A wokół tylko step i step… (cz. 1)

0004kt99

Najwyższy czas, żeby moi czytelnicy odpoczęli sobie trochę od niedźwiedzi i przenieśli się w te miejsca, gdzie one nie występują :)

Równo rok temu razem z 24-letnim synem Pietią jeździłem do Kałmucji fotografować step i suhaki w ramach międzynarodowego projektu fotograficznego „Cuda dzikiej przyrody Europy” (WWE). Dzisiaj publikuję relację z wydarzeń tamtej wiosny.

000528r6

Opuszczona owczarnia na stepie.

0004p05q

Szron na tulipanie Schrenka.

0004q46b

Inny gatunek dzikich tulipanów: tulipan Bibersteina.

0004r1k8

Karłowate irysy.

0004s9b8

Także karłowate irysy, ale w innym kolorze.

0004t98q

Ostnica w promieniach zachodzącego słońca.

Wokół tylko step i step… Jesteśmy w Kałmucji — na południowo-wschodnim krańcu Europy, niedaleko Morza Kaspijskiego. Do Moskwy stąd jest niemal dwa tysiące kilometrów, do Morza Kaspijskiego — jakieś sto kilometrów. Kałmuckie stepy były niegdyś dnem Morza Kaspijskiego.

Jeszcze w XVII-XVIII wieku suhaki żyły w Europie na ogromnych przestrzeniach stepów, ciągnących się od Wołgi do Dniestru. Do połowy ubiegłego wieku suhakom udało się przetrwać jedynie tam, gdzie zachowały się rozległe dzikie stepy: na Nizinie Nadkaspijskiej, na prawym brzegu Wołgi. Jednakże ówczesna liczebność suhaków — ok. 800 tys. osobników — nie budziła niepokoju co do stabilności populacji. Dopiero upadek ZSRR okazał się katastrofalny w skutkach dla tego gatunku. Runęła „żelazna kurtyna”, granice przestały być barierą nie do pokonania. Obecnie największym zagrożeniem dla populacji suhaków jest kłusownictwo. Zwierzęta te zabijane są dla rogów, uważanych za cenne lekarstwo w tradycyjnej medycynie chińskiej. Obecnie liczebność całej europejskiej populacji suhaków jest zatrważająco niska, nie przekracza 18 tys. osobników, przy czym odsetek dorosłych samców stanowi, według różnych danych, zaledwie 1-10%. Gatunek ten zagrożony jest wymarciem.

Fotografowanie tak rzadkich zwierząt to niełatwe zadanie. Od dwóch tygodni krążymy po nadkaspijskich stepach i tylko raz widzieliśmy małe stadko złożone z 12 osobników, które przemknęło w odległości 2 kilometrów od nas. Martwimy się, czy uda nam się wywiązać z zadania. Czy natrafimy na skupisko suhaków i czy zdołamy podejść do nich na odległość odpowiednią do fotografowania?

Suhaki to nasz główny cel. Ale wiosenny step to nie tylko suhaki. Mieliśmy szczęście trafić na okres kwitnienia dzikich tulipanów i karłowatych irysów. Niezapomniane widowisko! Step usiany jest milionami kolorowych kwiatków — w większości  jaskrawoczerwonych, ale spotyka się też białe, żółte i fioletowe. Panuje tu klimat kontynentalny suchy. Mroźne ranki, z temperaturą do -10oC, sprawiają, że tulipany pokrywają się szronem, a ich delikatne łodygi zamarzają. My też marzniemy, w końcu nocujemy głównie na stepie, w samochodzie albo w namiocie. Jednak w ciągu dnia słońce szybko ogrzewa step do 15-20oC i tulipany odmarzają. A my wraz z nimi. U ptaków trwa teraz sezon godowy. Śpiewają tysiące skowronków, tokują strepety, przy lisich norach siedzą ohary i kazarki rdzawe — kaczki zakładające swoje gniazda w opuszczonych norach ssaków. Codziennie widzimy kilkadziesiąt par żurawi stepowych, które zajmują teraz swoje rewiry gniazdowe.

00053e1s

Zając szarak na porannym stepie.

0004we5g

Ohary.

0004xd55

Orzeł stepowy w gnieździe.

0004yfpd

Pisklęta orła stepowego.

0004zzde

Żuraw stepowy w wieczornym oświetleniu.

