczyn tego jest wiele. W miejscach, gdzie często dochodzi do zakłócania spokoju gnieżdżącej się parze, giną z wychłodzenia jaja i pisklęta, pozostawione w gnieździe przez spłoszonych rodziców. Pozostawione bez nadzoru jaja i pisklęta stają się często ofiarą drapieżników. Pisklęta giną także na skutek różnych chorób i infekcji pasożytniczych, wypadają z gniazd przez nieostrożność lub w czasie burzy. Znane są także przypadki zerwania się gniazda podczas huraganu, deszczu lub silnego opadu śniegu.

Dorosłe bieliki nie mają naturalnych wrogów, ale ich życie też jest pełne niebezpieczeństw. Myśliwi nie lubią bielików i strzelają do nich za to, że te niszczą skórki zwierząt pojmanych w sidła. Poza tym bieliki unieszkodliwiają wnyki zastawione na martwym zwierzęciu, służącym jako przynęta, czasami jednak same w nie wpadają. Bieliki padają także na skutek zatrucia ołowiem, który trafia do ich organizmów przy pożywianiu się mięsem zwierząt postrzelonych przez myśliwych. Na niebezpieczeństwo zatrucia się ołowiem narażone są szczególnie osobniki zimujące w Japonii. Rabunkowe połowy łososi w wielu kamczackich rzekach naruszają bazę pokarmową bielików. Niemniej jednak stan kamczackiej populacji bielików utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie, a świadczą o tym skupiska setek przedstawicieli tego gatunku zimą nad Jeziorem Kurylskim.

Stellar's sea eagle feast

Uczta bielików.

000agpf8

Zawadiaki z Czerwonej Księgi.

åëîïëå÷èé îðëàí îòãîíßåò áåðêóòà îò äîáû÷è

Nerka, orzeł przedni (z lewej) i młody bielik olbrzymi (z prawej).

000ahaph

Dwa młode bieliki wyjaśniają sobie nieporozumienia.

000abr22

Nadmierny ładunek w transporcie lotniczym.

‘êîïëåíèå áåëîïëå÷èõ îðëàíîâ è âîðîí ðßäîì ñ óñòüåì íåðåñòîâîé ð

W tej części jeziora wolnej od lodu bieliki łowią nerki.

åðêóòû ïîåäàþò ëîñîñß, îáðàçîâàâ ïëîòíîå êàðå, ñêâîçü êîòîðîå í

Orły przednie posilają się skradzioną bielikom nerką, utworzywszy zwarty czworobok, który bieliki nie są w stanie przebić.

000aqs6r

Bieliki olbrzymie i wrony starają się utrzymać na tafli Jeziora Kurylskiego w czasie silnego podmuchu wiatru.

åëîïëå÷èå îðëàíû è âîðîíû â ïóðãó.

W śnieżycy.

000aswxy

Lot w gęstym śniegu.

000atrxr

Stąpając po cienkim lodzie.

Golden eagles feeding on sockeye

Orły przednie.

„Śnieżny anioł” — ślady bielika lądującego na świeżym śniegu.

åëîïëå÷èé îðëàí ïîä ñíåãîïàäîì

W płatkach śniegu.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s