W ostatnich dniach kwietnia zamieszkaliśmy w osadzie strażników Acan-Chuduk, na terytorium Rezerwatu „Czarne Ziemie” (ros. заповедник „Черные земли”), skąd kontynuujemy poszukiwania suhaków…

Będąc już w sercu dzikiego stepu, odkryliśmy, że Pietia zapomniał spakować kubek przed wyprawą do Kałmucji. Najpierw musieliśmy pić herbatę i kawę z jednego kubka. Ale wkrótce Pietii udało się zdobyć na stepie sześć czarek do herbaty! 9 maja pracownik rezerwatu Chongor Mandżijew zaprosił nas do swojej rodzinnej kałmuckiej miejscowości Adyk — to mniej więcej 100 kilometrów drogi od naszego obozu. W Adyku trwało podwójne święto: Dzień Zwycięstwa i 400. rocznica przyłączenia się Kałmucji do Rosji. Kałmucy przybyli do Europy, na prawy brzeg Wołgi, z Azji Środkowej ponad 400 lat temu i do naszych czasów zachowali nie tylko czystość rasy mongoloidalnej i oryginalną kulturę, ale także wiarę buddyjską.

00051q3g

Pietia w towarzystwie Kałmuków podczas uroczystości w Adyku.

Świętowanie odbywało się na krańcach Adyka. Zebrało się kilkaset ludzi. Trafiliśmy na przedstawienie teatralne opowiadające o wspólnej historii rosyjskiego i kałmuckiego narodu. Były tańce ludowe, pieśni, skoki na koniach, walki. Ogłoszono też zawody w podnoszeniu 30-kilogramowej girii. Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca był zestaw kryształowych kieliszków, za zajęcie drugiego — zestaw szklanych kieliszków, a za zajęcie trzeciego — czarki do herbaty. Czarki — oto czego potrzebował Pietia! Powiedziałem mu: „To twoja szansa, abyś mógł pić herbatę ze swojego naczynia!”. Zaczął się wykręcać, ale razem z Chongorem popchnęliśmy go pod girię. Kałmuckie dziewczyny zgodnie zaczęły klaskać. Pietia nie mógł się już wycofać, ale nie mógł też zająć pierwszego albo drugiego miejsca — po co nam na stepie kieliszki? I wycisnął girię 40 razy, obliczywszy dokładnie, ile potrzeba do zajęcia trzeciego miejsca. Po minucie zestaw sześciu czarek był w jego rękach.

Wieczorem 9 maja wracaliśmy z uroczystości w Adyku. Do granic rezerwatu zostało jakieś 20 kilometrów. Samochód wjechał na niewysoką piaszczystą grzędę i przed nami ukazała się zielona dolina, oświetlona łagodnym wieczornym słońcem. Nasze oczy od razu wypatrzyły stado setki suhaków, które z maksymalną prędkością biegły przez step, za nimi zaś pędziły trzy motocykle. Kłusownicy! Natychmiast zauważyli nasz samochód stojący na szczycie wzgórza i — nie zmniejszając prędkości — rozpierzchli się w różne strony, niczym uliczne złodziejaszki.

0005081g

Suhaki zaś kontynuowały swój morderczy bieg, oddalając się od rezerwatu. Przebiegły przez wzgórze, na którym staliśmy, i popędziły wzdłuż szosy Elista-Astrachań, jak gdyby ścigały się z jadącymi samochodami. Zrobiłem parę zdjęć suhaków pędzących wzdłuż drogi. Przez obiektyw 300 mm widać było, że są to samce. Rogi! Oto obiekt pożądania kłusowników! Chongarowi udało się nawiązać łączność z patrolem znajdującym się na północnej granicy strefy buforowej rezerwatu i po mniej więcej 10 minutach zjawili się strażnicy. Podążyliśmy za pozostawionymi w trawie śladami motorów. Jeden ze śladów doprowadził nas do owczarni, pod którą stał sportowy motocykl z gorącym silnikiem. Młodzieniec, o powierzchowności mieszkańca Kaukazu, ze sztucznym zapałem doił krowę: „Zaganiałem krowy ze stepu do stajni, dlatego motor jest gorący…”. Niestety, uprawnienia strażników kończą się na granicy strefy buforowej. Skontaktowali się oni z dzielnicowym milicjantem, ale okazało się, że jest w mieście, 100 kilometrów dalej. Ślady drugiego motocykla prowadziły do innej owczarni, a trzeciego — do drogi asfaltowej w pobliżu Chołchuty.

Cóż za ironia losu: kłusownicy pomogli mi zrobić pierwsze zdjęcia suhaków… Miejmy nadzieję, że całe stado wróci na zbawienne tereny Rezerwatu „Czarne Ziemie”…

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s